Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon

Go down 
AutorWiadomość
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Salon   Nie Lis 14, 2010 12:06 pm

To jedno z najważniejszych miejsc w willi Berenice. Marmurowe kolumny i kominek, dyskretne światło, wygodne kanapy. Duża przestrzeń daje poczucie swobody i lekkości. Kto zostanie zaproszony, z pewnością doceni urok salonu i poczuje się, jak u siebie w domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 18, 2010 5:47 pm

Wróciła do domu późno, odwieziona przez samochód Quattrone, pożegnana mrukliwym spojrzeniem kierowcy, ale to akurat najmniej przeszkadzało. W sumie w ogóle nie robiło na niej wrażenia. Na wszelkie telefony nie mogła sobie teraz pozwolić, bo godzina sprzyjała jedynie spaniu, więc postanowiła odezwać się do jednego z pracowników hotelu, swojego zaufanego informatora, rano i to z restauracji, bo z domu nie miała zwyczaju dzwonić w takich sprawach. Eterna wbrew pozorom dawała więcej możliwości.

- Pani Forgione, przyszły do pani kwiaty – poinformowała ją pokojówka, wskazując na pokaźnych rozmiarów bukiet z krwistoczerwonych róż. Berenice rzuciła z pasją rękawiczki na etażerkę, ale w nią nie trafiła i spadły na kamienną posadkę.
Podeszła szybkim krokiem do kwiatów i wyciągnęła z nich liścik. Oczywiście, tak jak się spodziewała, napisano na nim jedynie literę Q. Wszystko jasne. Ten człowiek doprowadzał ją do szewskiej pasji. Już się zamachnęła, żeby zrzucić cholerne zielsko na ziemię, ale zatrzymała sie w połowie i odwróciła się z takim gniewem na twarzy, że usługująca dziewczyna skuliła ramiona. Nikt nie lubił być w pobliżu, kiedy pani Forgione dostawała białej gorączki.

- Przygotuj kąpiel – dziewczyna usłyszała po chwili i czym prędzej zniknęła w bocznym korytarzu, a Berenice przeszła do salonu i usiadła na kanapie. Wyciągnęła spod pleców o jedną za dużo poduszkę i rzuciła ją na fotel, ale ta odbiła się od oparcia i wylądowała na niskim stoliku, strącając z niego kryształowy flakonik z kadzidełkiem. Na szczęście się nie potłukł, ale cała sytuacja tak rozzłościła Berenice, że nie wiele myśląc, sięgnęła po ozdobną buteleczkę i cisnęła nią o ścianę. Kryształ rozprysł się na tysiące kawałeczków, a kobieta od razu poczuła się lepiej.

- Berenice, co ty wyprawiasz?! – w drzwiach pojawiła się gospodyni domu, która służyła w tym domu od początku drugiego małżeństwa pana Forgione i ze zgrozą patrzyła na młodą kobietę, która z wielce zadowoloną miną, obserwowała drobinki, migocące w świetle lamp.
- Myślę! – odpowiedziała zbyt głośno, więc skrzywiła się i pokręciła głową niezadowolona ze swojego zachowania. – Myślę.
Drugie słowo zabrzmiało już dużo spokojniej. Zwłaszcza, że Berenice wreszcie miała plan. co do pana Q.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 36
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Gru 10, 2010 12:47 pm

Całą drogę Berenice milczała, ale minę musiała mieć nietęgą, bo jeden z towarzyszących jej mężczyzn, wybuchł szczerym śmiechem, kiedy zajechali przed dom.
- Ten ojczulek to niezłe ziółko, skoro kilka minut jazdy tak cię „pozytywnie” nastroił – wydukał wreszcie, kiedy skończył rechotać.
- Doccione, przymknij się – Berenice wysiadła z auta i poczekała aż wysiądzie lekarz i pielęgniarka. Z drugiego samochodu wyciągnięto nosze z chłopakiem i natychmiast wszyscy przeszli do domu.
W jednym z pokoju zainstalowano rannego z całym tym zapleczem lekarskim, pełnym medycznych medykamentów. Kobieta zostawiła ich samych, nie chciała w niczym przeszkadzać, poza tym nie czuła się najlepiej w takich miejscach i w takich sytuacjach.

