Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Magazyny dworcowe

Go down 
AutorWiadomość
Oliver Bung
Admin
avatar

Wiek : 32
Zawód : Malarz
Pochodzenie : Sallvy, Włochy
Liczba postów : 168

PisanieTemat: Magazyny dworcowe   Wto Gru 07, 2010 7:30 pm

Magazyny znajdujące się z nieznacznej odległości od samej stacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sincityworld.forumpolish.com
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 35
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   Nie Gru 12, 2010 11:45 am

Przy magazynach dworcowych panował spokój i niczym niezmącona cisza. Przed siódmą rano mało kto kręcił się w tych okolicach. Podobnie, jak poprzedniej nocy, zajechały dwa ciemne samochody, ale tym razem nikt nie wysiadł od razu. Dopiero po paru minutach wreszcie z aut wydostało się trzech wysokich mężczyzn, ale już innych niż ci z wczoraj. Rozeszli się po magazynach i zniknęli z oczu Berenice, która siedziała w drugim samochodzie z ciemnymi okularami na nosie. W schowku miała plik papierów, z pieczątkami z uproszczonym herbem papieskim, do przekazania, ale nie uczyniła żadnego ruchu, dopóki jej ludzie na powrót nie pojawili się na widoku.
Kobieta odsunęła szybę, kiedy jeden zbliżył się do Delage.
- Czysto, ale ludzi od agenta też nie ma – poinformował służbowym głosem, ale ona nawet na niego nie spojrzała, dopiero gdy zamierzał odejść, pokiwała wolną głową.

Po chwili odwróciła się w stronę chłopaka, który leżał z tyłu na siedzeniu i przyglądała mu się przez dłuższy czas. Odzyskał przytomność już jakiś czas temu i czasem wypytywał słabo, gdzie jest i z kim. Wspominał też o ojcu Matteo i o bracie Francescu.
Berenice odpowiedziała mu tylko pobieżnie, nie wdając się w jakieś szczegóły, by nie męczyć rannego, zapewniając go jednak solennie, że trafi w dobre miejsce. Chłopak kilka razy podziękował, ale ona kwitował to tylko nieznacznym uśmiechem, mówiąc przy okazji:

- Jeśli chcesz podziękować wszystkim, którzy ostatnio ryzykowali dla ciebie, to musisz liczyć się z tym, że ustawi się koło ciebie cholernie długa kolejka – słowa zabrzmiały nieco ironicznie, prześmiewczo nieco, ale natychmiast zostały złagodzone szorstkim poklepaniem młodego po bladym policzku i jeszcze bardziej gburowatym „trzymaj się”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Quayle

avatar

Zawód : Zabójca
Pochodzenie : NY, USA
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   Nie Gru 12, 2010 3:30 pm

Erytropoetyna i efedryna, świetna nazwa na narkotyki, które też są uważane za stymulanty. Aria myśli zapewne, że jeśli powie jakieś ciężkie słowa do zrozumienia to tym go uspokoi. Patrzył od czasu do czasu do niej kątem oka, szukając oznak. Sam nie wiedział jakich, dziwnego zachowania, głupiej gadki i tym podobnych oznak wskazujących na niezdolność do dalszej misji. Tymczasem kobieta zachowywała się spokojnie i normalnie.

Przyjechali na miejsce dużo przed czasem, jako że Nathaniel musiał dokładnie sprawdzić magazyny. Okazały się być puste, dopiero wtedy kiwnął na Arie, aby ta dołączyła. Na drugim piętrze zajęli jedno z pomieszczeń, gdzie kiedyś znajdowało się biuro kierownika, przeniesione obecnie do nowszego budynku. Gabinet był zabezpieczony i przystosowany do takich misji, był z niego też widok na całą okolicę. A zwłaszcza na miejsce transferu, znajdującego się przy bocznych torach. Ułożenie budynków pozwalało stworzyć zamkniętą przestrzeń, przy bocznicy. Uniemożliwiając tym samym obserwacje tego miejsca przez osoby poza tym miejscem. Popatrzył na swój zegarek, mieli jeszcze czas, aby przygotować chłopaka do transportu. W tym momencie przed magazynem zajechały dwa samochody, jeden z nich rozpoznał natychmiast uśmiechnął się do siebie. Widział, że gwardia kobiety zaczyna patrolować teren. Wyszedł im na spotkanie, pewien ze tak szybko nie znajdą ich kryjówkę. Wybrano ją z tego względu, że cholernie trudno było ją znaleźć płatając się po labiryncie korytarzy. Miedzy innymi też dlatego przeniesiono stanowisko kierownika w inne miejsce.

Wyszedł z budynku salutując z uśmiechem w stronę kobiety i jednocześnie pozwalając jej ludziom dokładnie go sprawdzić. Dopiero wtedy pozwolono mu na bliższe kontakty z szefową. Miał nadzieję, że dzisiaj chociaż pozna jej imię.

- Pani – przywitał się bacznie przyglądając się okolicy. Było pusto. – Zapraszam do środka jeżeli tylko pani zechce. Świetnie, że przybyliście wcześniej będziemy mieli czas na przygotowanie chłopca. Moi ludzie wkrótce tu będą.


Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 35
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   Nie Gru 12, 2010 4:59 pm

Nie patrzyła na agenta, kiedy jej ludzie sprawdzali go, ale utkwiła spojrzenie na przeciwległym budynku. Nawet nie zdjęła okularów przeciwsłonecznych. Mimo, że było wcześnie rano, słońce już mocno świeciło.
Dziś Berenice wyglądała zupełnie inaczej. Ubrała się tak, jak zwykle do pracy w restauracji. Obcisła spódnica, prosta bluzka, sporo, choć nieprzesadnie dużo biżuterii, tylko buty nie pasowały do całości. Na niewielkim obcasiku z paskiem, który dobrze utrzymywał je na stopie. Szpilki do pracy miała w samochodzie, ale tutaj na bocznicach do niczego się nie nadawały.

Odsunęła się od auta dopiero wówczas, gdy trzeba było wyjąć nosze z chłopcem i posłała rannemu nieznaczny uśmiech, ale tylko dlatego, że stała tyłem do wszystkich i nikt nie mógł tego lekkiego grymasu dostrzec.

- Agencie Quayle – skinęła głową, kiedy ruszyła za ludźmi, niosących chłopca. W milczeniu weszli do budynku, prowadzeni przez Amerykanina i w końcu dotarli do pomieszczenia, które zajął agent i jego współpracowniczka, raczej młoda kobieta o delikatnych rysach i bystrym spojrzeniu. Podeszła do niej, przedstawiając się krótko i wręczyła papiery wypełnione przez doktora, który zajmował się przez noc chłopcem. Zawierały one cały spis tego, co podano rannemu i wszystkie inne informacje, które mogły się przydać kobiecie. Potem przyglądał się już tylko, jak małego położono na stół, aż w końcu przeniosła spojrzenie na agenta. Podała mu jedną z kopii raportu – tą opatrzoną jego nazwiskiem.
Po jego przeczytaniu, zapewne zajmie się swoją wersją raportu, który dołączy do tej – wysłanej przez nią, by ich zwierzchnicy mieli co czytać i do czego przyczepić, jeśli zajdzie taka konieczność. Standardowa procedura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianna Malapare

avatar

Wiek : 31
Zawód : wolontariuszka (nieoficjalnie kontrahent i lekarz agentów)
Pochodzenie : Rzym, Włochy
Liczba postów : 78

PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   Nie Gru 12, 2010 6:11 pm

Arianna czekała cierpliwie, na przybycie jej małego podopiecznego. Kiedy tylko został położony na stole odetchnęła cicho z ulgą. Był przytomny, choć trochę przerażony całą sytuacją. Przywitała się z agentką Watykanu, również się przedstawiając jej i chłopcu, który kiwnął tylko głową zauważając cicho, że ją pamięta. Nie była pewna czy z poprzednich wizyt w przytułku- ojciec Matteo wzywał ją dość często, czy podczas opatrywania go. W odowiedzi uśmiechnęła się uspokajająco, tłumacząc mu co teraz zrobi, aby poczuł się lepiej. Jej głos był kojący, spokojny a treść była sformułowana w prosty sposób. Papiery zaś schowała do swojej torby, zajmie się nimi w pociągu, kiedy tylko będzie miała na to czas. W przeciwieństwie do Nathaniela nie musiała w pierwszej kolejności pisać raportu. Po wypełnieniu swoich zadań pojawiała się przed przełożonymi- wprowadzonymi w przebieg misji przez wcześniejsze raporty, i wyjaśniała. Dopiero po takim zebraniu pisała swój własny, w którym wyjaśniała wszelkie niezgodności. Do agentury włoskiej, ICPO-Interpolu oraz do swojego opiekuna, Curzia.

Agentka Watykanu wyglądała na kobietę o silnym charakterze, a w dodatku niezależną, inteligentną i atrakcyjną. Natt zapewne w jej otoczeniu czuł się zagrożony.

Nie traciła kontaktu słownego i dotykowego z rannym dzieckiem.
Podłączyła krew, obserwując jego stan zdrowia i co pewien czas mierząc ciśnienie. Szukała niepożądanych symptomów przedawkowania morfiny. Depresji ośrodka oddechowego, spowolnionej akcji serca, sinicy, szpilkowatych źrenic. Miała przygotowaną odtrutkę - nalokson. Widocznie jednak nie pomyliła się co do kompetencji wydziału Watykańskiego. Nathaniel mógł mówić co chciał, ale ci ludzie byli naprawdę dobrzy. Nie powiedziała tego jednak na głos, Natt gotów był stroić fochy. Uśmiechnęła się tylko ukradkiem do kobiety w podziękowaniu i wróciła do raportu lekarza. Przeglądając go co pewien czas przesuwała ręką na coraz to inne buteleczki. Między innymi podtlenek azotu, chloroform czy eter. W końcu zdecydowała.

Godzina bólu jest równie długa, jak dzień przyjemności, pomyślała o słowach Hipokratesa.

Należało jednak dodać, że każda chwila dla pacjenta uzależnionego od morfiny wydaje się trwać nieskończenie dłuższa, kiedy się już jej nie podaje. Co prawda ten opioid uzależnia tylko fizycznie. Jednakże trwająca doba, po której widocznie zmniejsza się głód na niego, jest niezwykle przerażająca. Arianna nie raz podczas swoich praktyk w francuskich placówkach, widziała jak brzmienie w skutkach jest przesadzanie z morfiną. Chory majaczył, szarpał się a nawet okaleczał, a służba medyczna przez cały ten okres pozostawała obojętna, poza zastosowaniem przymusu bezpośredniego*. Morfina mogła być spokojnie podawana w tak częstych dawkach przez dwa dni i nie powodować uzależnienia. Jednak tylko wtedy, gdy ma się do czynienia z dorosłym. Oni nie mieli takiego szczęścia, to było dziecko, z poważną i bardzo bolesną raną.
Użyła wiec heksobarbital - jego plusem była możliwość wielokrotnego użycia do znieczulenia i dodatkowe działałanie przeciwbólowe. Chłopak był gotowy do drogi, kiwnęła na Nathaniela. Dobrze, że jako lekarka świadka i osoba, która wiedziała o jego zdrowiu najwięcej mogła pozwolić sobie na wymuszenie od innych lekarzy na zmienienie leków przeciwbólowych. Czekała ją mimo wszystko o to niemała batalia, i sama myśl o tym powodował u niej silny ból głowy.
-----------------------------------------------------------------------------
* pokazano to w jednym z odcinków MASH, i mimo że było to przedstawione w tej ich komicznej wersji, budzi to mieszane uczucia. Choć później żołnierz bardzo dziękował wszystkim za to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pajacyk.pl
Nathaniel Quayle

avatar

Zawód : Zabójca
Pochodzenie : NY, USA
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   Nie Gru 12, 2010 6:55 pm

Nathaniel już nie był pewien, w którym stroju Berenice Forgione podobała mu się bardziej. Chyba we wszystkich wyglądała wspaniale, chciałby się kiedyś o tym przekonać. Cieszył się, że kobieta oprócz pięknej oprawy ma także niezwykłe wnętrze. Nie dał jednak po sobie poznać, że go fascynuje. Skupił się na wykonaniu zadania. Co do Arianny, jak zwykle pochłonęły ją medyczne sprawy. Wyglądało to wtedy tak jakby zakładała na oczy klapki i zajmowała się tylko tą jedną rzeczą. Wokół niej mógł szaleć pożar, strzelanina czy inne kataklizmy a ona nadal pozostawałaby nie wzruszona. Oczywiście wtedy główne zadanie Nathaniela polegało na zlikwidowaniu powstałego problemu. Jeśli pożar to do ugaszenie, jeśli strzelanina to wybicie bandytów, jeśli trzęsienie ziemi... No cóż nie wybiegajmy za daleko na przód, bo z tym miał trochę mniejsze doświadczenie.
Wyciągnął lornetkę i wpatrzył się w jeden punkt. Wreszcie z budki dróżnika wyszedł mężczyzna. Butelka, którą dzierżył w ręce poleciała w bok, roztrzaskując się w drobny mak. Splunął, wytarł rękawem twarz i zmienił zwrotnicę. Agent pokręcił ogniskową wyostrzając obraz i popatrzył na wiszącą swobodnie rękę przy boku dróżnika. Trzy razy wyprostował cztery palce. Następnie podrapał się po tyłku i ponownie dał ten sam sygnał niknąc w swojej budce. Cały Tranquillo, wczuwał się w swoją rolę. Zbiegło się to w czasie, kiedy Aria dała znak, że chłopca można przetransportować. Wyciągnął zza szafy ciężkie nosze i przy współpracy chłopów (bo zwrot chłopacy do nich nie pasował) przenieśli już śpiącego chłopca na owe nosze.
- Mamy dwanaście minut – zakomenderował wszystkim. Przy takich akcjach pomagał mu właśnie Tranquillo, ale Natt stwierdził, że do końca wykorzysta siły Berenicy Forgione. Niech przyjaciel zajmie się zacieraniem śladów.
Przeszli do tylnich drzwi magazynu i osłonięci czekali na przyjazd pociągu. Nie minął umówiony czas a z dala słychać było sygnały pociągu towarowego grupowego. Bez przeszkód zajechał na bocznicę i zatrzymał się. Nathaniel wiedział, że w tym momencie w pewnym oddaleniu Tranquillo ponownie przerzuca zwrotnice. Tymczasem zwrócił się do Berenicy Forgione.
- Pokażemy się im, aby bardzo się nie zdziwili waszym widokiem.
Powinien zacząć wymyślać dobre wytłumaczenie na jej obecność, szefowie nie będą zadowoleni. Miał nadzieję, że kobieta w swoim raporcie nie wytknęła mu niekompetencje. Wyszedł na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 35
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   Nie Gru 12, 2010 7:45 pm

Przyglądała się na pozór chłodnym i obojętnym wzrokiem na to, co właśnie robiła przy chorym doktor Malapare. Nie można było nie docenić umiejętności i wiedzy, jaką z pewnością posiadała ta kobieta. I oczywiście godnego pozazdroszczenia poświęcenia dla sprawy. Berenice nigdy taka nie była. Nie zależało jej aż tak bardzo, chyba, że mogła sporo zarobić albo zostać w jakiś inny sposób „doceniona”. Poza tym takie życie, ofiarowanie się dla innych kłóciło się z jej naturą, dlatego tym bardziej ciekawiła ją ta drobna kobietka o delikatnych dłoniach, które doskonale wiedziały, co trzeba czynić. żyły, jakby własnym życiem.

Berenice odsunęła się jednak na bok po kilku minutach i odwróciła głowę. Oglądanie, jak inne osoby były zdane na łaskę i pomoc innych mączyło ją, więc skupiła się na osobie agenta. Nathaniel Quayle.
Wysoki, raczej szczupły, choć z pewnością nie brakowało mu siły i zwinności.
Kobieta wydęła lekko usta, które tym razem nienagannie pokrywał ciemnoczerwona szminka i oparła się o jakiś stolik, podpierając się dłońmi. Po chwili zaczęła rytmicznie uderzać paznokciem o blat. Nie nużyło ją takie bezczynne oczekiwanie, zdążyła się nauczyć cierpliwości, choć wiele ją to kosztowało. Poza tym mogła bezkarnie przyglądać się agentowi. Skupiał się wyłącznie na tym, co miało się za chwilę wydarzyć.

W sumie ona sama mogła już zwijać się ze swoimi ludźmi, dalsza jej obecność była zupełnie zbędna, lecz w chwili, kiedy chciała właśnie to zakomunikować, Amerykanin wyciągnął nosze, co oznaczało, że należało przetransportować chłopca do pociągu. Dała nieznaczny znak swoim ludziom, sama przy tym nie ruszając się nawet o milimetr ze swojego miejsca i dopiero na wyraźne słowa agenta, że powinni się pokazać, uniosła na chwilkę brwi i dołączyła do mężczyzny, choć trzymała się nieco z tyłu. To była jego akcja i nie zamierzała robić niczego ponad to, o co ją wyraźnie nie poproszono.
Przyglądała się więc w milczeniu zza pleców Quayle, jak towarowy pociąg wjeżdżał na bocznice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Quayle

avatar

Zawód : Zabójca
Pochodzenie : NY, USA
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   Nie Gru 12, 2010 9:10 pm

- To miłe, że zapragnęła pani mi towarzyszyć. Zadanie nie jest przez to pospolite – odezwał się do niej, tymczasem głośniej, niby do eteru skierował inne słowa. – Sami swoi.
W momencie z hukiem otworzyły się drzwi jednego z wagonów towarowych. Hałas jakim temu towarzyszył został całkowicie zagłuszony przez pęd pociągu przejeżdżającego na głównych torach. Nathaniel machnął na chłopaków, aby ci przestali w nich mierzyć, między innymi karabinem maszynowym Breda 30. Przewrócił oczami, zastanawiając się czemu tak strasznie się popisują. Akurat po chłopca przyjechali agenci, za którymi nie przepadał. Właściwie to prawie nikogo z włoskiej agencji nie lubił. Za każdym razem czuł, że nie podobała się im praca z Amerykaninem. Może dlatego, że działał płynie, bardzo efektywnie i parał się brudną robotą. I vice versa, bo on nie rozumiał czemu tak strasznie lubią się otaczać przepisami i toną sprawozdań.
W niecałą minutę chłopca przetransportowano do wagonu. Te wymienione w biurze były tak wykalibrowane, że w środku łączyły się ze specjalnym stabilny stołem. O wielu jego funkcjach i zaletach mogła opowiedzieć Aria, ale teraz tłumaczyła stan zdrowia chłopaka innemu lekarzowi. Dodatkowy pracownik służb medycznych, stanowił tylko zapas i zabezpieczenie. W razie gdyby doszło do walk, w którym wyeliminowano właśnie ją. Na szczęście jego współtowarzysze zachowali resztki godności i ślina nie wypływała z ich gęb strumieniem na widok Berenice. Towarzyszyła mu nie dlatego, że tak mu się podobało- choć mu się to bardzo podobało, ale chciał pokazać, że dobrze ze sobą współpracowali. To mogłoby zmniejszyć napięcia między departamentami, jej i jego.
O stokroć wolał zostać z tą kobietą, niż tułać się z tymi ludźmi w pociągu. Będzie musiał spisać raport, wysłuchiwać ich bredni na temat piłki nożnej a Aria będzie preferowała opiekować się Bartolemo niż nim.
- Niech pani mi wybaczy, że tak długo panią przy sobie trzymam. I żałuje, że muszę panią opuścić na rzecz spotkania z przełożonymi. Zaznaczę jaką wiele ten dzieciak pani zawdzięcza.
I będę się z tego gęsto tłumaczył, dodał w myślach. Dowodzący w pociągu ogłosił, że teren zabezpieczony i są gotowi do odjazdu. Żałował, że to już koniec współpracy, popatrzył na Arię a później na Berenice.
- Niech pani jej wybaczy. Podziękowałaby, ale teraz ma klapki na oczach – skierował do niej słowa, prezentując owe „klapki” gestem. Wkrótce też wyruszyli w stronę czekającego już na Bartolomego ośrodka. Tranquillo już dawno przemienił zwrotnice i pozostał, aby w razie czego zatuszować ślady ich obecności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 35
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   Pon Gru 13, 2010 1:52 pm

Słów agenta wysłuchała wbrew pozorom bardo uważnie, choć jej obojętna mina temu przeczyła. Więcej uwagi poświęciła manewrom, związanym z przeniesieniem chłopca do wagonu niż ludziom, którzy ją otaczali. Niemniej jednak spojrzała z ukosa na Amerykanina i coś jakby na kształt uśmiechu pojawiło się na kobiecych ustach.
- Rzadko się zdarza, że ludzi proszę o wybaczenie za innych – stwierdziła, zakładając na powrót okulary. Sama w sumie nie wiedziała, czemu miała służyć ta uwaga, ale widać musiała zostać wypowiedziana. – W każdym bądź razie cieszy mnie, że akcja ma taki, a nie inny koniec.

Za to już całkiem jawnie uśmiechnęła się, kiedy Quayle zademonstrował jej owe klapki. Wyglądało to dość żartobliwie i na moment zmniejszyło dystans Berenice do tego mężczyzny, a zwykle nie przechodziła poza raz określone przez siebie granice towarzyskich kontaktów. Widać granic co do osoby Amerykanina jeszcze nie zdążyła ustalić.

Nim pociąg ruszył, Berenice zbliżyła się do otwartego wagonu i wyciągnęła dłoń z kolejną kopią raportu. Nienawidziła tych ton papierzysk, ale były one wynikiem tego, że siły różnych agentur i różnych państw ze sobą współpracowały w coraz szerszym zakresie i przepływ informacji był po prostu konieczny.
- Agencie Jaconelli – skinęła głową – kopia dla pana zwierzchników od agentki Forgione. Wszystko jest w fiszce załączonej do koperty.
Widać było, że znali się i to nie od dziś.
- Ha, Berenice, oficjalna aż do bólu. Ale muszę ci to powiedzieć. Praca na prowincji ci służy. Wyglądasz olśniewająco.
- No, proszę stałeś się niezwykle wygadany. Zwłaszcza po moim wyjeździe.
- Przytłaczałaś nas wszystkich.
Kobieta zdjęła na moment okulary i skazała nimi na agenta.
- Nie było to takie trudne. Poza tym, jestem kobietą, wolno mi.

Odsunęła się od pociągu i już bez żadnego słowa podeszła do swojego samochodu. Wsiadła, a za nią jej ludzie i po chwili dwa auta zniknęły z pola widzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Magazyny dworcowe   

Powrót do góry Go down
 
Magazyny dworcowe
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Włoska dzielnica :: Stazione ferroviaria-
Skocz do: