Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Parter - główna sala

Go down 
AutorWiadomość
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Parter - główna sala   Nie Lis 14, 2010 12:32 pm

Wchodzi się do niej z eleganckiego holu i niemal od razu otacza człowieka gwar prowadzonych rozmów, przyciszona, ale wyraźnie słyszalna muzyka i oczywiście stoi się pod gradem ciekawskich spojrzeń, jeśli jest się tu pierwszy raz. Tak, ma się poczucie, że gra toczy się w otwarte katy i każdy musi poddać się jej zasadom.

Po środku stoi główny stolik, odseparowany jednak eleganckim przepierzeniem, co daje nieco prywatności, ale w tym mieście, gdzie każdy chce coś znaczyć - prywatność to niewłaściwa wartość. Pod lożami znajdują się dwa długie barki, przy których można napić się w samotności jakiegoś ekstrawaganckiego drinka albo zwykłej whisky, słodkiego wina, aromatycznej kawy - wszystko, o czym zatęskni podniebienie.

Berenice powidła wzrokiem po wnętrzu restauracji i jak zwykle nie mogła wyjść ze zdumienia, ileż osób postanowiło dziś wieczór przyjść, choć wcale nie czuła się z tego powodu pokrzywdzona.
Prawdę mówiąc, zawsze czuła się doskonale, kiedy jej kochany Vittorio przychodził z podliczonym dziennym utargiem, co powodowało, że na jej pięknych, pełnych ustach wreszcie pojawiało się coś na kształt uśmiechu. Wyglądała wtedy naprawdę uroczo, szkoda tylko, że jedynym świadkiem tej niecodziennej zmiany na twarzy kobiety był tylko Vittorio, który zwykle zachowywał kamienną twarz. Wiedział dobrze, że szefowa nie toleruje żadnych osobistych uwag, nawet cieplejsze spojrzenie nie było mile widziane.

Dzisiaj wyjątkowo wcześnie Berenice pojawiła się w sali głównej, czym zwróciła uwagę licznych gości. Wiedziała, że mężczyźni zawieszają na niej wzrok, pewnie rozbierając ją w myślach, a kobiety... Cóż, one ją nie interesowały, no chyba że któraś z nich miała jakąś rzeczywiście piękną biżuterię... Wtedy Berenice była gotowa ją kupić za oczywiście uczciwą cenę. Nic nie mogło ją zmusić do przepłacenia czegokolwiek.

- Vittorio, na którą godzinę zapowiedział się pan Archiaco? – zapytała cichym i bardzo spokojnym głosem, wydawałoby się z wypranym z jakichkolwiek emocji.
- Na ósmą.
- Jak przypuszczam stolik na loży – bardziej stwierdziła niż zapytała, a mężczyzna jedynie skinął głową. To była tylko gra, poza Berenice, bo tak naprawdę bardzo zależało jej na rozmowie z Cesare Archiaco – inspektorem policji w mieście. Miał się spotkać z bosem mafii w sprawie tego cholernego przemytu, z którego ona liczyła coś uszczknąć dla siebie. Coś się jej należało. W końcu udostępnia im swoją własną restaurację, a oni oczywiście będą udawać wzorowych obywateli Anchor City, a przynajmniej ten mafioso, bo policjant w sumie niczego nie musi grać.

- Pan Forgione prosił o spotkanie – podpowiedział jeszcze Vittorio i skrzywił usta w oczekiwaniu na wybuch niezadowolenia. No, może nie wybuch, ale na jakąś reakcję.
Jedyną jakąkolwiek zmianą na twarzy pięknej kobiety był nieznaczny grymas.
- Zadzwoń do niego i powiedz mu, że DZIŚ nie mam czasu – Berenice odetchnęła głęboko i podeszła, a raczej podpłynęła do jednego ze stolików i poprawiła coś przy dyskretnym, ale bardzo elegancko ułożonym bukiecie. W międzyczasie wymieniła uprzejme spojrzenia z jakimś gościem restauracji i skierowała się kuchni, by sprawdzić, czy na dzisiejszy wieczór wszystko gotowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gianpietro Bartelletti

avatar

Wiek : 39
Zawód : Właściciel Czerwonego Falminga, don maffii
Pochodzenie : Italia
Liczba postów : 31

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Pon Lis 15, 2010 12:42 am

Do restauracji wszedł dość wysoki mężczyzna, ubrany w ciemny garnitur. Na jego głowie znajdował się czarny kapelusz - nierozłączny dodatek.
Mężczyzna przeszedł hall oddając płaszcz, który trzymał w ręku szatniarzowi. Po chwili skręcił w kierunku głównych drzwi do sali głównej.

Jak zwykle prawie wszystkie stoliki były pozajmowane. Ciężko było się temu dziwić gdyż była to jedna z najlepszych restauracji w centrum. To właśnie tutaj jadali najbogatsi mieszkańcy Anchor City wydając swoje pieniądze na potrawy regionalne, orientalne czy egzotyczne. Menu tego miejsca było bowiem tak szerokie, że każdy mógł wybrać coś dla siebie.

Pan Berelletti nie przyszedł tu jednak po to, aby rozsmakować się w najlepszej kuchni w mieście. Miał tu do załatwienia pewną sprawę związaną ściśle z jego interesami. Przy jednym ze stolików czekać miał bowiem na niego sam Gesspucci...

- Witam panie Barelletti, zaraz przygotujemy stolik w loży. - Przy mężczyźnie od razu pojawił się kelner z nienaganną miną pracownika restauracji.
- Nie tym razem Andre. Jestem już umówiony. Czeka na mnie pan Gesspucci. - Oznajmił spokojnym głosem.

Tak się składało, że Gianpietro był stałym bywalcem tego lokalu. Znał więc większość jego kelnerów, oraz oczywiście piękną właścicielkę, której uroda rozgłoszona zastała po całym mieście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Pon Lis 15, 2010 1:02 am

Gianpietro Bartelletti poznała kilka tygodni po otwarciu swojej restauracji. Przyszedł wtedy ze swoimi... nazwijmy ich – współpracownikami, z którymi zamieniła kilka niezobowiązujących słów. Z Bartelletti również i to on przyciągał największą uwagę. Zawsze nienagannie ubrany z wyszukaną elegancją, choć bez przesady. Opanowany, raczej milczący, ale należał do tego typu mężczyzn, obok których nie przechodzi się obojętnie.
Kim był? Dla Berenice po prostu kolejną szychą w przestępczym świecie, ale tak naprawdę najważniejszą personą w mafii.

Podeszła do niego tym swoim lekkim krokiem i odprawiła Andre dyskretnym ruchem dłoni.
- Witam serdecznie panie Bartelletti. Pana gość czeka przy tamtym stoliku – na jej ustach pojawił się jakiś skąpy uśmiech, a raczej jego namiastka i kobieta uniosła dłoń, wskazując kierunek. – Pozwoli pan, że tym razem wyręczę Andre i sama pan zaprowadzę. Chyba, że wolą panowie lożę, z pewnością uda się coś zorganizować.

Tak – Berenice wychodziła z założenia, że zadowolenie i dobro klienta to klucz to renomy tego miejsca oraz poczucia swoistej satysfakcji z prowadzenia własnego interesu. A poza tym, co tu ukrywać, Gianpietro Bartelletti był zbyt ważny w Anchor City, żeby nie potraktować go bardziej... osobiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gianpietro Bartelletti

avatar

Wiek : 39
Zawód : Właściciel Czerwonego Falminga, don maffii
Pochodzenie : Italia
Liczba postów : 31

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Pon Lis 15, 2010 1:18 am

Kiedy usłyszał stukot obcasów, był przekonany, że ich właścicielką będzie nie kto inny jak sama pani Forgione.
Gianpietro odwrócił się powoli, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nie mylił się, w ich kierunku zmierzałą włąśnie właścicielka lokalu.
- Witam serdecznie. - Wypowiedział te słowa uśmiechając się lekko. Ujął delikatnie jej dłoń, którą zaraz potem ucałował.
- Czym zasłużyłem sobie na taką komisje powitalną? - Zapytał sympatycznym, ciepłym tonem. Kłamstwem było by stwierdzenie, że Bartellettiemu nie podobałą się ta kobieta. Pewnie jak większości mężczyzn, którzy mieli szanse poznać panią Forgione, zawróciła mu lekko w głowie.

Gianpietro odprowadził wzrokiem kelnera po czym ponownie zwrócił się do kobiety.
- Nie ma sensu robić teraz zamieszania ze zmianą stolika. To będzie na prawdę krótka rozmowa więc proszę się na fatygować. - Odparł i ruszył za kobietą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Pon Lis 15, 2010 1:44 am

Po chwili ich krok się zrównał i mężczyzna szedł obok, dotykając przy tym lekko ramienia Berenice. Zerknęła na niego z ukosa i wreszcie pozwoliła sobie na bardziej wylewny uśmiech, choć nadal wyglądał on dość zdawkowo.

- Nie uważam, że koniecznie trzeba sobie czymś zasłużyć, żeby zostać mile powitanym – odpowiedziała wreszcie, przy okazji dając znak Andre, by był gotów podejść na każde zawołanie gości. – Za to muszę przyznać, że utożsamienie mnie z komisją naprawdę mi schlebiło. Brzmi tak władczo.

I co gorsza – była to absolutnie prawda, co Berenice musiała przyznać przed samą sobą. Ten mężczyzna umiał dotknąć najczulszych strun kobiecej duszy, a może w ogóle człowieka. Ciekawe czy zdawał sobie z tego sprawę? A może właśnie w tym tkwił klucz do sukcesu Bartellettiego, który tak umiejętnie działał w mafii, stając się jej głównym filarem.

Właśnie zatrzymali się koło stolika, więc kobieta skinęła najpierw panu Gesspucci, a potem mężczyźnie, stojącemu u jej boku.
- Zatem życzę panom udanego spotkania – powiedziała jeszcze na pożegnanie, a potem oddaliła się do własnych obowiązków, przyciągając swoją osobą liczne męskie spojrzenia. Kiedy zniknęła za drzwiami zaplecza, niektórym panom wyrwało się westchnienie rozczarowania. Miło było popatrzeć na krągłe biodra, wąską talię i pełne piersi właścicielki restauracji. To tak, jakby otrzymać darmowy deser.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gianpietro Bartelletti

avatar

Wiek : 39
Zawód : Właściciel Czerwonego Falminga, don maffii
Pochodzenie : Italia
Liczba postów : 31

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Pon Lis 15, 2010 4:25 pm

Gianpietros posłał kobiecie lekki uśmiech i odprowadził ją wzrokiem. Dopiero gdy zniknęła za drzwami na zaplecze odwrócił się do mężczyzny siedzącego przy stoliku.
Był to niewysoki mężczyzna przy kości noszący stare, połatane garnitury. Po nadto nie miał ani krzty gustu, jego ubiór świadczył o niedbałości właściciela i braku porządku w szafie.

Lecz nie była to jedyna rzecz jaka nie podobała się Bartellettiemu w tym człowieku. Gesspucci był bowiem jednym z tych mężczyzn, którzy nigdy nie wyleczyli się ze swoich kompleksów. Oczywiście, ten człowiek nigdy nie narzekał na swój niski wzrost, trochę za duży brzuch czy niską pozycje w mafii. Jego nie akceptacje samego siebie było widać dopiero gdy ktoś poznał go bliżej, wszedł w jego mały zamknięty świat i przestrzeń prywatno-rodzinną.
Szybkie, sportowe samochody, częste wizyty w Czerwonym Flamingu, drogi alkohol i posiłki. To jeszcze nic zważywszy na to, iż duża część bogatych mieszkańców właśnie tak spędza swój czas...
Gesspucciemu widocznie nie wystarczało zakrywanie kompleksów otoczką blichtru. Codziennie, gdy wracał do domu musiał wyżyć się na swojej żonie a czasem i dzieciach.
To właśnie za to został kiedyś zdegradowany na stopień zwykłego chłopca na posyłki. Oczywiście przyczynił się do tego sam Gianpietro nie mogąc uczynić nic więcej... Inni szefowie nie bardzo wiedzieli co dzieje się w domu Gesspucciego lub przymykali na to oczy...


- Witam. - Rzekł ponuro zupełnie zmieniając ton głosu.
- No proszę, huśtawka nastroju? Jeszcze przed chwilą gruchotałeś z tą babeczką a do mnie tak nie miło? Oj, bo się obrażę...
Bartelletti spojrzał krzywo na mężczyznę i pozostawiają jego słowa bez komentarza usiadł po przeciwnej stronie stołu.
- Daj spokój. Nie ma co się wstydzić. Sam bym sobie z nią...
- Przestań. Mógłbyś chociaż raz zachować spokój.
- A wielki pan Bartelletti jak zwykle poważny, no dobra... Już jestem cicho. - Mężczyzna podniósł ręce jakby na znak poddania się.


Gianpietro miał ochotę rozszarpać tego człowieka. Jego nienawiść do niego byłą tak wielka, że przysłaniała wszytskie inne uczucia. Na szczęście wrodzony spokój i opanowanie pozwolił mu to jakoś przetrwać.
- Za dwa dni zgłosisz się w kasynie. Mają dla Ciebie robotę poza miastem. To jest ściśle tajne, więc nie mów nikomu gdzie jedziesz, jasne? - Gianpietro wiedział, że jedyną metodą, aby Gesspucci rozgłosił całemu miastu, że jako jedyny bohater będzie mógł opuścić miasto ze ściśle tajną misją jest powiedzenie mu tego.

Mężczyźni siedzieli jeszcze przez dziesięć minut rozmawiając o jakiś interesach. Bartelletti opuścił lokal jako pierwszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Pią Gru 03, 2010 7:22 pm

Po spotkaniu z Quattrone była więcej niż zła. Była wściekła. Potraktował ją gorzej niż tanią dziwkę. Co on sobie wyobrażał? Że tak po prostu odpuści? Niedoczekanie.
Na spotkanie z inspektorem umówiła się niemal natychmiast, to znaczy następnego dnia. Tym razem to on miał przyjść do Eterny niby na obiad, a w rzeczywistości, by mogli spokojnie porozmawiać.

Kiedy dostrzegła Archiaco w drzwiach restauracji, jej brwi uniosły się wysoko, a wzrok zatrzymał się na temblaku, na którym spoczywało lewe przedramię. Słyszała o strzelaninie we włoskiej dzielnicy i o kilku policjantach rannych podczas tej akcji, ale nie sądziła, że jednym z nich będzie właśnie Archiaco. A może wcale nie tam został ranny?
Poczekała aż szef sali wskaże mężczyźnie stolik dla niego i podeszła dopiero po kilku minutach, kiedy policjant wziął do ręki menu.
- Inspektorze – skinęła mu na powitanie, a potem posłała słaby uśmiech. Od spotkania z Quattrone nie miała siły ani chęci na bardziej uprzejme zachowanie. Tak naprawdę ten człowiek śmiertelnie ją przestraszył. – Cieszę, się mimo problemów zdrowotnych zdecydował się odwiedzić Eternę.
Z powagą słuchała miłych słów, które po chwili padły z ust Archiaco i choć zwykle były one miodem dla jej uszu, to tym razem przyjęła je nieco obojętnie.

- Mogę? – wyciągnęła dłoń po menu i zaczęła studiować kartę z taką miną, jakby to było najważniejszy i jedyny powód, dla którego podeszła do inspektora. Po prostu, jak to czasem się zdarzało, polecała coś swojemu gościowi. A w rzeczywistości, półgłosem relacjonowała przebieg rozmowy między mafiosami z Reggio. Nie ukrywała niczego. Inspektor usłyszał dokładnie to samo, co Quattrone. Niech się teraz martwią – cholerni mafiosi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cesare Archiaco

avatar

Wiek : 40
Zawód : Inspektor policji
Pochodzenie : Anchor City
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Pią Gru 03, 2010 8:28 pm

Cesare słuchał kobiety tak uważnie, jakby nie chciał uronić ani jednego słowa, padającego z jej ust. A więc w Reggio powstała, podobnie jak tu, nowa mafia i co więcej radziła sobie wcale nieźle, dogadując się z innymi miastami. Wyglądało na to, że ta dwójka - Bruzzini i DeCicco – należeli do starej mafii, ale to nie przeszkadzało im przyłączyć się, a przynajmniej porozumieć się z nuova famiglia z Reggio, zdradzając tym samym starą mafię stąd, dla której przyjmowała dostawy w porcie.

Mężczyzna pomasował lekko ramię, które nadal bolało, ale jakby już mniej.
Świetnie, po prostu świetnie! Nie dość, że nie mogli sobie dać rady ze starą mafią, to do tego doszła nowa – brutalniejsza, bez zasad, skupiona wyłącznie na zysku i profitach. Gdyby dobrze wszystko rozegrać, można by...
Wziął od pani Forgione menu, posyłając jej przy tym lekki uśmiech. Nigdy nie czuł się najlepiej w intrygowaniu, ale wyglądało na, że innej drogi nie było. A już układanie się z mafią, jakąkolwiek zresztą, przyprawiało go o ból zębów.

Jednak nie wiedział innego wyjścia. Wczorajszy dzień, niemal cały spędził w archiwum, przeglądając akta starych spraw, których robił kilku zdaniowe notki. Żmudna robota, ale i tak z powodu postrzału, nie mógł nic innego robić, więc by nie marnować czasu, skupił się na tym, co dało mu ogląd na pewną sprawę, która nie dawała mu spokoju od chwili, kiedy patrzył na martwego mafiosa.

- Jak przypuszczam, mafia również wie o tej rozmowie? – Cesare zapytał w końcu, spoglądając niby od niechcenia na kobiecą postać. Oczywiście, że pani Forgione przekazała i jej wszystkie wiadomości. Primaria famiglia zawsze monitorowała wszelkie spotkania mafijne w mieście, więc nie zaskoczyłaby go odpowiedź twierdząca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Sob Gru 04, 2010 11:18 pm

Berenice skinęła głową i położyła jedną dłoń na biodrze, uśmiechając się przy tym delikatnie. W jej zachowaniu była tylko wystudiowana uprzejmość, nic poza tym.
Nagle, nie wiadomo czemu, przyszło jej na myśl wspomnienie dawnych dni, kiedy dopiero zaczynała poznawać tajniki sprytnego lawirowania między policją a mafią. Z początku wolała się nie zdradzać ze swojej współpracy z jedną czy z drugą stroną przed nikim, a już z pewnością nie przed inspektorem. Jednak z czasem zaczęło się to zmieniać, zwłaszcza, że Archiaco wiedział zbyt dobrze, że policja gówno robi i jeszcze mniej może w walce z mafią. Mogli tylko w jakiś tam sposób współegzystować na dziwnych zasadach, które ona z kolei szybko musiała przyswoić.

Policja nie mogła pomóc Berenice, nie mogła spowodować, by przestała płacić za „opiekę”, by przestała być na usługach mafii, dlatego mina inspektora mówiła sama za siebie. Przemilczał fakt, że kobieta wchodziła w konszachty z anchorską kamorrą.
- To by było na tyle, co mogę dziś polecić. Życzę udanego pobytu w mojej restauracji – kiwnęła głową, oddychając przy tym głęboko. Przynajmniej nie musiała się bać, że Archiaco zachowa się podobnie, jak ten troglodyta Quattrone, który posiadał maniery szakala, obyczaje wieprza i chciwość sępa.
Kobieta na samo wspomnienie wykrzywiła piękne usta w niemiłym grymasie i odeszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cesare Archiaco

avatar

Wiek : 40
Zawód : Inspektor policji
Pochodzenie : Anchor City
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   Nie Gru 05, 2010 12:08 am

Nawet nie pamiętał, co zamówił. Po prostu machinalnie zjadł to, co przyniósł kelner, choć nie mógł zaprzeczyć – smakowało mu. Nie pamiętał nazwy, ale pamiętał, by nie wybierać drogiego dania. Nigdy nie rozmawiali z panią Forgione o tych dziwnych grach, które prowadziła z mafią i o tym, że on doskonale o nich wiedział. Mimo to kobieta musiała mieć jakieś poczucie, że powinna się odwdzięczyć za jego dyskrecję i dlatego nigdy nie przynoszono mu rachunku. Z początku nie potrafił przejść obok tego obojętnie, ale po kilku utarczkach słownych z właścicielką restauracji, dał sobie spokój z wszelkimi dyskusjami. Poza tym przypuszczał, że to kolejna gra pozorów pani Forgione niż prawdziwa uprzejmość. Według niej wszytko miało swoją cenę. I co gorsza – miała rację.

Cesare nie poświęcił tej kwestii więcej czasu, bo jego myśli zaprzątnęła rozmowa dwóch bossów z Reggio. Zasłyszane informacje dały jakiś ogląd na to, co działo się w tamtym mieście i jakie układy tam panowały. Słowem – nie było lepiej niż w samych Anchor. Ale teraz miał już podstawy do tego, by powiązać jedno z drugim. Tych kilka ostatnich spraw pasowało jak ulał do wiadomości z Reggio.
W związku z tym musiał się jak najszybciej spotkać z chłopakami i omówić z nim to i owo. Niewykluczone, że trzeba będzie skontaktować się z primaria famiglia.

Inspektor potarł czoło. Cholera, co za bagno... Czy już nic nie może wyglądać, choć pozornie, normalnie? Czy każdy musi się układać z każdym?
Złożył sztućce i odłożył serwetkę. Wstał wolno od stolika, a jego ruchy były ostrożne i trochę niezgrabne. Ramię bolało, ale to nic. Najważniejsze teraz, by zaprosić chłopaków do siebie i pogadać na spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Parter - główna sala   

Powrót do góry Go down
 
Parter - główna sala
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Łazienka I - parter

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Centrum miasta :: Ristorante Eterna Seduttrice-
Skocz do: