Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Loże na piętrze

Go down 
AutorWiadomość
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Loże na piętrze   Nie Lis 14, 2010 3:29 pm

Loże wybudowano na całej długości nad salą główną. Na jednej znajduje się kolejny barek, ale obsługuje on tylko zaproszonych gości, w ogóle loże to nie miejsce dla wszystkich. Stoliki nań są zarezerwowane dla naprawdę ważne osobistości Anchor City i to na długo, długo wcześniej. Nie dość, że jest tu spokojnie i dyskretnie, to jeszcze można na wszystkich patrzeć z góry, a o to przecież chodzi, prawda?

To właśnie tutaj spotkali się inspektor Cesare Archiaco z jednym z bosów mafii niejakim panem Quattrone, choć z pewnością nie było to jego prawdziwe nazwisko, a o imię nikt go jakoś nie pytał. Zajmował się głównie szmuglowaniem samochodów i to tych najszybszych, często wyścigowych, na czym z pewnością zarabiał krocie, bo wyścigi ostatnio zrobiły się bardzo modne.

Berenice osobiście zaprowadziła mężczyzn, do oddalonego nieco od innych, stolika i niemal natychmiast pojawiło się koło nich dwóch kelnerów – wyprostowanych niczym struny, eleganckich i milczących, gotowych na każde wezwanie.
Inspektor Archiaco był wysokim i postawnym mężczyzną o przenikliwym spojrzeniu niebieskich oczu i niesamowicie ciemnych, gęstych włosach. Właśnie to dziwne połączenie jasnych tęczówek i oliwkowej karnacji powodowało, że stanowił fascynujący widok. Wiele kobiet po prostu mdlało na jego widok, a on, jak to Włoch, kwitował tą oczywistą atencję jedynie szerokim uśmiechem.
Jego rozmówca – pan Quattrone kompletnie nie przypominał syna włoskich ziem. Miał jasne włosy, szczupłą wysportowaną sylwetkę, a do tego miłe, zupełnie nie mafioskie spojrzenie ufnych, brązowych oczu. Pozory lubią mylić, bo jednocześnie należał do tych bardziej brutalnych w swoich działaniach przestępców.

Tą zatem dwójkę Berenice powiodła do stolika, co więcej pozwoliła sobie nawet na wypicie kieliszka wina, bo obaj panowie nie chcieli jej tak od razu puścić.
- Pani Forgione, proszę tak szybko nie odchodzić – inspektor, który nie zamierzał fatygować żadnego z kelnerów, po prostu sam dosunął trzecie krzesło i wskazał na nie z wyszukaną galanterią. Quattrone uśmiechnął się pod nosem, a potem przeniósł spojrzenie na kobietę, która właśnie uniosła lekko głowę i patrzyła teraz na niego spod tych wręcz niemożliwie długich rzęs. Były cholera sztuczne, czy jak? I te włosy... Człowiek nie umiał do końca określić ich koloru. Raz były brązowe, a przy innym oświetleniu miały barwę ciemnego miodu. Pani Forgione ułożyła jej w misterne loczki, ale podejrzewał, że gdyby zaczął je rozczesywać palcami, nie miałaby nic przeciwko. Ta kobieta była wprost stworzona do miłości. Niczego bardziej ostatnio nie pragnął, jak tylko położyć ją na chłodnej, jedwabnej pościeli i kochać, pieścić przez wiele godzin. Na moment zapomniał, po co w ogóle tu przyszedł, ale natychmiast otrzeźwiał, słysząc żartobliwą uwagę inspektora.

- Patrząc na państwa, odnoszę wrażenie, jakbyście dziś zobaczyli się po raz pierwszy, a to według moich informacji niemożliwe.
- Hm – kaszlnął Quattrone i wreszcie oderwał wzrok od kobiety. – Policja jak zwykle jest „doskonale poinformowana” – odpowiedział nieco złośliwe, a potem znów spojrzał na panią Forgione – Zastanawiałem się, o co dziś poprosi nasza gospodyni?

Berenice zdobyła się na ledwie zauważalny uśmiech, wzruszając nieznacznie ramieniem, przypominając tym samym zmysłowego kociaka ze srebrnego ekranu. – Nic ponad to, czego panowie nie mogą dać. Ten czerwony Maserati, który stoi zupełnie nieużywany... To wspaniała maszyna.

Przy całym tym chłodnym zachowaniu, jej głos brzmiał miękko i prosząco. Ot, mała kobitka o takim, a nie innym pragnieniu.
- Aaa – zaśmiał się wesoło inspektor - mogłem się tego domyślić. Ale ta „maszyna” musi trafić do nas, prawda panie Quattrone?
Jasnowłosy mężczyzna potarł szorstki policzek i odpowiedział dopiero po chwili zastanowienia.
- W sumie tak. Policja musi „odzyskać” samochody w takiej liczbie, jak to było umówione, ale... nie sądzę, żeby robiło im różnicę czy dostaną czerwone Maserati, czy czarne i nieco nowsze. Prawda inspektorze? – mafioso wyjął papierośnicę i wyciągnął w stronę kobiety, ale ta grzecznie odmówiła i wstała ze swojego miejsca. Podświadomie czuła, że w tym momencie powinna odejść, pozostawiając panów samych. Zasygnalizowała już, że bardzo zależy jej na samochodzie, ale decyzję pozostawiła mężczyzną. Oni grali pierwsze skrzypce – zbyt dobrze o tym wiedziała, by ryzykować. Poza tym, nie chciała dopuścić, by rozmowa zeszła na bardziej... dwuznaczne tematy.

Odchodząc, Berenice posłała im jeszcze lekki uśmiech. Z drugiej strony – mieć ich dwóch w łóżku... Może nawet jednocześnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Loże na piętrze   Sro Gru 01, 2010 9:01 pm

Umówiła się ze swoim informatorem w hotelu, że da jej znać, kiedy panowie Bruzzini i DeCicco postanowią odwiedzić Eterne, ale jak mieli to już w zwyczaju – żadnych telefonów.
I właśnie dziś w progi restauracji zawitał małych chłopiec, może dziesięcioletni, z wiadomością w kieszeni. Panowie zadecydowali, że dziś zjedzą obiad i już kierowali się prosto tutaj.
Berenice dała chłopcu napiwek, a sama przywołała do siebie dwóch zaufanych ludzi – Andre i oczywiście Vittorio. Oni mieli obsługiwać gości. Ich kompetencji była pewna. Nie stanowiło dla nich wielkiego problemu przyjmowanie zamówień od innych gości, a przy okazji słuchania tego, co działo się przy sąsiednich stolikach. Poza tym... Berenice chciała zaproponować stolik na loży – ten w najdalszym kącie, by panowie czuli się absolutnie swobodnie i mogli sobie pozwolić na szczerą rozmowę. Nie ma nic bardziej sprzyjającego konwersacji niż smakowite potrawy i świadomość, że nikogo nie zainteresuje to, co ma się do powiedzenia. Na to w sumie liczyła.

Z uśmiechem powitała dwóch, raczej niskich panów, którzy przedstawiali typowy południowy typ włoskiej urody. Byli przystojni, ale w jakiś taki mdły sposób.
Berenice powiodła ich do wyznaczonego stolika, który zachwalała w swoisty nienarzucający się sposób. Zresztą odgrywanie roli zatroskanej o wygodę gości gospodyni miała opanowane do perfekcji. Posadziła ich w wygodnych fotelach i tym razem pozwoliła sobie na bardzo krótką wymianę zdań – ot zdawkowe zapytania i zeszła na dół na zaplecze. Zrobiła to zupełnie świadomie z dwóch panów. Po pierwsze – zbytnie zainteresowanie mogłoby wzbudzić jakieś podejrzenia, a po drugie musiała jak najszybciej przejść do ukrytego pokoju, tuż koło miejsca, gdzie siedzieli panowie. Z racji tego, że ściana, choć wyglądała na solidną, tak naprawdę była cieniutka, wszystko mogła przez nią usłyszeć. Chyba, że mężczyźni zaczną mówić do siebie szeptem, ale nie mieli takiej potrzeby – Berenice zadbała, by czuli się komfortowo pod każdym względem.

Zwykle nie miała zahamowań, by tu przychodzić i słuchać ludzi, ale tym razem czuła się nieco dziwacznie. Ta gra, którą prowadziła już od jakiegoś czasu nie mogła zmierzać do niczego dobrego, ale Anchor rządziło się własnymi regułami i by być tu kimś, trzeba było naprawdę ryzykować. Zacisnęła mocniej usta i skupiła się tylko na tym, o czym aktualnie rozmawiali mafiosi, bo właśnie zeszli na interesujące ją tematy.

- Słuchaj jutro poproszę o rozmowę z Bartellettim, więc musimy ustalić, co mu powiemy – zaczął ten o niższym głosie, z tego co zapamiętała, chyba Bruzzini. – Trzeba ich uspokoić, że mamy przejściowe kłopoty z policją i jest trochę zamieszania w Reggio z nowymi władzami. Oni tu podobno martwią się o to samo. Rzym chce się im dobrać do skóry.
- Pewnie. My też mieliśmy zmiany na tych wszystkich urzędniczych stołkach, a przecież nie muszą wiedzieć, że już zdążyliśmy się dogadać – DeCicco zaśmiał się nieprzyjemnie i umilkł, widocznie coś jadł.
- Następny towar nie jest dużo wart, więc tym razem odpuścimy. Takie dostawy nie robią nam różnicy, a uspokoją tych tutaj. Sądzisz, że... – najwyraźniej Bruzzini podał jakieś nazwisko, ale Berenice nie zdołała usłyszeć. Mogła mieć tylko nadzieję, że kelnerzy dowiedzą się czegoś więcej.
- Czyli mówimy, że wszystko jest pod kontrolą, a następne dostawy przepuszczamy? – upewnił się DeCicco. – Na pewno na tym nie stracimy. Jesteś pewny naszego informatora? Bo wiesz, jak zamierzają znowu przysłać broń, to szkoda szmalu i towaru.
- Spokojnie, opłacamy go za dobrze, by zawiódł. Wiesz, co mi jeszcze przyszło do głowy?
DeCicco coś mruknął pod nosem.
- Czy ci z nuova famiglia z Anchor dogadali się wreszcie z naszymi. Cholera mogliby to załatwić raz a porządnie, a nie partaczyć każdą rozmowę.

Dalej rozmowa dotyczyła jakiś nic nieznaczących spraw, głównie o nowych samochodach, zakładach, jakimś nowym hazardzie i oczywiście o kobietach. Berenice jednak pozostała na swoim miejscu. Podobnie, jak tamtych przy stoliku, ją też było słychać doskonale, więc poczekała aż mężczyźni zapłacą i podniosą się od stolika, po czym sam wstała z fotela i rozprostowała zdrętwiałe plecy.
Zeszła do głównej sali i przywołała do siebie Andre. Wyszli razem na zaplecze, gdzie zrelacjonował jej przebieg rozmowy, ale kelnerzy też nie dowiedzieli się, jakie nazwisko wtedy padło.
Berenice podziękowała mu i oczywiście od razu zapłaciła ustaloną kwotę, bo wychodziła z założenia, że pracownik dobrze i o czasie opłacany, to pracownik lojalny i posłuszny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Loże na piętrze
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament na dziewiątym piętrze
» Apartament na ósmym piętrze
» Apartament na pierwszym piętrze
» Apartament na szóstym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Centrum miasta :: Ristorante Eterna Seduttrice-
Skocz do: