Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kamienica Hendrickje van der Helst

Go down 
AutorWiadomość
Oliver Bung
Admin
avatar

Wiek : 32
Zawód : Malarz
Pochodzenie : Sallvy, Włochy
Liczba postów : 168

PisanieTemat: Kamienica Hendrickje van der Helst   Sob Lis 13, 2010 11:56 pm


___________________________________________
Oliver Bung
Wiek: 24
Malarz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sincityworld.forumpolish.com
Hendrickje van der Helst

avatar

Wiek : 37
Pochodzenie : Haga
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Kamienica Hendrickje van der Helst   Pią Lis 19, 2010 9:26 pm

Hendrickje spędziła już drugi dzień we własnym domu, powierzając wszelkie sprawy dokumentacji kasyna swemu zaufanemu sekretarzowi. Lorenzo Ariosto był wyjątkowo dyskretnym i sumiennym człowiekiem, i Hendrickje już wielokrotnie przekonywała się, iż wszystko może mu powierzyć, liczyć na dyskrecję i lojalność.
A teraz dała jasne życzenie, iż zniknie na dzień czy dwa i nikt nie powinien jej przeszkadzać. Wolała nie pracować na kacu, ani też nie podejmować żadnych istotnych decyzji, czy, nie daj Boże, zarządzać pieniędzmi.
Będąc na kacu, wolała przeczekać ten stan dwa dni we własnym domu, mając do pomocy swą wieloletnią gospodynię, Grazię.

Drugiego dnia Hendrickje czuła się już "normalnie", ale pozwoliła sobie na pozostanie w domu. Głównie myślała; siadywała na fotelu, we własnej, sporej sypialni i myślała nad słowami Bartellettiego oraz Felice.
Trzeba było "coś" wymyślić. Coś wymyślić. Łatwo powiedzieć.

- Przychodził signor Ariosto - mruknęła pod nosem gospodyni, kiedy Hendrickje kończyła swój obiad. - Zostawił list z Hagi...
- Odpowiedź po dwóch dniach? - zdziwiła się Hendrickje. - I dlaczego Grazia dopiero teraz mi o tym mówi? Prosiłam przecież, żeby informować mnie od razu, gdy tylko Lorenzo przyjdzie.
Kobieta uśmiechnęła się do siebie i bez słowa położyła przed młodą panienką kopertę. Grazia, zanim zgodziła się prowadzić dom van der Helst, pomagała Carli Mantranga, córce Settima, a teraz pomagała jego wnuczce.
- Później to przeczytam - oświadczyła Hendrickje, z nieodgadnionym wyrazem twarzy. - Będę na górze, Grazio. Muszę przemyśleć niektóre sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hendrickje van der Helst

avatar

Wiek : 37
Pochodzenie : Haga
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Kamienica Hendrickje van der Helst   Pią Gru 17, 2010 8:45 pm

- Czy mógłbym...?
- Nie.
Kobieta stała przy oknie, zwrócona bokiem, w taki sposób, iż światło dzienne oświetlało lewą połowę jej twarzy, jej sylwetki. Paliła papierosa i z mdłym uśmiechem przypatrywała się mężczyźnie, który ubierał się w pośpiechu.
- Nie - powtórzyła i zaciągnęła się papierosem, wciąż nie odrywając wzroku od swego towarzysza. - A dlaczego miałbyś móc cokolwiek, Jimenez?
Mężczyzna skrzywił się na zgryźliwe słowa i ton głosu, pełen gorzkiej ironii. I na to, iż nazwała go po nazwisku, mimo, że kilka godzin temu wyraźnie sama zaprosiła go do własnej sypialni. Rzecz jasna, przyjął zaproszenie.

- Myślę, że powinieneś już iść - mruknęła kobieta, odwracając się w stronę okna.
- Będę mógł jeszcze spotkać się z tobą? - zapytał pośpiesznie, by kobieta znowu nie ucięła jego pytania swym jednym krótkim słowem, rzuconym jakby w złości. Czy dał jej ku temu powody...? Przecież jeszcze niedawno wydawało mu się, że jest zadowolona. - Chiaro...
- Hendrickje.
- No tak, wybacz.
- Nie szkodzi.
Mężczyzna gorączkowo dopiął guziki, czując na sobie palące spojrzenie kobiety.
- Będę w twoim kasynie, jakbyś jeszcze czegoś potrzebowała - rzekł i wyszedł, nie czekając na odpowiedź.

Kobieta obserwowała zza zasłony, jak jej gość oddala się od jej domu, aż w końcu zniknął, a ona odeszła od okna. Zgasiła papierosa i położyła się na łóżku. Zacisnęła palce na kołdrze.
Sergio był miły... uroczy... całkiem przyjemny... i zaspokoił tę tymczasową zachciankę, na którą akurat miała ochotę. To dobrze. Chociaż raz przydał się jej do czegoś.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hendrickje van der Helst

avatar

Wiek : 37
Pochodzenie : Haga
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Kamienica Hendrickje van der Helst   Wto Sty 18, 2011 10:53 pm

Hendrickje w całości oddawała się codzienności, poetycko zwanej "prozą życia"; rzec można, iż monotonia pożarła kobietę, pogryzła i obecnie wypluwała, to na lewo, to na prawo. To zabawne, jak człowiek może przyzwyczaić się do rutyny, tak więc Hendrickje nawet nie zauważyła, kiedy dała się pochłonąć przez ten wir podpisywania, załatwiania, korespondowania i pobierania pieniędzy. To ostatnie było co prawda bardzo przyjemne, ale jednak van der Helst zdecydowanie wolałaby, gdyby odbywało się bez jej osobistego zaangażowania... Gdyby mogła tak, powiedzmy, siedzieć bezczynnie w domu, czytując ciekawe francuskie powieści, popijając beztrosko wino, zaś pieniążki same wpływałyby do jej kieszeni.
Niestety, nie ma nic za darmo.

Jednak Hendrickje tonęła w dokumentach, gdyż nagle zabrakło jej zaufanego sekretarza. Ariosto pochodził z jakiegoś milutkiego miasteczka, położonego na południu Włoch, gdzie najprawdopodobniej właśnie przebywał, chociaż nie raczył powiadomić o szczegółach swej absencji.
Cóż, trudno. Bywa i tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kamienica Hendrickje van der Helst   

Powrót do góry Go down
 
Kamienica Hendrickje van der Helst
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Centrum miasta :: Kamieniczki, via Mercanti Italiani-
Skocz do: