Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Magazyn

Go down 
AutorWiadomość
Oliver Bung
Admin
avatar

Wiek : 31
Zawód : Malarz
Pochodzenie : Sallvy, Włochy
Liczba postów : 168

PisanieTemat: Magazyn   Sob Lis 13, 2010 10:34 pm


___________________________________________
Oliver Bung
Wiek: 24
Malarz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sincityworld.forumpolish.com
Quattrone

avatar

Wiek : 42
Zawód : brak; powszechnie wiadomo, że człowiek mafii
Pochodzenie : miasteczko blisko Anchor City
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Magazyn   Czw Lis 18, 2010 10:39 pm

Quattrone umiał czekać. Całe jego życie to było jedno wielkie czekanie. Aż jego nieudane dzieciństwo minie, aż go zaakceptują, aż wygra pierwszą walkę, aż skończy z boksem, aż mafia uzna go za człowieka wartego zachodu i przyjmie go w swoje szeregi. Tak – cierpliwości nigdy mu nie brakowało, aczkolwiek czekanie nie należało do ulubionych zajęć, którym się oddawał. Dlatego nie miał ochoty dłużej siedzieć w tym cholernym starym magazynie, przesyconym stęchlizną i odorem zbutwiałych worków.

Zwykle nie spędzał tu tyle czasu, większość pracy zrzucał na swoich ludzi, a potem tylko składał raport szefom, ale dziś musieli przyjąć towar. Co gorsza część przyjechała w takim stanie.
- Pieprzona Sycylia i te jełopy, które nie potrafią nawet załatwić wszystkiego, jak należy! – uderzył kartkami o stół, ale trzymał je tak mocno, że na szczęście nie rozsypały się na wszystkie strony, bo wtedy musiałby komuś przywalić, a naprawdę nie chciał, by któryś z jego ludzi narzekał na braki w uzębieniu.
- Spokojnie szefie, przecież to nie nasza wina, że tam samych matołów przyjmują w szeregi.
Quattrone zgrzytnął zębami i spokojnie odłożył kartki.
- Ile pakunków jest uszkodzonych? – zapytał swojej prawej ręki, grubszego mężczyzny o nieco nalanej twarzy, ale o refleksie godnym pozazdroszczenia i uderzeniu, które niejednego już zwaliło z nóg. To Lapo, który chodził ze swoim bossem, niczym cień, choć mocno zniekształcony.
- Dwa w ogóle można wyrzucić, pięć... Wyjmiemy z nich co się da i zrobimy nowy spis.
- Ile potrzebujecie czasu? – Quattrone spojrzał na drzwi i sięgnął po marynarkę.
- Do jutra rana.

Quattrone przeciągnął dłonią po włosach. Dziś w ogóle zapomniał zadbać o swój wygląd. Nawet jego fryzury nie zdobiła nieodłączna brylantyna. Z kieszeni wyciągnął papierośnicę i najpierw poczęstował papierosem Lapo, a potem sam zapalił.
- Dobra, idę pogadać z Bartellettim – wcisnął na głowę kapelusz i wyszedł na zewnątrz. Samochód zostawił tuż obok, więc powinien szybko dotrzeć do Czerwonego Flaminga. Spojrzał na zegarek i nagle przypomniał sobie wczorajsze spotkanie z Berenice. Teraz zaczynał żałować, że posłał jej kwiaty, ale... Cholera, no...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Magazyn   Sro Gru 01, 2010 2:23 pm

- Zaniesiesz. – Skwitował beznamiętnie.
Coraz większy deszcz, coraz gorsze warunki. Gwałtownie porywający się wiatr i gwałtownie spadająca temperatura. Włosy bezwstydnie oblepiały jego chudą twarz, plątając się na ramionach. Sweter i spodnie przemoczone już całkowicie z trudem zachowywały swój luz, przyklejając się do ciała. Alan nie zwracał już nawet uwagi na kałuże, raz co raz wdeptując w nie obojętnie. Kroczył wpatrzony w jakiś punkt przed sobą, jak gdyby ów oddalał się z każdym krokiem mężczyzny. Drżącymi, zmarzniętymi wargami próbował wydobyć jeszcze z papierosa choć odrobinę suchego tytoniu.
Kilkanaście minut i ich oczom ukazał się wielki, stary, opuszczony budynek. Szary, obdrapany, niechlujnie wymalowany przez pseudo artystów. Równie zaniedbany jak w środku.
Chłód zmniejszył się minimalnie. W niektórych miejscach deszcz dalej uparcie skapywał przez dziurawy dach na betonową podłogę. Stanęli mniej więcej po środku sali. Alan od niechcenia wyrzucił mokrego peta, wyjmując z kieszeni zakrytej swetrem paczkę, z nadzieją, ze zachowała się sucha. Wyciągnął kolejnego papierosa wkładając go do ust. Jeden ruch zapałki, a w powietrzu rozniósł się zapach tytoniu. Czysta nikotyna bez żadnych tam domieszek chemicznego gówna. Zza jednej z kolumn wyłoniła się zakapturzona, równie wysoka postać, zmierzającą w ich kierunku.
- Vince… Co znowu? – Mężczyzna zdjął kaptur z głowy ukazując typowy mu uśmieszek ulicznego łachudry. Wyciągnął rękę w stronę Alana, przekazując mu walizkę.
- Niespodziewana interwencja pani detektyw. – Skwitował z asymetrycznym uśmiechem.
- A ten mały to kto? – Rzucił dostawca przenosząc kąśliwy wzrok na towarzysza Alana poważniejąc raptownie.
- Nowy sekretarz. – Vince uśmiechnął się jeszcze pogodniej, wciskając walizkę w ręce bliżej płciowo nieokreślonego pomocnika. Może nawet zbyt mocno, bo usłyszał mocne uderzenie o klatkę piersiową. Alan Kiwnął głową porozumiewawczo do mężczyzny, jak gdyby zapewniał go o czymś.
- Wracając do pani detektyw… Wścibski babsztyl. . – Wybełkotał dostawca.
- Żebyś wiedział. - Alan uśmiechnął się złośliwie, przenosząc wzrok chwilowo na niską postać stojącą obok niego.
- Ty pilnuj tych bab, bo cie z torbami puszczą
- Spokojna już o to głowa twoja.
- Jak się już jedna uczepi to…
- To się jej pozbędę.
- … To życia nie ma. – Powiedział zaraz po wtrąceniu Vince’a, rechocząc gromko. – Poślij pani detektyw całusa ode mnie. - Dodał na odchodne i zniknął za kolumną, zza której wyłonił się kilka minut temu.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Magazyn   Sro Gru 01, 2010 7:49 pm

Obserwowała uważnie przebieg transakcji i można było stwierdzić, że nie jest zadowolona z towarzystwa. Właściwie to powinna poważnie uszkodzić Vince'a i tego drugiego za niewybredne komentarze pod adresem "bab". Właściwie działała impulsywnie. Miała walizkę i szpicrutę.
- Mam nadzieję, że nie jesteś z nim zżyty. - mruknęła cicho i ruszyła w ślad za dostawcą.
Czy trzeba mówić, że był zaskoczony widokiem blondwłosej kobiety w męskim ubraniu?
Na dodatek oberwał walizką tak, że stracił dech i w magazynie rozległ się głośny świst upuszczanego powietrza.
- Ccco...Ty su...
Nie miał możliwości biedak dokończyć bo dostał szpicrutą po twarzy tak, że kilka kropel krwi padło na policzek Irmelin. Kolejny świst i plask i kolejny.
Ofiary tej kobiety cierpiały na dziwną przypadłość. Były w szoku i nie dowierzały, że ból zadaje im kobieta. Drobna blondynka na dodatek.
Zastosowała najszybszą metodę tortur by na koniec wykonać celny strzał w serce i w głowę.
Przez chwilę jeszcze patrzyła na zmaltretowane ciało niedawnego dostawcy.
Zabiła. Uwolniła duszę...czy może być coś piękniejszego?
Wróciła do Alana i wcisnęła mu do rąk walizkę umazaną krwią. Idealna dekoracja dla mafii.
Założyła kapelusik na bakier i bez słowa odeszła. Z Vince'm się jeszcze rozliczy.

[z.t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Magazyn   Sro Gru 01, 2010 8:45 pm

Wkurwił się. Wkurwił się tak, ze nawet walizka najcenniejsza dla niego w tym momencie wylądowała na podłodze. Choć nie było tego widać na zaczerniałych tęczówkach, źrenice rozciągnęły się niewyobrażalnie. Nie zwracając uwagi na to, czy dziewczyna ma coś w ręku czy nie ruszył w jej stronę. Za pasem cały czas tkwił pistolet, którego nie wahał się użyć.
- Pojebało cię suko?! – Mocno zachrypnięty głos pełen agresywności i nienawiści. Złapał ją za rękę ruchem tak silnym, mocnym i porywistym, że sam nie wiedział, czy dźwięk który właśnie się wydobył był od uderzenia jej drobnego ciała o kolumnę, czy od pękających kości nadgarstka. Wyrwał jej z ręki szpicrutę rzucając ją z niewyobrażalnym hukiem w głąb Sali.
- Co ty kurwa robisz?!- Złapał ją mocno za szyję ściskając ją i pozbawiając coraz większej ilości powietrza.
- Może zamiast zabijać mojego dostawcę rozpierdol mafie! – Trudno było nad nim zapanować. Ogarnął go totalny amok. Biała skóra przybrała teraz bardziej cielistego odcienia. Oczy rozżarzone niczym chochlicze zdawały się pożerać, całkowicie przenikać. Pasja agresywności, która nie dopadała go już od tylu lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Magazyn   

Powrót do góry Go down
 
Magazyn
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Magazyn właściwy
» Opuszczony Magazyn
» [P1] Magazyn
» Magazyn Deadpoola
» Magazyn broni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Stare miasto :: Opuszczony magazyn-
Skocz do: