Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tymczasowa Kamienica Brata Francisco

Go down 
AutorWiadomość
Jesion

avatar

Wiek : 56
Zawód : Kapłan (Ksiądz)
Pochodzenie : Rzym
Liczba postów : 41

PisanieTemat: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Czw Gru 02, 2010 9:25 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianna Malapare

avatar

Wiek : 30
Zawód : wolontariuszka (nieoficjalnie kontrahent i lekarz agentów)
Pochodzenie : Rzym, Włochy
Liczba postów : 78

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Sob Gru 04, 2010 1:37 pm

Arianna początkowo nie doceniła umiejętności kierowania samochodem braciszka. Zmieniła zdanie, kiedy prawie udało mu się wpakować pościg w latarnie. Szybko jednak ponownie gangsterski wóz pojawił się na horyzoncie. Bandyci zaczęli strzelać, a Aria postanowiła nie być dłużna i otworzyła ogień. Jedna z kul wystrzelonych z Lady Smith nawet trafiła w przednią szybę ograniczając tym samym widoczność w Rolls-Royce’u. Jak głupia wystrzeżyła się do mafiosów. Nie na długo, w odpowiedzi w ich kierunku poleciał grad kul z Colta. Padła zakrywając swoim ciałem chłopca, wyczekała na odpowiedni moment i wychyliła się. Wystrzeliła tylko raz z bolesną świadomością, że w komorze został tylko jeden nabój.

- Niech pani się teraz dobrze czegoś trzyma – usłyszała i zmarszczyła brwi. Niby czego, skoro w wyposażeniu brakowało podstawowych elementów, np. drzwiczek.

Tymczasem zaczęły się manewry zakonnika, w których trakcie Arii zrobiło się niedobrze. Samochód w pewnym momencie staranował kubły na śmiecie i koło nosa kobiety przeleciał stary i podniszczony but oblepiony spaghetti, który trafił w twarz wychylającego się od strony pasażera gangstera. Po morderczym pościgu, w trakcie którego brat Francesco zepchnął ich na pobocze, sam zaś skręcił w boczną alejkę. Zostali rozdzielenie i stracili z oczu drugi pojazd.

Wysłuchała poleceń zakonnika, bez słowa porwała dzieciaka, swoją torbę oraz klucze. Nie oglądała się już za mężczyzną, niknąć w kamienicy. Prowizoryczna kryjówka okazał się być mała i skromnie urządzona, ale za to czysta i bezpieczna. Ulokowała Bartolomego na łóżku. Usłyszałą pisk opon i podskoczyła do okna. Ukradkiem obserwowała jak Rolls-Royce pędzi przez wąska uliczkę. Wygląda na to, że byli bezpieczni. Zaczęła oglądać chłopaka w poszukiwaniu ran, nie znalazła ich. Widocznie cierpiał i zaczęła palić go gorączka. Podłączyła kroplówkę z antybiotykiem i już miała podać morfinę, kiedy chłopak zaczął mamrotać.

- Policja, policja, inspektor...

Miała ochotę wydusić z niego informacje, ale ostatecznie podała lek. Wkrótce zasnął a ona z bronią w ręku wyczekiwała na ustalony kod.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pajacyk.pl
Jesion

avatar

Wiek : 56
Zawód : Kapłan (Ksiądz)
Pochodzenie : Rzym
Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Nie Gru 05, 2010 6:01 pm

Przeskoczył em mur prowadzący na podwórze kamiennicy w której znajdowało się mieszkanie zastępcze, po czym wbiegł do klatki i przystanął na schodach w ciemnościach obserwując wejście po kilku minutach wszedłem na drugie piętro i do obdrapanych drzwi zapukałem w rytm sos, po czym znów odruchowo spojrzał w duł i znów zapukał w ten sam rym po czasie drzwi się uchyliły i ukradkiem wszedłem do pomieszczenia mówiąc zdyszany.

- Udało mi się a nie było łatwo natomiast tamci na razie nas nie będą ścigali, z tego co widziałem to jeden wyleciał przez przednią szybę dużo z niego nie pozostało a zaś drugi uderzył w kierownicę, ten chyba przeżył wyjdzie z tego cało tylko z rozbitym łbem a ja nie miałem sumienia go pchnąć bagnetem.

Usiadł bezwładnie pod drzwiami opierając się o nie spoglądnął na zapalona świecę paschalną na podłodze po czym na zasłonięte szczelnie okna.

- Powinniśmy mieć przez krótki czas spokój ale obawiam się że przez ten hałas ktoś mógł mnie zauważyć a nie dało się inaczej ich zgubić jak tylko ostro i gwałtownie stanąć bokiem żeby mnie staranowali.

Hhahahaha zaśmiał się mówiąc i oglądając podarty bok habitu oraz zdarty naskórek.

- Całe szczęście że nie było drzwi w tym aucie bo po uderzeniu wyleciałem z niego w jakieś kartony i papierzyska, a jak się on czuje.

spojrzał na chłopca odruchowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianna Malapare

avatar

Wiek : 30
Zawód : wolontariuszka (nieoficjalnie kontrahent i lekarz agentów)
Pochodzenie : Rzym, Włochy
Liczba postów : 78

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Nie Gru 05, 2010 8:02 pm

- O Bartolomego proszę się nie martwić. Będzie spał do rana. A właśnie to teraz jest mu potrzebne – powiedziała szybko, natychmiast stawiając przy zakonniku.

Starała nie pokazywać po sobie gniewu. Sprawnie sprawdziła bok, brzuch oraz głowę mężczyzny. Odkaziła zdarty bok, na tyle dokładnie na ile pozwalał blask świec. W tym czasie nie odezwała się ani słowem. Była niezadowolona, ale nie dlatego że brat Francesco narobił hałasu. Nie podobało się jej, że tak bardzo naraził swoje życie. Stanął w poprzek drogi i pozwolił się staranować? Jakim musiał być człowiekiem, aby to zrobić? Aria nie rozwodziła się dłużej nad tym, najważniejsze że był cały i wrócił. W końcu skarciła samą siebie, zauważając, że sama lepszego wyjścia z sytuacja raczej by nie znalazła.

- Dobrze pan się spisał – stwierdziła wreszcie. Kazała mężczyźnie popilnować chłopca a sama zaś sprawdziła całe pomieszczenie. W końcu zaczęła ubierać żakiet. Na pytające spojrzenie brata Francesco odpowiedziała dość zwięźle.

- Teraz moja kolej, aby załatwić pomoc. Skontaktuje się z odpowiednimi osobami i wrócę. Sygnał ten sam. Zrobiłeś dzisiaj już dość, teraz moja kolej. Wrócę, obiecuję. A teraz proszę zamknąć za mną drzwi.

Aria kiwnęła jeszcze tylko głową, po czym ruszyła szybkim krokiem w stronę swojego domu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pajacyk.pl
Cesare Archiaco

avatar

Wiek : 40
Zawód : Inspektor policji
Pochodzenie : Anchor City
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Pon Gru 06, 2010 12:36 am

- Co, do diabła? – Archiaco zerwał się, jak oparzony z łóżka i jednym skokiem znalazł się przy oknie, co nie był aż tak trudne, bo sypialnia była naprawdę mała. Mężczyzna z niedowierzaniem przyglądał się manewrom dwóch samochodów. Na chwile pojazdy zniknęły mu z oczu, by na nowo pokazać się w uliczce, ale tym razem pościg musiał się skończyć kraksą, bo było słychać jedynie pisk opon huk i uderzającego w coś auta.
Zaraz potem dostrzegł jakiś cień, może kierowcę z rozbitego samochodu, który schronił się w jakiejś starej kamienicy.

Cesare wypuścił głośno powietrze i zmierzwił sobie włosy. W sumie był po służbie, w sumie bolało go ramię, w sumie jutro wcześnie rano zaczynał swoją zmianę. W sumie...
Podbiegł do telefonu i wykręcił numer do Emilio, który podobnie jak on był kawalerem, więc istniały małe szanse, by ktokolwiek zrobił mu burę z powodu późnego wyjścia na miasto. No i mieszkał niedaleko.
- Przyjedź do mnie natychmiast – rzucił tylko, kiedy usłyszał w słuchawce znajomy głos. Tamten nie pytał o nic.
Archiaco poczekał może kwadrans, w trakcie którego zszedł na dół i oczekiwał na kumpla.
- Co jest?
- Przed chwilą był tutaj pościg, strzelanina i jakiś gość uciekł do tamtej kamienicy – wskazał szybko zdrową ręką.
Emilio nie pytał o nic więcej. Przeładował tylko swoją półautomatyczną broń Villar-Perosa i skinął na Cesare, mówiąc cicho:
- Trzymaj się z tyłu.

Inspektor nie zamierzał szarżować, miał ranne ramię; do tego zbagatelizował fakt, że policja nie powinna posługiwać się taką bronią, jak jego przyjaciel, na prywatnym gruncie. Mimo to odbezpieczył swojego Glisenti i szybko skierowali się w stronę opuszczonej kamienicy.
Kilka osób zerkało z okien, choć nie mogli być tego pewni – jedynie nieznaczny ruch firanek za tym przemawiał. Trzymali się blisko ścian i wreszcie dopadli wskazanego wejścia. W środku większość drzwi było otwartych, w niektórych mieszkaniach w ogóle ich brakowało.
Mężczyźni obeszli cały parter i pierwsze piętro.
- Nic nie wskóramy – mruknął pod nosem Emilio, ale Archiaco dał mu znak, żeby przestał mamrotać. Obaj przystanęli na chwilę. Cesare nasłuchiwał. Wreszcie ruszyli na drugie piętro. Byli głupcami. Trzeba było wezwać posiłki, a nie pchać się we dwóch nie wiadomo gdzie i po co.

Jedne drzwi wyglądały na wyjątkowo solidne, jak na takie miejsce i Cesare dał znać, by podeszli bliżej. Stanęli o obu stronach. O ich wyważeniu nie było mowy. To dobrze wychodziło tylko na filmach. Poza tym... nie powinni szarżować. Mogli wystraszyć jakiś biednych cywili albo sprowokować bandziorów. Mogli postąpić godnie z procedurą i nie narazić się na nieprzyjemności ze strony zwierzchników.
To drugie rozwiązanie bardziej przemawiało i Archiaco je wybrał.
- Policja, proszę otworzyć – inspektor zapukał w drzwi i powiedział na tyle głośno, żeby zostać potraktowanym poważnie, ale nie by przestraszyć mieszkańców.
Odpowiedział im cisza... Chociaż dało się słyszeć jakiś szmer i jakby jęk?
- Cholera – syknął Emilio i odsunął się, kiedy Cesare tym razem już załomotał. Kiedy nie dostali żadnej odpowiedzi, wycelował i strzelił w zamek, jeden, a potem drugi, które natychmiast puściły i pchnął je gwałtownie. Maffucci wskoczył do środka i na chwilę zamarł. Mierzył najwyraźniej do zakonnika, który stał blady i wystraszony. Na wąskiej pryczy ktoś ponad wszelką wątpliwość leżał. Cesare rozejrzał się szybko po tym skromnym wnętrzu i zamknął w końcu drzwi.

- Inspektor Archiaco i młodszy inspektor Maffucci. Czemu brat nie otwierał, kiedy pukaliśmy?
Standardowe pytanie, które miało na celu określić czy osoba ma coś do ukrycia, a przy okazji uspokoić obydwie strony.
- Kto tam leży? – zapytał po chwili, spoglądając znacząco na drobną sylwetkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jesion

avatar

Wiek : 56
Zawód : Kapłan (Ksiądz)
Pochodzenie : Rzym
Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 1:50 am

Spojrzałem na niego mówiąc spokojnym głosem.

- Pierw może usiądźmy a w tedy odpowiem panom na pytania.

Usiadłem na podłodze przy końcu łóżka wyciągając nogi w stronę paschału zagradzając tym samy przejście do osoby leżącej na nim.

- No proszę usiąść nie gryzę tam macie ławeczkę.

Pokazałem na ciężką przyczepioną do ściany ławkę.

- Mam nadzieje że panowie też od powiecie mi na moje pytania.

Po tych słowach poczekał aż usiedli po czym z lekkim uśmiechem mówiłem dalej.

- Na pierwsze pytanie co tu robię odpowiem w prost mieszkam i jestem nawet zameldowany jak by panowie nie wiedzieli.

Spojrzałem spokojnym wzrokiem na nich mówiąc dalej

- Na tomista czemu wcześniej nie otwierałem bo odprawiałem jak to dla was ując modły a dokładnie namaszczenie chorych, modlitwa za chorych, wyznanie grzechów w czasie ciężkiej choroby, sakrament pokuty, sakrament spowiedzi, sakrament modlitwy, oraz ostatnie błogosławieństwo i przygotowanie do dobrej śmierci.

Wzruszyłem ramionami po czym wskazałem na świece.

- Wiedzą panowie co to za świeca to paschał zawsze jest zapalany podczas chrztu, podczas święta zmartwychwstania Pańskiego. podczas ślubów oraz podczas ciężkiej choroby i śmierci.

Spoglądnął na osobę zakrytą na łóżku mówiąc i nie dopuszczając nikogo do niej.

- To jest brat Bartłlomeo jesteśmy zakonnikami z klasztoru braci mniejszych a dokładnie zakon dobrej śmierci.

Ze spokojną miną i głosem wyrażającym tylko dumę z zakonu i radość że może z kimś porozmawiać mówiłem dalej.

- Jak już mówiłem to jesteśmy braćmi zakonu, akurat mój brat jest chory byłem z nim u lekarza a teraz odprawiam modlitwy oraz wszelkiego rodzaju namaszczenia chorych których nie mogę przerwać w żaden sposób aż nie skończę dla tego nie mogłem panom otworzyć bo przerwanie modlitwy i namaszczenia spowoduje że wszystko pójdzie na marne no i poszło.

Pokazałem dłoniom na paschał.

- Światło oznacza wiele dobroć ciepło oraz oczyszczenie natomiast przykrycie osoby jest bardzo ważna tak jak przy spowiedzi osoba siedzi po drugiej stronie niż ksiądz oznacza to że są w dwóch innych światach ale to już wchodzi w głębszą teologię i filozofię duszy.

Spojrzałem znów na osoby dwóch panów.

- Wiec proszę nie niszczyć mojej pracy, oraz nie przeszkadzać w sakramentach.

-A teraz mam pytanie mogli by panowie mi pokazać po pierwsze jakieś odznaki legitymację i nakaz oraz czego panowie tu szukają.

Spojrzałem się na nich z pretensjami że przerwali modły mówiąc dalej.

-mam nadzieję że panów nie zanudziłem





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cesare Archiaco

avatar

Wiek : 40
Zawód : Inspektor policji
Pochodzenie : Anchor City
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 1:08 pm

Nie usiedli, to znaczy Emilio nadal stał. Wysłuchali tej długiej przemowy, choć zwykle wydawało im się, że ludzie duchowni, a zwłaszcza mnisi zwykle mówią oszczędnie.
Gdy ostatnie słowa przebrzmiały, policjanci zrobili takie miny, jakby zakonnik stroił sobie z nich żarty i tylko jego poważny ton temu przeczył. Właśnie dostali krótki, protekcjonalny w swoim wydźwięku wykład na temat wszystkich niemal sakramentów, namaszczeń, paschału i ceremonii katolickich. Zupełnie niepotrzebnie – obaj byli w dzieciństwie ministrantami. Mniej więcej wiedzieli, o co w tym wszystkim chodziło. Zwłaszcza Maffucci miał taką minę, jakby chciał powiedzieć coś mało uprzejmego, ale jedno spojrzenie inspektora powstrzymało go przed jakimkolwiek działaniem.

Cesare wyciągnął swoją odznakę, skinął na kumpla, by ten tak samo pokazał legitymację. Okazali swoje dokumenty, a potem zaległa cisza. Oczywiście, że nie mieli nakazu, działali z interwencji. Pościg, strzały – to mimo wszystko była spokojna dzielnica. Jeszcze. Ktoś z pewnością zawiadomił policję, zaraz powinni pojawić się inni funkcjonariusze, znajdą rozbity wóz. A oni tymczasem siedzieli i słuchali zupełnie niepotrzebnych wyjaśnień, które nie wnosiły niczego.

- Przepraszamy – skinął głową Archiaco i schował pistolet do kabury, a Emilio posłał mu zaskoczone spojrzenie. – To rzeczywiście nasza wina... A właściwie moja. Zadałem nieodpowiednie pytania. Muszę się zatem poprawić. Czemu brat tak szaleńczo i niebezpiecznie zakończył tą brawurową jazdę wokół kamienic? Brat mówi o nieprzeszkadzaniu w swoich obowiązkach, czemu więc sam po nocy nie waha się zakłócać spokoju innym ludziom, których zapewne przestraszył i to wcale w niemałym stopniu.

Może Cesare miał i chore ramię, ale wzrok całkiem dobry. Niemal natychmiast, gdy tylko zobaczył zakonnika, skojarzył, czyją sylwetkę dostrzegł z okna. Habit, kaptur. Kogo, jak kogo, ale osobę duchowną trudno z kimkolwiek pomylić.
- Chyba, że tak się bratu śpieszyło udzielić ostatniego namaszczenia? Choć swoją drogą zastanawiający jest fakt, że zakonnicy mają mieszkania poza murami kościoła bądź klasztoru, prawda inspektorze Maffucci?
- Sprawdzimy to – przytaknął skwapliwie. Jemu też wydawało się to poniekąd dziwaczne. Zakonnik, a dokładnie dwaj? W prywatnym mieszkaniu? W tym jeden na łożu śmierci, a drugi po jakimś pościgu? Samochodem, który sprawiał wrażenie, jakby wyciągnięto go ze złomowiska? Co to miało być? Ucieczka przed kimś, kto zabraniał udzielenia ostatniego namaszczenia? Bądź co bądź to wciąż były stare dobre Włochy, a nie zidiociała Ameryka, gdzie wszystko staje na głowie i może nawet zakonnicy są bardziej nowocześni.

W tym momencie dało się słyszeć głośne wycie syren i charakterystyczny dźwięk hamowania samochodów. Policjanci spojrzeli po sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Quayle

avatar

Zawód : Zabójca
Pochodzenie : NY, USA
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 3:25 pm

Nathaniel prowadził płynie, co pewien czas spoglądając w tylnie lusterko. Przydałby mu się porządny pościg. Ukradkiem spojrzał na dziewczynę obok. Była widocznie senna i niecierpliwie ściskała walizkę. Aria nie była stworzona do żadnych akcji, chyba że medycznych. Pomyślał o wieczorze kiedy po raz pierwszy się spotkali. Było całkiem przyjemnie zważywszy na to, ze on dostał kulkę w żołądek i żegnał sie z tym światem. W przeciwieństwie do niej nie dziwił go wybór przełożonych. Był zabójczy, dokładny i sam kiedyś skorzystał z szóstego przejścia. Znał jego słabe punkty.

Zmarszczył czoło słysząc z daleka wycie syren. Przyspieszył, kiedy zza rogu wyjechał pojazd policyjny. Z piskiem opon zatrzymali się na przeciw siebie, do stłuczki brakowało ledwie metra.
Natt przez całą drogę miał złe przeczucia. Podejrzewał, że po całej akcji pościgowej zwłaszcza ze strzelaniną, ktoś wezwie policje. Szczęśliwie mógł zawsze pohamować policjantów. Wyskoczył raz dwa z samochodu pokazując swoją legitymację. Czekał tylko na ruch tych znad przeciwka.


Ostatnio zmieniony przez Nathaniel Quayle dnia Wto Gru 07, 2010 6:54 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Siostra krzyczy, że są błędy, stylistycznie niepoprawnie :roll: ... ale sama lepiej ode mnie pisać nie umie.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carlo Gotti

avatar

Wiek : 45
Zawód : nadinspektor policji
Pochodzenie : Neapol
Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 3:39 pm

Carlo przygotowywał broń, tak na wszelki wypadek, ale nie sądził, ze kogoś spotka na miejscu. Oczywiście żywego.
Toteż nadinspektor Gotti przeklął, kiedy Franco gwałtownie nacisnął na hamulec. Cylinder zatrzymał się na przedniej szybie. Jego dwaj chłopcy, jak na rozkaz otworzyli szeroko drzwi i używając ich jak osłon, wycelowali w stojącego na przeciw mężczyznę.
Gotti zauważył, że ów człowiek coś trzymał w uniesionej dłoni,ale jego uwaga skupiła się przede wszystkim na kobiecie, która wysiadła od strony pasażera. Uśmiechnął się sam do siebie. Uwielbiał, kiedy ptaszyna sama pchała się w jego ręce. Musiał tylko dobrze rozegrać całą sprawę. Wysiadł z samochodu ignorując uwagi swoich współpracowników i zanim zwrócił się do mężczyzny nałożył na siebie swój kapelusz.
- Agent jak mniemam - powiedział, patrząc głęboko w oczy mężczyźnie. Dostrzegł w nich niepokój. Tymczasem Gotti pokazał na kobietę w samochodzie. - Mamy wspólnych znajomych.


Ostatnio zmieniony przez Carlo Gotti dnia Czw Gru 09, 2010 7:11 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Poprawa funkcji)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jesion

avatar

Wiek : 56
Zawód : Kapłan (Ksiądz)
Pochodzenie : Rzym
Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 4:44 pm

Spojrzałem na dwóch mężczyzn przed sobą z miną lekko strapioną mówiąc spokojnie i z lekka powagą.

- Nie będę tego dłużej panowie przeciągał i odpowiem n panów pytanie tylko musicie mi panowie zagwarantować że co usłyszycie zostanie między nami bo inaczej ja mogę dostać kolkę i wy także.

Rozejrzałem się po pomieszczeniu z poważną miną , swój wzrok przerzuciłem na osobę leżącą na łóżku.

- Postać leżąca na tym łóżku to dzieciak z sierocińca ojca Matteo któremu obiecałem że ukryję go i wywiozę w bezpieczne miejsce.

Wzrok swój przerzuciłam na policjantów.

- Mógłbym wam tu ściemniać godzinami ale w takiej sytuacji nie mam wyjścia, otóż on został dziś wieczorem postrzelony co spowodowało że jakbym go nie wywiózł z sierocińca to ci panowie którzy za mną jechali zrobili by tam ostrą jatkę, mogłem się zgłosić na policje ale większość z was nie obrażając tu panów mówię o innych którzy bez skrupułów by mnie oraz jego zabili dla mafii więc wolałem go ukryć aż wydobrzeje a potem skontaktować się ze znajomym oficerem w Rzymie który by mi pomógł w dalszych działaniach, a tu miałem przeczekać tylko do wschodu słońca.

Zgasiłem paschał po czym zapaliłem lampę stojącą na małej półce mówiąc z ogromną powagą.

- Wiedziałem że nie jesteście skorumpowani bo byście już mnie i jego ostro nafaszerowali tak zwanym ołowiem ale przyznam zmyliła mnie ostro pańska nieprzepisowa broń panie oficerze.

Spojrzałem na chłopaka mówiąc dalej.

- Jeśli chcecie żyć a przede wszystkim mieć żywego świadka ze strzelaniny to pomóżcie mi go przenieść , bo tak doprawdy nie wiadomo kto wejdzie przez te drzwi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianna Malapare

avatar

Wiek : 30
Zawód : wolontariuszka (nieoficjalnie kontrahent i lekarz agentów)
Pochodzenie : Rzym, Włochy
Liczba postów : 78

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 7:06 pm

Arianna nie myślała już zbyt przytomnie, kora nadnerczy dawno przestała produkować hormon strachu, walki i ucieczki- adrenalinę. Z trudem myślała a najchętniej położyłaby się spać. Mimo wszystko postarał się jeszcze na chwilę skupić. W mężczyźnie wysiadającym z wozu policjantów rozpoznała nadinspektora Carlo Gotti, choć w sumie z tego co słyszała miał zostać usunięty z policji. Nie rozumiała dlaczego, wszak Gotti był niezwykle skuteczny w walce z rzymska mafią. Był częstym gościem Curzio jej opiekuna. Obawiając się, że Natt zechce powziąć swoje zwyczajne środki działania, wysiadła z samochodu. Ostatnie czego teraz pragnęła to strzelanina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pajacyk.pl
Nathaniel Quayle

avatar

Zawód : Zabójca
Pochodzenie : NY, USA
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 7:15 pm

Natt odwrócił głowę w stronę Arianny i warknął.

- Właź do samochodu – Kobieta wykazywała dalszy opór, więc powtórzył bardziej stanowczo. – Właź do tego pieprzonego samochodu.

Upewniwszy się, że tym razem go usłuchała zwrócił się do wrednie wyglądającego typka. Zrobił krok na przód, pokazując bliżej swoją legitymacje służbową. Dwaj policjanci, którzy notabene dalej w niego celowali przybrali jeszcze groźniejszy wygląd. Co gorsza celowali w jego twarz. Tęsknie pomyślał o nożu w bucie, Colcie na prawym boku oraz Berettcie pod pachą.

- Agent specjalny Quayle – przedstawił się, jednocześnie szybko poszukując dróg ucieczek. – Mam w środku człowieka, mam go przetransportować.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cesare Archiaco

avatar

Wiek : 40
Zawód : Inspektor policji
Pochodzenie : Anchor City
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 7:16 pm

Mogli się spodziewać równie fascynującego wytłumaczenia, jak to. A więc tam leżał świadek strzelaniny, ale ten świadek, którego zabrała policja w bezpieczne miejsce, czy jakiś inny świadek?
Nie było czasu na dłuższe zastanawianie się, Cesare skinął na kolegę, rzucając mu przy tym klucze.
- Weźmiesz go z bratem i zaniesiesz do mojego mieszkania.
Maffucci nawet nie oponował. Bezpieczniej było przewieść chłopaka samochodem do mieszkania Emilio, ale niestety ten zaparkował tam, gdzie teraz stało inne policyjne auto. Może później uda się wymyśleć coś znacznie lepszego.

- Z parteru można wyjść tylnym wyjściem na podwórza, które łączą kamienice – przytaknął Maffucci, a Cesare wstał i wyszedł na korytarz.
- Poczekajcie pięć minut – powiedział – Pójdę sprawdzić, czy nie kręcą się tu policjanci.
Inspektor sam nie wierzył w to, co właśnie wyprawiał. Groziło mu zwolnienie dyscyplinarne, jego koledze również, zakonnik mógł kłamać i właśnie teraz zrobić coś głupiego na górze, ale... Coś mu mówiło, że tak się nie stanie.

Cesare tylko na moment wyjrzał na ulicę i od razu dostrzegł postać komisarza Gotti, jego ludzi, jakiś samochód i dwoje kolejnych osób. Wszyscy stali na przeciw siebie. Skrzywił usta poirytowany. Zakonnik mówił prawdę. Komisarz to była wredna szumowina, której człowiek nigdy nie mógł ufać – sprzedajna i okrutna. Nikt w wydziale go nie cenił, prócz oczywiście jego przydupasów.
Natychmiast wrócił na górę. Emilio i tego mnicha spotkał już na pierwszym piętrze, niosących na polowych noszach tego młodego chłopaka, który na szczęście nie odzyskiwał świadomości.
- Na dole jest ciężko, więc się pospieszcie. W mieszkaniu ulokujcie go w mojej sypialni i nie zapalajcie światła. Maffucci ty do mnie wracasz zaraz potem, jak zamkniesz drzwi tą samą drogą, którą pójdziecie. Czekam na ciebie na podwórzu. A ty bracie... żadnych działań na własną rękę.

Minuty upływały w tak ślimaczym tempie, że Cesare musiał, że jeszcze chwila i zwariuje. W sumie to gryzł pięść ze zdenerwowania. Żeby skrócić czas oczekiwania na powrót kolegi, obszedł całą następną kamienicę, gdzie mieszkało trochę więcej lokatorów, którzy nieznacznie wyglądali spoza drzwi swoich mieszkań i uspokajali się dopiero na widok policyjnej odznaki.
Kiedy wyszedł ponownie na tylne podwórze, zastał tam już Maffucciego, który obrzucił go szybkim i złym spojrzeniem.
- Gdzieś ty był u licha? – syknął.
- Tyle wam zeszło, że obszedłem pietra kamienicy obok.
- Po co?
- Dla podkładki dla nas. Cholera widziałeś komisarza?
- Widziałem. Jakaś mętna sytuacja.
- Cholera, przydaliby się inni... – mruknął Cesare i poprawił temblak. – Gdzie masz broń?
- Zostawiłem u ciebie, a pożyczyłem coś mniej rzucającego się w oczy – wskazała na Berette. W tym momencie po raz drugi usłyszeli wycie syren. – I zadzwoniłem po chłopaków z najbliższego posterunku.
Archiaco klepnął kumpla po ramieniu i obaj przeszli przez parter kamienicy do jej frontowego wyjścia. Na ulicę weszli w chwili, kiedy zajechały dwa radiowozy i z każdego wysiadło po dwóch policjantów. Przywitali się pospiesznie, a Cesare i Emilio podszedł do tej osobliwej grupy przy Gotti. Wymierzone pistolety, groźne miny? Cholera, powariowali, ludzie spoglądali z okien, a oni co? Akurat znaleźli czas na pieprzoną próbę sił.

- Komisarzu – skinął głową i zaczął mówić, by nieco rozładować napiętą atmosferę. – informuję, że ja i inspektor Maffucci pierwsi interweniowaliśmy po tej nieoczekiwanej strzelaninie. Widziałem, że jakaś osoba wybiega z tego zaułku i chowa się do kamienicy naprzeciwko – Cesare wskazał na budynek obok, a nie ten, gdzie mieściło się mieszkanie zakonnika. – Sprawdziliśmy obie kamienice, ale nie znaleźliśmy nic istotnego. Mieszkańcy też niewiele są w stanie powiedzieć. To raczej spokojna i biedna okolica, jak do tej pory wolna od takich ekscesów. Tutejsi są przerażeni. Chłopcy z czwartego poszli do kolejnych kamienic – dodał na koniec, oczekując jakiejkolwiek reakcji ze strony swojego przełożonego, który zdawał się być sto razy bardziej zainteresowany obcym mu mężczyzną i jego towarzyszkom, która już nie wydawała mu się taka nieznajoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carlo Gotti

avatar

Wiek : 45
Zawód : nadinspektor policji
Pochodzenie : Neapol
Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 7:52 pm

Długo mierzyli się wzrokiem, aż w końcu Gotti uchylając lekko swój kapelusz przedstawił się tym swoim krzywym uśmiechem.

- Nadinspektor Gotti. Przybyliśmy tu z powodu strzelaniny – osnuł dziwnym spojrzeniem postać siedzącą w samochodzie. Nie obchodził go agent, musiał na parę godzin zając czymś tylko jedną osobę. – Czy ów wasz człowiek brał może udział w tej strzelaninie?

Pytanie zadał na tyle głośno, aby pasażerka go usłyszała. Uśmiechnął się, kiedy łączniczka Curzia - Arianna Malapare wysiadła z samochodu. Zignorowała całkowicie ostrzeżenia swojego współtowarzysza i zaczęła tłumaczyć. Biedna ptaszyna łudziła się, że dawny znajomy Curzia jej pomoże. Te czasy jednak dawno minęły, teraz liczył się tylko jego dobro.

Z uwagą wysłuchał, że zostali zaatakowani przez mafie oraz bredni na temat świadka strzelaniny we włoskiej dzielnicy. Mafia poinformowałaby go, gdyby było to coś ważnego. Choć godne zastanowienia jest, że gangsterzy tak usilnie chcieli go zabić.

Odwrócił się nagle kiedy usłyszał wycie syren, popatrzył na swoich kompanów. Pokręcili przecząco głowami. To nie oni wzywali posiłki. Zachował spokój. Nawet wtedy, kiedy praktycznie znikąd pojawił się Archiaco i ten młodszy, którego nazwisko przypominało jakąś przekąskę. W spokoju wysłuchał ich sprawozdania, ostatecznie ignorując ich, ale nie to co powiedzieli. Zwrócił się do agenta Quayle delikatnie klepiąc go po ramieniu.

- Rozumie pan, że nie mogę zostawić sprawy nie rozwiązanej. Każdy przed kimś odpowiada, nawet ja – uśmiechnął się na te słowa. –Nie możemy pozwolić, aby nasze wydziały popadały w konflikt. Proponuje, aby pan znalazł swojego człowieka i zajął się nim dogłębnie. Tymczasem ja zabiorę drugiego świadka na komisariat, gdzie złoży zeznania. Odpuszczę wtedy sprawę pańskiego człowieka, aż do momentu wysłania przez pański wydział stosownego raportu. Dojdziemy do porozumienia?


Ostatnio zmieniony przez Carlo Gotti dnia Czw Gru 09, 2010 7:12 pm, w całości zmieniany 2 razy (Reason for editing : Poprawa funkcji)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Quayle

avatar

Zawód : Zabójca
Pochodzenie : NY, USA
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 8:20 pm


Nathaniel kiwnął głową, choć dreszcz przeszedł mu po plecach. Carlo Gotti. O jego sposobach walki z mafią w Rzymie chodziły legendy. I w pierwszej chwili chciał zwiewać, gdzie pieprz rośnie. Oczywiście biorąc pod pachę Arię, na którą był bardziej niż wściekły. Paplała jak najęta. Wszystkie kobiety tak mają. Nigdy im nic nie pasuję, we wszystko mieszają uczucia, są słabe. A Aria była chyba ucieleśnieniem wszystkich tych najgorszych cech. Mimo wszystko cenił jej życie i bezpieczeństwo, dlatego miał zamiar zignorować całą tą sprawę, wepchnąć ją do samochodu i gnać jak najdalej z tego przeklętego miejsca. Wiedział jednak, że Aria ceniła cudze życie wyżej niż swoje. Zwłaszcza dziecka i do tego sieroty. Koło takich rzeczy nie można było przejść obojętnie. Po części też wydawało mu się, że Aria zna tego Carlo i gotowa była zaryzykować. A Natt ufał jej. Kolejna cecha, której w niej nienawidził potrafiła swoja dobrocią omotać chyba każdego. I te jej cholerne sarnie oczy.

- Pani nie jest moim celem priorytetowym – oświadczył sucho, nie patrząc już więcej na nią. Uznał, że jeśli pomniejszy jej wartość w całej sprawie, będzie bezpieczna. – Jutro nasz wydział prześle stosowne oświadczenie.

Przelotnie spojrzał na dwóch mężczyzn, którzy przybyli jako pierwsi na miejsce całego zdarzenia. Jeden z nich był ranny i miał tak kamienny wyraz twarzy, że Natt od razu stwierdził, że coś mu śmierdzi w całej tej sprawie. Zatrzymał go głos Gottiego a następnie odpowiedź Arianny.

- Czy czasem ta walizka w pańskim samochodzie nie należy do świadka?

- Ymm, ale to nie moja walizka – szybka odpowiedź Arii, kiedy posłusznie wsiadała do samochodu Gottiego.

- Widzi pan panie władzo, czasami lubię paradować z damskim bagażem po mieście. Dodaje mi to klasy – odpowiedział Natt idąc przez chwile tyłem, po czym kierując swoje kroki do kamieniczki, którą wskazał za miejsce skrycia się owego cienia. ranny policjant. Doskonale wiedział, że Aria mówiła o innej kamieniczce, ale wolał zmylić Gottiego. Tak na wszelki wypadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cesare Archiaco

avatar

Wiek : 40
Zawód : Inspektor policji
Pochodzenie : Anchor City
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 8:56 pm

I co? I już? I to była cała reakcja najwyższego dowodzącego w tym momencie człowieka i w ogóle w tym miejscu na temat tego, co właśnie się stało na terenie jego jurysdykcji czyli w Anchor? Żadnego mruknięcia, spojrzenia, zwykłego: spieprzaj Archiaco?

Policjanci spojrzeli po sobie znacząco, a potem Cesare odwrócił się, bo podszedł do nich sierżant z czwórki, trochę niepewien do kogo ma się zwrócić, ale widząc zupełną ignorancję ze strony komisarza, który najwidoczniej miał czas tylko dla tych dwóch osób z samochodu, zwrócił się wprost do inspektora:
- Kamienice czyste. Kilka osób widziało te dwa samochody, ale nikt nie umie powiedzieć nic konkretnego. Padły dwa strzały nim samochód wjechał w stos kartonów za tamtym rogiem.
- Widziano kogoś?
- Jakąś postać, ale nie ma szans na więcej szczegółów.
- Kobieca, męska?
- Nikt nie potrafił tego określić.
- Dziękuję sierżancie. Mimo to spiszcie zeznania i poszukajcie kul, jeśli to w ogóle dziś ma sens. Ciemno tu, jak... – Cesare uśmiechnął się do niego przelotnie. Zakonnik i jego habit potrafił narobić plotek nie do zweryfikowania.
- Ludzie nie są skorzy do pomocy.
- Spisz, co się da. Prześlij mi raport, kiedy będziesz mógł.

Policjant z czwartego posterunku przyłożył dwa palce do czapki i skinął. Archiaco był lubiany, jego brat wcześniej też, więc wszyscy szli mu na rękę. Klika policyjna wciąż ze sobą trzymała, zwłaszcza, kiedy miało się takich, a nie innych zwierzchników.

Cesare odwrócił się do Gottiego.
- Komisarzu jestem po służbie. Maffucci też. Poza tym jutro zaczynam wcześnie pracę, więc jeśli nie jestem potrzebny, chciałbym wrócić do siebie. Najdalej pojutrze złoże szczegółowy raport.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianna Malapare

avatar

Wiek : 30
Zawód : wolontariuszka (nieoficjalnie kontrahent i lekarz agentów)
Pochodzenie : Rzym, Włochy
Liczba postów : 78

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 9:08 pm

Arianna posłusznie wsiadła do samochodu. Nie przejęła się faktem, że potraktowali ją jak jakiś przedmiot targowy. Cała sytuacja wymknęła się spod kontroli. Nie wiedział, czy brat Francisco i Bartolemi są cali, zdrowi. Czy ktoś ich znalazł, czy jakoś sobie radzą? Miała dobę na to, żeby chłopaka znaleźć i odesłać w bezpieczne miejsce. Na razie jednak musiała zdać się na Natta. Rozsiadła się na tylnim siedzeniu i czekała, pod czujnym wzrokiem jednego z ludzi Gottiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pajacyk.pl
Carlo Gotti

avatar

Wiek : 45
Zawód : nadinspektor policji
Pochodzenie : Neapol
Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 9:28 pm

Wkrótce za niknącą postacią agenta Quayle ruszył Franco, Raffaele pilnował ptaszyny. Carlo Gotti zaś westchnął spokojnym krokiem podszedł do inspektora Archiaco i poprawił temblak na jego ramieniu. Obdarzając go tym swoim zagadkowym uśmieszkiem. Był zadowolony, miał to o co mu chodziło, więc pozwolił sobie oznajmić.

- A wiec działaliście po służbie – chwila dłuższego zastanowienia i kontynuacja wątku. - Niewielu funkcjonariuszy wykazuje się taką odwagą, dopilnuje żebyście uzyskali stosowną gratyfikację. Równą wkładu jakiego podjęliście się teraz.

Odwrócił się na resztę konstabli i rozkazał im zabezpieczyć miejsce wypadku oraz wszelkie inne ślady zwłaszcza strzelaniny. Raport chciał widzieć przed zakończeniem swojej służby. Nie minęła chwila a powrócił Franco oznajmiając mu cicho, że mężczyzna, z którym przed chwila dobił targu ulotnił się. Carlo zwolnił inspektora Archiaco i jego młodszego partnera.

- Jesteście wolni, choć chciałbym dostać raport jak najwcześniej. Nie chcę wychodzić na osobę, która nie interesuje się całą zaistniałą sprawą.

Pozwolił im odejść kawałeczek, ale na tyle żeby mogli go dosłyszeć.

- Radzę uważać , nigdy nic nie wiadomo,– ogłosił poprawiając rąbek cylindra. Kiwnął na swoich ludzi i zadowolony ruszył w stronę komisariatu. Miał jeszcze tyle do zrobienia.


Ostatnio zmieniony przez Carlo Gotti dnia Wto Gru 07, 2010 9:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel Quayle

avatar

Zawód : Zabójca
Pochodzenie : NY, USA
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 07, 2010 9:46 pm

Natt nie był ślepy, ani głupi, choć czasami lubił udawać takiego. Okolicę znał dobrze, miał tutaj kryjówkę a w jednym z mieszkań grał z pewnym dziadkiem w makao. Toteż zaraz po tym jak wkroczył do kamienicy, ruszył na strych. Następnie przeskoczył na następny dach oraz kolejny i zeszedł po drabince do ogrodu właściwej kamienicy. Wbiegł najciszej jak mógł na drugie piętro i zaczął wystukiwać umówiony rytm alfabetem Morsea. Odpowiadała mu cisza za każdym razem. W końcu zainteresował go krzyż w jednym z mieszkań, Aria coś o nim wspominała.
Odbezpieczył Colta i ostrożnie zaglądnął do mieszkania. W pierwszej chwili zainteresował go unoszący się jeszcze, ale lekki zapach prochu strzelniczego, następnie ślady po brutalnym wejściu. Drzwi nie były wywarzone, ale zamek został zniszczony de facto przez wystrzelony pocisk z broni. Wnętrze było ubogo urządzone, ława, łóżko i krzyż- ogromny. Na podłodze znajdował się krople wosku a w kącie położone krwawe opatrunki. Znalazł miejsce teraz wystarczyło znaleźć chłopaka. Wyjrzał na krótko na zewnątrz, Gotti opuszczał miejsce, ale Natta interesował ktoś inny. I to rannego policjanta postanowił śledzić, w razie czego łatwo będzie go wyeliminować. Albo wyciągnąć niezbędne informację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hainrich Guderian

avatar

Wiek : 47
Zawód : Psychiatra, Psycholog, Chirurg
Pochodzenie : Anglia
Liczba postów : 8

PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   Wto Gru 14, 2010 3:08 am

Było to dla niego idealne miejsce żeby uknuć tu zbrodnię za zbrodnią która odbyła się tu nie dawno, wszedł niezauważenie, przez nikogo, obszukał pomieszczenie po czym wszedł małymi drzwiami do ciasnej łaziki gdzie leżała ona jeszcze ciepła 14 dziewczyna "Olivia Begch", jej sukienka leżała na ziemi niczym szmata do podłogi zaś, sama dziewczyna była naszpikowana narkotykami, żeby nie mogła się ruszać a tak żeby widziała jak jest krojona ostrym skalpelem, z tego co wiadomo była bardzo dobra uczennicą z bogatej katolickiej mafijne ii rodziny, nikt nie wie o której została uprowadzona, zawsze lubiła wracać wieczorami sama do domu, tłumaczyła się że takie spacery są na ogół romantyczne, a teraz leżała w zimnej wannie wypełnioną do połowy wodą, sprawca był bardzo ostrożny kiedy zaczął wycinać na jej plecach napis to dokładnie przewidział ruchy żeby nie zostawić ani żadnego śladu wszystko w rękawiczkach z czepkiem na głowie lekarskim i w fartuchu, precyzyjnie ciał napis po czym patrzał głęboko jej się w oczy mówiąc.
-Tańczyłaś kiedyś w świetle księżyca.

Po czym podciął jej żyły i tętnice żeby się za bardzo nie męczyła dla wykwalifikowanego lekarza znaczyło by to że morderca nie miał zamiaru jej zabijać z okrucieństwem raczej z delikatnością jak pisze się list dla sporej listy osób mający wywołać wojnę mafii z mafią, z plebsem lub z policjom bądź też coś bardziej groźnego co miało wprowadzić po obu stronach głębokie krwawe poruszenie.

po wszystkim sprawdził bardzo dokładnie ślady czy jakiś nie zostawił a jeśli tak to je zatarł bardzo dokładnie i staranie a wszystko wyglądało by na samobójstwo gdyby nie napis na jej plecach, po upewnieniu się że jest bezpieczny to opuścił pomieszczenie tak samo jak przybył bez świadków i hałasu.

Napis po łacinie brzmi "Hannibal ad Portas"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tymczasowa Kamienica Brata Francisco   

Powrót do góry Go down
 
Tymczasowa Kamienica Brata Francisco
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kamienica nr 17
» Tymczasowa "Chata Wróżki"
» Gorące źródła
» "Czarna kamienica" Shasamo.
» Dziadzio Rzym!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Obrzeża miasta :: Kaminica, via Cortigiano-
Skocz do: