
Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji! |
|
| |
| Autor | Wiadomość |
|---|
Irmelin Muertos

Wiek: 25 Zawód: Agentka Pochodzenie: Chile Liczba postów: 57
 | Temat: Re: Night Club Czw Lis 11, 2010 5:15 pm | |
| - Żałuj Vince. - psiknęła się perfumami, które schowała do małej torebeczki po czym ruszyła w stronę swojego celu. Z zimnej kobieciny zamieniła się w nieco nieśmiałą dziewczynę której można postawić drinka by potem przejść do innych o wiele ciekawszych form znajomości. Półnagie dziewczęta z oburzeniem odsunęły się od Włocha widząc jego leniwy gest. Odsyłał je jak niepotrzebne służki. Irmelin zgrywała niewinną dziewicę skarżącą się na niekulturalnych mężczyzn w clubie. Wskazała na stolik gdzie tkwił jeszcze Vince i szepnęła coś Vespucciemu na ucho. Patrzył na dilera marszcząc coraz bardziej czoło słysząc słowa kobiety. - Zrobiło się tu trochę duszno...nie sądzisz? - zapytała korzystając z ramienia mężczyzny. - Może wyjdziemy na chwilę? Wszystko szło po myśli Irmelin. Chodźże idioto. |
|  | | Alan Vince

Wiek: 28 Zawód: diler Pochodzenie: Irlandia Liczba postów: 51
 | Temat: Re: Night Club Czw Lis 11, 2010 5:32 pm | |
| Uśmiechnął się krzywo. Patrzył na Irmelin, zdawało by się zupełnie inną. Trzy lata, ponad trzy lata pracy w wywiadzie. Jesteś niezmienna Irmelin. Odsłonił prawy nadgarstek bladej, chudej ręki. Powolnie przesuwająca się wskazówka tak słodko odmierzająca upływający, jakże cenny czas. - Nie zostało ci dużo czasu. Szkoda. – To nie było trudne, choć pozostawiało jakiś żal. Żal? Nigdy nie uwzględniała go w swoich planach. Prędzej pomyłka. Przeciągnął się wygodnie na krześle, zawieszając wzrok na jednej ze wspaniale wygimnastykowanych tancerek. Uśmiechnął się niewyraźnie, po czym wstał, narzucił czarny płaszcz i wyszedł, mamrocząc coś pod nosem o blefie i zaskoczeniu Irmelin. W końcu to był tylko blef. Bardzo wiarygodny blef.
|
|  | | Irmelin Muertos

Wiek: 25 Zawód: Agentka Pochodzenie: Chile Liczba postów: 57
 | Temat: Re: Night Club Czw Lis 11, 2010 5:41 pm | |
| Czy on musi ciągnąć tą walizkę ze sobą? pomyślała zdegustowana gdy wychodzili. Zaraz się jej pozbędzie. - Pojedziemy moim autem - poinformowała słodkim głosem. Jeszcze więcej słodyczy a zwymiotuje. - Masz samochód?- zdziwił się ale dużo czasu na to nie miał. Zniecierpliwiona zastosowała ulubiony cios "składanego krzesła". Szpilki i pierścionki na coś się przydają. Dzięki temu, że zaparkowała w mało zatłoczonym miejscu nie miała świadków. Odłożyła walizkę pod ścianę jakiegoś budynku i "wrzuciła" nieprzytomnego Włocha do swojego garbuska. Teraz rozpoczynała się najciekawsza część przedstawienia.
//z.t |
|  | | Hendrickje van der Helst

Wiek: 31 Pochodzenie: Haga Liczba postów: 32
 | Temat: Re: Night Club Sob Lis 13, 2010 11:19 pm | |
| Hendrickje przyszła tu, by na chwilę zapomnieć o wcześniejszej rozmowie i też po to, by przestać myśleć, co te wiadomości przyniosą. To była jej wielka wada - zbytnie zamartwianie się o przyszłość. A może zwyczajnie, nienawidziła uczucia porażki? Pomyśli o tym jutro; dzisiaj zniknie w oparach alkoholu, papierosów, muzyki i zmysłowości, jakie gęsto otaczały "Czerwonego Flaminga".
Zajęła sobie miejsce blisko sceny, na której od pewnego czasu rozgrywał się jakiś występ ślicznej, młodej tancerki, o wygimnastykowanym ciele. Hendrickje zamówiła sobie staroświecki absynt, który powoli wychodził z mody, poprzez rozprzestrzenianie się coraz szybciej i szybciej tańszych alkoholi, a tak samo mocnych. Nie miała teraz ochoty na wino. Rozejrzała się wkoło; była jedną z niewielu kobiet, które obserwowały występ. Zdecydowaną większość stanowili mężczyźni i niemal wszyscy znani jej byli, jeśli nie blisko, to z widzenia. Nie, wcale się jej to nie podobało.
Sącząc absynt i paląc papierosa, którego włożyła w cieniutką lufkę, czarno lakierowaną, Hendrickje czekała, aż występ się skończy. Na scenie pojawiła się inna tancerka, Hendrickje dobrze ją znała. Młoda Giada, bardzo ładna brunetka, o czarnych oczach niczym rajska hurysa i bladej cerze. Cieszyła się sympatią klientów tegoż przybytku, którzy jej pojawienie się powitali bardzo gorąco. Hendrickje uśmiechnęła się sama do siebie, domówiła następną kolejkę alkoholu. Tak, miała olbrzymią ochotę napić się tutaj, może i to nie przystało, ale nie obchodziło jej to. Robiła dużo rzeczy, których nie przystało robić.
Była po dwóch absyntach i dwóch mocnych winach; czy to było kategorycznie dużo? Ktoś jej kiedyś powtarzał, że po nadmiernej ilości absyntu przydarzają się halucynacje, ale ona sama jeszcze tego nie doświadczyła. I całe szczęście; wcale nie chciała tego doświadczać. Lubiła dokładnie wiedzieć, co istnieje, a co nie. - Witam - usłyszała obok siebie damski głos. Giada przysiadła na oparciu tego dużego fotela, który zajmowała Hendrickje i ubrana była jedynie w dosyć kusą sukienkę, która raczej przypominała halkę czy coś w tym rodzaju, aniżeli sukienkę. - Miło tu znowu panią widzieć. Dawno mnie pani nie odwiedzała. Hendrickje uśmiechnęła się cynicznie i powiodła wzrokiem po zgrabnej figurze dziewczyny. - Byłam... Wyjeżdżałam. - mruknęła. - Wróciłam zupełnie niedawno, ale musiałam przypomnieć sobie, jak tańczysz, jak wyglądasz. Giada roześmiała się perliście i pochyliła się lekko. - Piła pani - powiedziała. Woń perfum, jakich używała, zawsze działał na każdego, ale tym razem Hendrickje wydał się jeszcze bardziej zmysłowy, niż zwykle. - Trochę. Giada położyła dłoń na ramieniu Hendrickje i uśmiechnęła się, mrugając lekko. - Powrócimy do tego "przypominania", kiedy będzie pani w innym stanie - oznajmiła, na poły swobodnie, na poły stanowczo. - Dobrze pani o tym wie. Hendrickje musnęła ustami dłoń dziewczyny i powstała chwiejnie, lecz nie pozwoliła sobie pomóc. - Powrócimy, powrócimy - przyznała z uśmiechem. - Niedługo.
Po kilkunastu minutach, dała wsadzić się do przywołanej taksówki i zawieść do swego mieszkania. |
|  | | Berenice Forgione

Wiek: 29 Zawód: Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice Pochodzenie: Mediolan Liczba postów: 29
 | Temat: Re: Night Club Pon Lis 15, 2010 7:18 pm | |
| W klubie, jak zwykle zresztą, było tłumnie, duszno i głośno. Muzyka rozbrzmiewała z taką siłą, jakby chciała zagłuszyć wszystkie ludzkie wyrzuty sumienia, które sie tutaj spotkały. Berenice, która nie przyszła po raz pierwszy w to miejsce, została powitana tak lekkim skinieniem głowy przez stojących nieopodal ochroniarzy, że żadna postronna osoba nie byłaby w stanie tego zauważyć. Zresztą, ci wszyscy opiekunowie, czuwający nad spokojem w klubie, też niczym szczególnym się nie wyróżniali i gdyby kobieta nie widziała ich wcześniej, nie zaprzątałby sobie nimi głowy.
- Pani Forgione, proszę tędy – podszedł do niej ciemnowłosy i wysoki mężczyzna, który umiejętnie torował im drogę, choć w sumie nie było to potrzebne. Wszyscy wiedzieli, że to człowiek Quattrone i rozchodzili się na boki. I rzeczywiście, po chwili znaleźli się przy stoliku, który zajmował sam bos mafii, popijając nic innego, jak... kawę. Widać, nie gustował w napojach wyskokowych, a może po prostu lubił robić coś innego niż pozostali goście. Skoro oni sączyli alkohol w różnej postaci, on wybrał espresso. I to wieczorem!
- Berenice, jakże się cieszę, że przyjęłaś moje zaproszenie. Czego się napijesz? Skoro użył jej imienia, należało się spodziewać, że miał do niej sprawę nieco cięższego kalibru. Kobieta usiadła na przeciw Quattrone i zdobyła się na jakiś milszy wyraz twarzy, choć każdy układ z mafią kosztował ją wiele nerwów. Zdecydowała się na białe wino Orvieto Classico i kiedy usłużny sługus Quattrone postawił kieliszek tuż przed nią, zdobyła się nawet na ciche słowa podziękowania. Nie czuła się tu dobrze, w miejscu, gdzie spotykały się wszystkie ważniejsze persony przestępczego świadka, ale nie mogła odmówić, a nawet zaproponować spotkania w innym miejscu. To jej rozmówca dyktował warunki.
Przez chwilę oboje milczeli, ale w końcu to Quattrone odezwał się pierwszy. Może nie miał na tyle czasu, by odgrywać uprzejmości, które w jego wydaniu i tak nie wiele znaczyły. - Berenice, mam pewną prośbę. Powiedzmy, że w ten sposób zapomnimy o tych dwóch autkach, które ostatnio znalazły się w twoim posiadaniu. - Powiedzmy? – spojrzała na niego spod rzęs, a potem nieśpiesznie odwróciła wzrok. Udawała nagle zainteresowaną jakąś skąpą ubraną tancerką, ale tak naprawdę czekała na kolejne słowa, które miały paść z ust mężczyzny. - Masz moje słowo. Zapomnimy – cmoknął niezadowolony i nagle zamknął drobną dłoń Berenice w swoim żelaznym uścisku. - Popatrz na mnie – zażądał – nie lubię robić interesów z ludźmi, którzy odwracają wzrok. Przez piękną kobiecą twarz przeszedł jakiś nieokreślony grymas i Berenice odwróciła głowę ku Quattrone. - Znacznie lepiej. W Eterna odbędzie się spotkanie dwóch panów z Reggio di Calabra – Bruzzini i DeCicco. Masz się dowiedzieć, o czym dokładnie będą rozmawiać. Nic więcej. - Kiedy? Puścił jej dłoń i rozłożył nieznacznie ręce. - W mieście są od dwóch dni. Nie mam pojęcia o terminie spotkania. - Skąd wiadomo, że przyjdą do mojej restauracji? – Berenice wydęła usta i postukała czerwonym paznokciem w kieliszek. Nie wypiła nawet odrobiny wina. - Moja droga, zadbałem o to, by polecono im najlepsze miejsce w Anchor City. Bądź więc taka dobra i zrób wszystko, by rozwiązały im się języki. A wiem, ze to potrafisz, jak mało która kobieta w tym mieście. - To wszystko? Quattrone zaśmiał się głośno, jakby właśnie usłyszał naprawdę coś zabawnego. - Oczywiście – wzruszył ramionami, ale kiedy kobieta chciała wstać, wskazał dyskretnym gestem, by pozostała na swoim miejscu. – Zostań jeszcze Berenice, co prawda ja nie mogę ci dziś towarzyszyć, ale ty masz stolik dla siebie, a mój rachunek jest dla ciebie otwarty.
Mężczyzna podniósł się z krzesła i nawet nie spojrzawszy na kobietę, opuścił klub, a Berenice została całkiem sama i dopiero wtedy przywołała kelnera. - Proszę drugi kieliszek wina, a ten można zabrać.
|
|  | | Charles Joplin

Wiek: 30 Zawód: Detektyw Pochodzenie: Wielka Brytania Liczba postów: 5
 | Temat: Re: Night Club Sob Gru 04, 2010 9:26 pm | |
| Średniego wzrostu mężczyzna ubrany w ciemny płaszcz i podobnego koloru kapelusz pchnął drzwi klubu. Zrobił kilka kroków i uniósł lekko głowę rozglądając się po wnętrzu lokalu. Był w tym miejscu pierwszy raz i tak jak przypuszczał - było to miejsce do spędzania czasu przez ludzi bogatych i wpływowych. Słowem - tętniące przestępczym życiem. Charles spuścił wzrok i wyciągnął z kieszeni jesiennego płaszcza paczkę papierosów. Zapalił jednego, zaciągnął się i ruszył wgłąb budynku.
Już przy wejściu do night clubu zauważył kilku "ochroniarzy". Czyżby Czerwony Flaming nie był tylko zwykłym klubem ze striptizem? W takim razie to miejsce będzie przez niego najczęściej odwiedzanym...
Charles ruszył dalej wchodząc na salę wypełnioną gośćmi zabawnymi przez tancerki burleski. Swoją drogą one też nie wyglądał najgorzej. jednak, nie po to tu teraz przyszedł... Mężczyzna zajął miejsce przy jednym ze stolików i zamówił zwykłe piwo. Nie przepadał za alkoholem i kiedy miał pić wybierał lekkie trunki o intensywnym smaku zabijającym posmak etanolu. Tak więc paląc papierosa, popijając piwo Charles Joplin przyglądał się uczestnikom co nocnych igraszek Czerwonego Flaminga.
Mężczyźni i kobiety, którzy przyszli tutaj dzisiejszego wieczoru poubierani byli w wizytowe, często wieczorowe stroje. Większość z nich trzymało głowę wysoko a mówiąc patrzyli na rozmówce z wyższością... Politycy? Urzędnicy? Sławy? Mafia? Ktokolwiek by to nie był, na pewno był ważny w tym mieście.
Charles zaciągnął się papierosem i wyciągnął z kieszeni coś jeszcze. Gruby, nieduży notes do którego przyczepiony był długopis. Może uda mu się wyłapać kilka nazwisk, może nawet adresy... Był nowy w mieście i musiał rozeznać się kto z kim i dlaczego.
|
|  | | Quattrone

Wiek: 37 Zawód: brak; powszechnie wiadomo, że człowiek mafii Pochodzenie: miasteczko blisko Anchor City Liczba postów: 25
 | Temat: Re: Night Club Nie Gru 05, 2010 9:50 am | |
| Do Czerwonego Flaminga powinien przyjść o wiele wcześniej, ale musiał na spokojnie pomyśleć, jak najlepiej przedstawić Bartellettiemu całą sprawę. Oczywiście zamierzał wszystko powiedzieć, co jednak nie zmieniało faktu, że nie lubił rozmów przeprowadzanych na odczepnego i bez przygotowania.
Jak zwykle najpierw przywitał się, co z niektórym osobami i zamienił z nimi kilka słów, zwłaszcza, że interesowała go kwestia strzelaniny sprzed kilu dni. Na pewno nie była w nią zamieszana primaria famiglia, bo zasięgnął tu i tam języka. Żaden z ich soldati nie brał w niej udziału. Skoro kapitanowie byli przekonani o karności swoich ludzi, Quattrone nie potrzebował w to wątpić. Po kilku minutach tych niezobowiązujących pogaduszek, skierował się prosto do biura Bartellettiego, gdzie spotkał tego samego gościa, któremu ostatnim razem zademonstrował siłę swoje umiejętności bokserskich; od tej pory panowała między nimi zgodność godna pensjonarskich dziewuszek.
- U szefa jest pani van der Helst – poinformowano go, więc przystanął nieco niezdecydowany. Po chwili Quattrone odpiął guziki od marynarki i nieznacznym ruchem poprawił pistolet. - W takim razie czekam przy barze. Jak szef zostanie sam, daj mi nać, ok? - Zawiadomić, że przyszedłeś? Mężczyzna zastanowił się przez ułamek sekundy, a potem przytaknął i skierował się w stronę baru.
|
|  | | Charles Joplin

Wiek: 30 Zawód: Detektyw Pochodzenie: Wielka Brytania Liczba postów: 5
 | Temat: Re: Night Club Czw Gru 09, 2010 9:30 pm | |
| Charles rozglądał się po lokalu, ale robił to na tyle dyskretnie, że nikomu nie rzucił się w oczy. Lata praktyki i ćwiczeń... Czasem, kiedy ktoś powiedział coś głośniej Joplin zaczynał przysłuchiwać się całej rozmowie. Zdążył nawet wyłapać kilka nazwisk mówionych całkiem cicho. Czytanie z ust? Dla tego mężczyzny było to codziennością.
Wreszcie oczy Charlesa spoczęły na dobrze zbudowanym mężczyźnie, który wszedł spokojnie do pubu w samotności. Zamienił kilka słów z jakimś, chyba pracownikiem lokalu, potem usiadł przy barze. Skupmy się jednak na samej rozmowie. U szefa jest pani van der Helst... Nazwiska Joplin nie zrozumiał dokładnie, wydało mu się jakieś niemieckie bądź austriackie... U szefa... Szefa lokalu, w sensie właściciela czy może... Dlaczego więc nie po nazwisku? No nic, trzeba będzie to sprawdzić.
Charles spakował swoje manatki do kieszeni płaszcza i opuścił lokal. |
|  | | Natalie Humbreis

Wiek: 24 Zawód: Aktorka Pochodzenie: Włochy Liczba postów: 11
 | Temat: Re: Night Club Wto Sty 18, 2011 10:28 pm | |
| Nie mogła usiedzieć w hotelu. Może to nadchodzący wieczór nie dawał jej spokoju, a może było to zwykłe zniecierpliwienie czekaniem na jakiekolwiek wieści. Natalie wyszła więc do miasta, którego nie znała. Nie wiedziała gdzie idzie, dokąd zmierza. Może nawet po drodze minie swoją kuzynkę nie poznając jej w cale? To wszystko było jakieś... naiwne i dziecinne. Ta cała jej ucieczka w nieznane, do jakiejś nigdy nie widzianej kuzynki. I po co jej to było?
Dziewczyna trafiła na postój taksówek. I co teraz? Wsiąść, jechać? Tylko dokąd? Poprawiła płaszcz zapinając go pod samą szyję. Wychodząc śpieszyła się, nie miała czasu zadbać o swój wygląd. Dopiero kiedy wsiadła do samochodu poprawiła swoje włosy upinając je w mało finezyjnego koka, którego przykryła czarnym, damskim kapeluszem.
Dogadała się jakoś z taksówkarzem. Zapytała o miejsce gdzie można posiedzieć w tłumie nie będąc zaczepianym. Kiedy mężczyzna spojrzał w przednie lusterko zrozumiał, że nie może jej zawieść gdzieś na obrzeża miasta do tych ponurych slamsów. Wybrał Rosso fiammante i nie trudno się temu dziwić. ten klub odwiedzali najbogatsi, którzy uważali się za wielkich i wpływowych ludzi, do tego dżentelmenów. Nie rzuciliby się więc z łapami na kobietę, jedynie zdjęliby z głowy melonik i ukłonili nisko przedstawiając się melodyjnie. Powiesz takiemu "spadaj" i już więcej go nie zobaczysz. Nie to co w podmiejskich pubach.
Natalie weszła do night clubu a uśmiech sam pojawił się na jej twarzy. Pierwszy uśmiech od kilku dni. Nie zajęła jednak żadnego ze stolików, ale usiadła przy barze. Mogła stąd poobserwować różnych ludzi, poznać w ten sposób kawałek miasta, jego część w postaci nowobogackich dorobkiewiczów czy prawdziwej klasy biznesmenów. Kiedy barman zwrócił się w jej kierunku zamówiła dżin z tonikiem.
|
|  | | Oliver Bung Admin

Wiek: 26 Zawód: Malarz Pochodzenie: Sallvy, Włochy Liczba postów: 168
 | Temat: Re: Night Club Nie Sty 23, 2011 10:36 am | |
| Oliver wreszcie mógł wyjść z domu. Wreszcie mógł pozbyć się kilku obrazów namalowanych dla Malaporte i wreszcie mógł wydać zarobione pieniądze. Tak, jakoś nigdy nie chciały się go trzymać. Oliver należał do tych ludzi, którzy wydawali wszystko to, co zarobili. I nie przeszkadzało mu, że później kilka tygodni będzie musiał żyć oszczędnie ledwo wiążąc koniec z końcem.
Tak więc uradowany ze swojej wypłaty, niosąc ją dumnie w kieszeni płaszcza, dotarł do miejsca, w którym to zazwyczaj przepuszczał wszytskie swoje pieniądze. Bo cóż innego mogłoby być natchnieniem artysty niż piękne kobiety, narkotyczna muzyka i dobry alkohol?
Oliver wszedł do Czerwonego Flaminga z uśmiechem na ustach. Rozejrzał się po lokalu. Nigdzie nie dostrzegł swojej siostry. Może zmieniła już pracę? Za nią nigdy nie nadążysz...
Zajął miejsce przy barze, tuż obok jakiejś kobiety. Kobiety... Tak, przychodziły tu kobiety, to było oczywiste. Zwłaszcza te bogate, posiadający jakiś wyższy status w mieście. Przychodziły tu w prostych celach - w tych samych co mężczyźni. - Witam - uśmiechnął się wesoło do nieznanej blondynki. Kim była? Dlaczego tu przyszła? Nie, to go nie ciekawiło ani trochę.
Zamówił u barmana szkocką . |
|  | | Natalie Humbreis

Wiek: 24 Zawód: Aktorka Pochodzenie: Włochy Liczba postów: 11
 | Temat: Re: Night Club Nie Sty 23, 2011 7:29 pm | |
| Natalie odebrała od barmana dżin z tonikiem i od razu uniosła szklankę do ust. Napiła się a kiedy poczuła alkohol w swoich ustach wiedziała, że jest w dobrym miejscu. Nie to, żeby lubiła pić, ale ostatnie wydarzenia przyniosły z sobą wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji na które nie była gotowa. Zgubiła się w tym świecie i znalazła się teraz w nowym, a raczej jej osoba bo jej duch nadal gdzieś błądził.
Po chwili obok niej usiadł jakiś mężczyzna. Młody, przystojny... Można powiedzieć, że nawet pociągający. Miał wesołe, sympatyczne spojrzenie, w którym kryło się coś tajemniczego. Jednak Natalie nie to teraz interesowało. Spojrzała na niego chłodno kiedy się do niej odezwał i nic nie odpowiedziała. Taka była, a raczej taka się stała...
Kobieta odstawiła szklankę na blat baru i odwróciła wzrok w innym kierunku. Palant. Bo co innego można pomyśleć o mężczyźnie, który od tak przysiada się do Ciebie, zaczepia a jego oczy świecą radością? Głupi jakiś czy napalony? |
|  | | Oliver Bung Admin

Wiek: 26 Zawód: Malarz Pochodzenie: Sallvy, Włochy Liczba postów: 168
 | Temat: Re: Night Club Wto Sty 25, 2011 8:09 pm | |
| Oliver rozejrzał się po lokalu. Zawsze te same, nudne twarze. Te same dumnie wyprostowane sylwetki mężczyzn. Ci sami idioci, którzy przesiadują tutaj wieczorami a w dzień zarządzają miastem. Oliver nie miał głowy do polityki, nie znosił jej. Był świadomy jednak, że to od niej w dużej mierze zależało jego przyszłe życie w tym mieście, z którego nie myślał wyjeżdżać. Dlatego też jeśli trzeba było i jeśli znalazł się w takiej sytuacji uśmiechał się do nich szeroko prawiąc komplementy. Gdyby tylko wiedzieli ile sarkazmu kryje się pod jego pozornie pochlebnymi uwagami i komentarzami…
Mężczyzna powrócił wzrokiem do kobiety siedzącej obok i zaraz przeszyło go zimne, wręcz lodowate spojrzenie jej oczu. - Widzę, że pani nie w humorze, proszę wybaczyć… - posłał jej cyniczny uśmiech, złapał za swoją szklankę ze szkocką i wstał z krzesła. Nie zamierzał siedzieć obok kogoś, kto patrzyłby cały czas na niego jak na wroga.
Oliver podszedł do jednego z wolnych stolików i usiadł przy nim.
|
|  | | Natalie Humbreis

Wiek: 24 Zawód: Aktorka Pochodzenie: Włochy Liczba postów: 11
 | Temat: Re: Night Club Wto Sty 25, 2011 8:19 pm | |
| Widząc zachowanie mężczyzny Natalie odpuściła sobie jakiekolwiek komentarze. Był jej obojętny, jak zresztą obecnie całe jej życie. Dziewczyna sięgnęła po szklankę z dżinem i napiła się. Kątem oka zauważyła jak mężczyzna wstaje z krzesła i odchodzi do któregoś ze stolików. I dobrze…
Natalie powoli odwróciła się w kierunku sceny, na której tańczyły młode dziewczyny. Nie był to jednak tani striptiz, a coś więcej. Taniec, który w przyjemny sposób łagodził zmysły każdego człowieka. Natalie uśmiechnęła się pod nosem. Był to przyjemny widok. Bardzo przyjemny…
Z zamyślenia wyrwał ją męski głos, który dobiegł do jej ucha z odległości kilku centymetrów. - Szukasz towarzystwa? Dziewczyna gwałtownie odwróciła się w kierunku, z którego dobiegał głos. Stał tam niewysoki, drobnej postury mężczyzna. Ubrany był w drogi, elegancki garnitur. W ręku trzymał kapelusz, w drugim cygaro. Drogie cygaro. Mężczyzna był może po czterdziestce a w jego oddechu wyczuć można było woń alkoholu.
Natalie wiedziała, że elegancka kobieta przebywająca w takim miejscu może zostać uznana za dziewczynę do towarzystwa lub po prostu znudzoną życiem żonę szukającą rozrywki czy kochanka. Zwłaszcza jeśli chodziło o Włochy…
- Właściwie to jestem z tamtym panem – dziewczyna wskazała głową na młodego mężczyznę siedzącego przy stoliku. I zanim jeszcze stojący przy niej Włoch zdążył cokolwiek powiedzieć, o cokolwiek zapytać zeskoczyła z krzesła i szybkim ruchem złapała za swoją szklankę z alkoholem. Uśmiechnęła się na pożegnanie i powolnym, pełnym gracji krokiem ruszyła w kierunku stolika przy którym siedział ten uśmiechnięty palant. Palant, ale przynajmniej młodszy i przystojniejszy…
- Czy to krzesło jest wolne? – Zapytała wskazując na miejsce naprzeciwko mężczyzny.
|
|  | | Oliver Bung Admin

Wiek: 26 Zawód: Malarz Pochodzenie: Sallvy, Włochy Liczba postów: 168
 | Temat: Re: Night Club Wto Sty 25, 2011 8:43 pm | |
| Oliver oparł się wygodnie o dość komfortowe oparcie krzesła i z uśmiechem na ustach obserwował miękkie ruchy tancerek. To był chyba jeden z ważniejszych powodów dla których tu przychodził. W całym mieście tylko tutaj można było podziwiać wdzięki kobiecego ciała w takim wydaniu.
Przez chwilę pomyślał czy by tego nie namalować. Oddać na płótnie ich urok, ich wdzięk zasłonięty perwersją i egzotyką… Wszystko fajnie tylko, że on nie zajmował się tego typem sztuki. Nie wiedział nawet czy potrafiłby namalować coś, co miałoby oddawać rzeczywistość.
Po chwili tuż przed nim pojawiła się dziewczyna. Nie jakaś dziewczyna i nie jedna z tancerek. Była to ta sama dziewczyna, która jeszcze przed chwilą obdarzyła go spojrzeniem godnym bezdusznej carycy. - Zasłaniasz… - odparł i udając, że jej nie zauważył dalej patrzył się na scenę.
Tak Oliver nie był dżentelmenem. Znaczy był nim, ale na pokaz. Był też dobry, uczciwy, spolegliwy, łagodny i miły jeżeli to tylko miało przynieść mu korzyści. W takich sytuacjach jednak ukazywała się jego prawdziwa natura.
|
|  | | Natalie Humbreis

Wiek: 24 Zawód: Aktorka Pochodzenie: Włochy Liczba postów: 11
 | Temat: Re: Night Club Wto Sty 25, 2011 9:02 pm | |
| Nathalie popatrzyła na niego wzrokiem pełnym zaskoczenie, który po chwili przemienił się w politowanie. Ile on miał lat żeby się tak obrażać…?
Dziewczyna odsunęła krzesło i usiadła na nim przyglądając się w zaciekaniu mężczyźnie. Nie pasował do reszty ludzi znajdujących się w tym miejscu. Po pierwsze odbiegał od nich wyglądem, po drugie chamskim zachowaniem. - Tamten mężczyzna mnie zaczepiał. Pomyślałam, że kiedy się do pana dosiądę… W każdym razie jeśli to nie przeszkadza… - nie, jej głos nie brzmiał tak jakby się tłumaczyła. Brzmiał ostro i stanowczo, bardziej jakby mu coś nakazywała .
Czemu się tak zachowuje? Jak chamska, zbuntowana małolata? - Może napijemy się razem? – Zaproponowała po chwili odważając się na cień uśmiechu.
|
|  | | |
| | Permissions in this forum: | Nie możesz odpowiadać w tematach
| |
| |
| |
|