Zeszła natomiast do swojego małego biura w odległej części domu i zasiadła do maszyny do pisania. Złożyła dłonie pod brodą, zastanawiając się nad tym, co najlepiej napisać. Wreszcie włożyła między wałki czystą kartkę papieru i uderzyła palcami w pierwsze przyciski.
Zaczęła od dokładnego zrelacjonowania działań Kościoła pod wezwaniem św. Judy, pracy ojca Matteo w przytułku i nie tylko, podkreślając znaczenie jego osoby dla młodych, którzy niefortunnie weszli w szeregi mafii. Potem poszło już gładko. Opis ostatnich wydarzeń, pościgu, wspomniała też o pani doktor, agencie, inspektorze, o sobie również. Cały raport zakończyła stwierdzeniem, że takie miejsca, jak przytułek ojca Matteo to bardzo dobre miejsca do pracy z młodzieżą i nie tylko zresztą, ale zważywszy na brak środków finansowych, to zadanie jest bardzo utrudnione i duchowni dokonują „cudów” wręcz, by cokolwiek pomóc najbiedniejszym mieszkańcom Anchor City. Słowo „cud” napisała z premedytacją. Przełożonych drażniła takie niepotrzebne epatowanie religijnością, ale ona to lubiła.
Berenice przepisała raport jeszcze trzy razy, co zajęło jej dobre dwie godziny. Potem wszytko powkładała to poszczególnych kopert. Jedną zaadresował do ojca Matteo, drugą do agenta Quayle, a dwie kolejne do odpowiednich przełożonych. Dla niej wystarczyła kopia kalkowa.

Wstała wreszcie od biurka i przeszła do pokoju, gdzie umieszczono chłopca.
- Co z nim? – zapytała opiekującej się nim pielęgniarki.
- Dobrze. Odzyskał nawet przytomność, ale teraz zasnął. Nie zmniejszyliśmy jednak dawki morfiny. Nie ma potrzeby go męczyć.
- Ale przeżyje do jutra? – Berenice rozpięła wreszcie jeden guzik od swojej koszuli.
- Oczywiście – pielęgniarka uśmiechnęła się lekko – Ktoś wcześniej zajął się nim bardzo umiejętnie.

Kobieta stwierdziła, że raczej nic tu po niej, więc opuściła pokój i poszła do swojej sypialni, przy okazji spoglądając na zegarek. Północ. Cudownie. Za pięć godziny miała wstać. Zrezygnowała z kąpieli, wychodząc założenia, że po obudzeniu, gdy wskoczy pod zimny prysznic, raz dwa otrzeźwieje.
Kiedy leżała już w chłodnej pościeli, mimowolnie wróciła do rozmowy, a raczej monologu, który prowadził brat Francesco. Oczywiście, że jego zwierzchnikiem był Bóg, nie miała zamiaru wchodzić w Jego kompetencję, ale tu na ziemi, ktoś musiał ogarnąć tą całą świętą ferajnę. Trafiło na nią, jak i na wielu innych podobnych do niej. Ze odbierano ją jako zimną sukę? Niewiele ją o to obchodziło. Ona wykonywała tylko polecenia swoich przełożonych. I nie zamierzała przeglądać niczyich akt, choć z pewnością mogłaby. Pytanie – po co? Brat Francesco i jego życie... Należało do niego i koniec.
Za to nawiązanie do amerykańskiego agenta nieco ją zaskoczyło. Od kiedy to zakonnicy dają rady o niezobowiązującym drinku czy kawie i profitach związanych z nowo poznaną osobą? Mimo wszystko na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nie, nie sądziła, że tak się stanie, ale zaczynała lubić tego księdza. A ona bardzo nie lubiła kogoś lubić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Tereny poza maistem :: Dom Berenice Forgione-
Skocz do: