Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Las

Go down 
AutorWiadomość
Oliver Bung
Admin
avatar

Wiek : 32
Zawód : Malarz
Pochodzenie : Sallvy, Włochy
Liczba postów : 168

PisanieTemat: Las    Sob Lis 27, 2010 5:44 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sincityworld.forumpolish.com
Carlo Gotti

avatar

Wiek : 45
Zawód : nadinspektor policji
Pochodzenie : Neapol
Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Las    Sob Lis 27, 2010 7:15 pm

Bagna, las, około północy.
Nadinspektor Gotti, poprawił na sobie czarny płaszcz. Uwielbiał mroczne miejsca, najlepiej spowite mgłą, urozmaicane dziwnymi hałasami. Trzęsawisko na bagnach idealnie wpasowało się w jego mroczne upodobania.

- Nadchodzą – ostrzegł go Franco, kończąc papierosa i wrzucając go w brudne odmęty lasu.
Z naprzeciwka zbliżały się cztery osoby, członkowie nuova famiglia. Nie było dona, ale za to dwoje członkowie jego głównej świty. Gotti nie był zadowolony, nie tak się umawiał.

- Co to za paskudne miejsce – odezwał się jeden z bossów.

- A gdzie chciałbyś się spotkać? – zapytał z ironią w głosie Carlo a Raffaele napiął muskuły. – W mieście przy świadkach? Nie osiągnęlibyśmy nic, a psy Bartellettiego zaraz poinformowałyby go o naszym małym spisku. – Carlo zbliżył się do bossa z tym swoim czarującym uśmiechem, członkowie mafii zaczęli okazywać zaniepokojenie. - Co gorsza, o ile mnie pamięć nie myli miał tu się zjawić don waszej famiglii.

- Nie pojawia się w takich miejscach – wyjaśnił najmniejszy, ale i najgrubszy, nazywał się Vittorino Basso. Był soldati i to przez niego kontaktowali się z mafijnym donem. Widocznie przez to poczuł się kimś ważnym, skoro odezwał się nie proszony. Boss natychmiast skarcił go wzrokiem i machnięciem ręki.

- To środki bezpieczeństwa – wyjaśnił drugi z świty mafijnej. Lepiej zapiął płaszcz przy szyji świecą przy okazji na Raffaele, który w odpowiedzi prychnął groźnie. – Nie zrobiłeś niczego co mogłoby przekonać nas do czystości – mocno zaakcentował to słowo a jego kumple usmiechneli się krzywo, - twoich intencji.

- A co jeśli do jutra doprowadzę tu kreta w waszych szeregach? – zapytał Carlo i zrobił następny krok w stronę postaci. Basso zaczął przestępować z nogi na nogę. Zdawał sobie sprawę, że był przerażający. Na jego twarzy zagościł upiorny uśmiech, pogłębiony przez blask latarki. – Więc panowie. O tej samej porze.

Po tych słowach wyminął członków mafii, choć wiedział, że mogą mu strzelić w plecy. Ale taka decyzja wymagała myślenia, czego jak się zorientował brakowało u gangsterskiej grupki. Machnął na swoich współtowarzyszy, aby poszli w jego stronę. Po paru krokach zatrzymał się i lekko odchylając głowę w bok zauważył.

- Mam nadzieję, że wasz szef zechce do nas dołaczyć. Panowie muszą zrozumieć, jak dużo od tego zależy.

Nie dał im czasu na odpowiedź ruszył do samochodu, dopiero kiedy wyjeżdżali na gówną drogę zwrócił się do swoich ludzi.

- Musimy zanieść pewną wiadomość do kościoła i oczekiwać jutro wizyty pewnej damy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carlo Gotti

avatar

Wiek : 45
Zawód : nadinspektor policji
Pochodzenie : Neapol
Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Las    Czw Gru 09, 2010 11:27 pm

Nadinspektor siedział wygodnie na tylnim siedzeniu zapoznając się z prasówką. Przede wszystkim zainteresował się artykułem o strzelaninie we włoskiej dzielnicy. W pewnym momencie pojawił się koło niego Franco i otworzył mu drzwi. Gotti uśmiechnął się do niego, zadowolony że przygotowania zakończono pomyślnie. Spokojnym krokiem ruszył na umówione miejsce spotkania. Nabrał w płuca głęboko wilgotnego powietrza i utkwił swoje zimne oczy w zdrajcy mafii. Raffaele wyciągnął z niego chyba już wszystko, nawet grzeszki z dzieciństwa. Przy czym twarz mężczyzny pozostała nietknięta, co innego reszta jego ciała. Carlo miał mieć dowód, że złapał informatora Arianny i jednocześnie kreta w nowej mafii.

- Więc mój żołnierzu, czy możesz mi powiedzieć co takiego ważnego miałeś przekazać łączniczce? Dziś na placu Zwycięzców?

- Camorra, camorra... jego członkowie – mówił z trudem, złamane żebra widocznie mu przeszkadzały w pełni nabierać powietrza. – mają przyjechać do... Anchor...

- A czego chcą od tej zapadłej dziury?

- Jeden, z byłych bossów... chce odzyskać pozycję... stworzył swoją... arhmmie khe, khe...

Zaczął szarpać nim kaszel, zakończony wypływającą z ust krwią. Człowiek umierał, co nie ruszało Carlem ani jego kompanami. W oddali usłyszał hasło i już wkrótce przed nim pojawili się członkowie nowej familii, ponownie bez dona. Tymczasem ich szpieg przyznał się do wszystkiego, choć nie wyznał komu chciał sprzedać te informację. Obiecana kulka zakończyła jego żywot. Zastrzelił go Franco, co wstrząsnęło poniekąd gangsterami. Nie tak się umawiali. Soldati- Vittorino Basso, zaprotestował, ale tym razem nikt go nie uciszył. Czyżby awansował.

- Zechcecie zwrócić na mnie swoją uwagę? Wreszcie? – zapytał znudzonym głosem i pstryknął palcami. Raffaele przeciął linę, którą był przywiązany martwy mężczyzna. Wkrótce wszelkie jego ślad istnienia pochłonęło bagno. – Sądzę, że teraz będę rozmawiać z kimś na odpowiednim stanowisku, a nie z płotkami. Poza tym ta strzelanina. Podobno jest świadek – zauważył, że gangsterzy widocznie się zaniepokoili. Łypiąc na niego spod łba z minami wyrażającymi ciekawość na temat jego wiedzy na ten temat. – Pracuje w policji panowie. Dzieciak wie o planowanych zabójstwach w na policjantach? Wie o nas?

- Nikt oprócz nas o tym nie wie- odezwał się jeden z podstawionych bossów. - Nikomu nie kazaliśmy jeszcze podwziąść działań. Wstrzymywaliśmy się z tym, aż pokażesz, że można na wam ufać.

- Czyli to tylko ja miałem pokazać akt dobrej woli? Radzę znaleźć sowich przełożonych i przekazać im, że czekam jeszcze trochę, ale potem. Potem pokaże wam jak to jest mieć mnie za wroga.

- Zabijemy tego inspektora – odezwał się Basso tupiąc swoją otłuszczona nogą.

- Obejdzie się, nie jest to już teraz istotne – warknął nadinspektor, pokazując na swoich ludzi, aby szli za nim. – Moje stawki właśnie się podwyższyły. Choć w sumie zastanowię się czy w ogóle warto wchodzić z waszą mafią w jakiekolwiek stosunki. Żegnam.
Jadąc ponownie na posterunek, po brawurowej jeździe Franca po polnych drogach, odezwał się Raffaele.

- Myślałem, że wydasz świadka.

- Nie wie o nas, więc może spokojnie nabruździć naszej mafijce. Będą bardziej ugodowi wtedy – wzruszył w odpowiedzi ramionami. – Poza tym dać im tą informacje za darmo? Ponowny akt dobrej woli? Nieopłacalne. Temat czas zakończyć, musimy przygotować się na przyjazd agentów i przekazanie chłopaka. Spiszemy się chłopcy, bowiem czas pokazać się publicznie z dobrej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las    

Powrót do góry Go down
 
Las
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Tereny poza maistem :: Bagna-
Skocz do: