Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szpitalny Oddział Ratunkowy

Go down 
AutorWiadomość
Oliver Bung
Admin
avatar

Wiek : 31
Zawód : Malarz
Pochodzenie : Sallvy, Włochy
Liczba postów : 168

PisanieTemat: Szpitalny Oddział Ratunkowy   Czw Lis 18, 2010 9:47 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sincityworld.forumpolish.com
Arianna Malapare

avatar

Wiek : 31
Zawód : wolontariuszka (nieoficjalnie kontrahent i lekarz agentów)
Pochodzenie : Rzym, Włochy
Liczba postów : 78

PisanieTemat: Re: Szpitalny Oddział Ratunkowy   Wto Lis 30, 2010 8:18 pm

Ojciec Matteo jechał jakby pijany i Arianna przez chwile zastanawiała się czy nie bezpieczniej byłoby przejść się na piechotę. Na całe szczęście dojechali cali.

W oddziale ratunkowym panował niezwykły ruch. Co pewien czas słychać było przekleństwa, krzyki bólu i głośne polecenia lekarza. Aria była zadowolona w takim tłoku, jej obecność była ignorowana. Zważywszy, że rzadko tu przebywała,. Jako wolontariuszka w szpitalu najczęsciej można było ją znaleźć na chirurgii oraz internie. A teraz dodatkowo maskowała się- jak większość obecnej biegającej po korytarzu służby zdrowia, w białym fartuchu, masce na twarzy oraz zielonym czepku. Drgnęła, kiedy ktoś ją chwycił pod ramię. Usłyszał znajomy głos.

- To tylko ja.

- Oddziałowa, co ty tutaj robisz?

Tęga kobieta, podobnie ubrana jak Arianna, popatrzyła na nią krzywo i przeklęła. Pani Langhi, była zaufanym pracownikiem i po części opiekowała się Arią. Na zlecenie przełożonej pielęgniarek, która wiedziała o prawdziwym celu pobytu Arii w szpitalu. Przymykała, tuszowała większość wybryków oraz praktycznie wdrożyła „wolontariuszkę”- czytaj Arię, do szpitala.

- Była ostra jatka – odpowiedziała kobieta machając ręką na ciągle wjeżdżających na noszach i krwawiących ludzi. Należy dodać, że Langhi należała do pielęgniarek starej klasy. Relikt wieku, w którym do pracy przymuszano prostytutki. – Głównie po stronie mafiosów tego co zaobserwowałam. Choć moim zdaniem nasz przekupny ordynatorek zajmuję się głównie nimi. Ciemnoty i miernoty opatrują policjantów. I jak widzisz skur***yn wezwał wszelkie posiłki. W tym kur*a mnie. Pocieszam się, że naczelna w to bagno też się wpakowała. Widział cię i ma dla twoich złotych rączek robotę.

Oddziałowa chirurgii bez pytania otworzyła drzwi do jednej z ambulatoryjnych sal i wepchnęła Arię. Pomieszczenie było małe na środku znajdowała się kozetka odgrodzona parawanem. I właśnie w tym miejscu chciała się znaleźć Arianna. Powód prosty miała zamiar ukraść trochę zapasów.

- Słuchaj nie mam czasu. Chłopak dostał w udo i... – zaczęła Aria, ale została ucieszona przez panią Langhi. Kobieta nie cackała się, walnęła otwartą dłonią w plik papierków na blacie, aż Aria podskoczyła. Wzięła kartę ambulatoryjną i szybko ją przeczytała.

Inspektor Cesare Archiaco, lat... i bla bla dalej. Rana postrzałowa ramienia, zabezpieczona... bla bla. Zdjęcie rentgenowskie - kula nie uszkodziła kości, przeszła tylko przez mięśnie. Osoba przeprowadzająca: doktor Mario Riccio.

- Och, to wszystko tłumaczy – pokiwała głową Aria. Mario Riccio miał specjalizacje internistyczną, był gburowaty, nigdy nie uśmiechał się, nie dziękował, dobry był tylko w krzyczeniu. O opatrywaniu zaś ran znał się jak koń na jeździe na rowerze. Czy ordynator zdawał sobie sprawę, kogo posłał?

- Sprzedawczyk – mruknęła cicho oddziałowa, jakby myślała o tym samym co Aria. – Złociutki jest za parawanem.

Arianna zrobiła okrągłe oczy i popatrzyła na wskazane przez kobietę miejsce. Za białawym materiałem faktycznie pod- prawdopodobnie, kroplówką leżał jakiś cień rosłego człowieka. Niepotrzebnie paplała o Bartolim, a oddziałowa mogła ją wcześniej uprzedzić. Kopiując pismo doktora Riccio zleciła dość dużą dawkę morfiny. Środek miał za zadanie ogłupić na tyle inspektora, żeby Aria mogła spokojnie zrobić swoje.

Pani Langhi przygotowała zestaw i ruszyła do mężczyzny za parawanem.

- Obiecane coś przeciw bólowego skarbeńku – powiedział to swoim głośnym głosem. – Możesz poczuć lekkie ukucie. Pokaż pupeczkę. I bez gadania.

Aria prawie parsknęła śmiechem, oddziałowa lubiła jak pacjent czuł co właśnie robiła. Współczuła policjantowi, w tym czasie, czekając także na zadziałanie specyfiku Aria przygotowała zestaw do założenia opatrunku na ranie. Następnie na osobnej tacce to co potrzebował chłopak z przytułku do przeżycia. Antybiotyki – penicylina, morfinę, szczepionkę przeciwtężcowa, kroplówki, opatrunki, rurkę do drenażu, leki przeciwbólowe oraz parę innych rzeczy. Trzy buteleczki balsamu na ranę z wyciągu liści Hyperium perforatiu, Alchemilla vulgari- posiadała tianinę, która działała ściągająco; oraz Symphytum offcinale – przyspieszało gojenie. Standardowa dezynfekcja. Ubrała się ponownie na czysto-fartuch, maska i czepek, i z przygotowanym zestawem podeszła do mężczyzny.

- Wiem, wiem na jałowo – westchnęła oddziałowa, kiedy Aria na nią spojrzała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pajacyk.pl
Cesare Archiaco

avatar

Wiek : 40
Zawód : Inspektor policji
Pochodzenie : Anchor City
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Szpitalny Oddział Ratunkowy   Sro Gru 01, 2010 1:03 pm

Nienawidził szpitali. Ostatni raz był tutaj z całą rodziną, kiedy ratowano jego brata. Ale go nie uratowano. Wtedy Cesare po prostu wyszedł z mocnym postanowieniem, że nigdy więcej tu nie przyjdzie. Chyba, że z żoną, na porodówkę. Uśmiechnął się pod nosem i natychmiast wyrzucił z myśli podobne głupoty.
Na oddział przywieziono również dwóch jego kumpli, ale ambulansami, on sam przyjechał z Silvio i Emilio. Zwłaszcza ten drugi cały czas jęczał, że mu zabrudzi całą tapicerkę i siedzenia. Jakby rzeczywiście przedstawiały sobą jakoś wartość większą niż cały ten wysłużony samochód.
A teraz stał w milczeniu i przyglądał się, jak cały ten personel biega w jakimś szaleńczym tempie.

- Poszukam jakiegoś lekarza – zaoferował się Emilio, ale Archiaco, powstrzymał go mocnym szarpnięciem.
- Lepiej dowiedz się, co się stało z tym człowiekiem, na którego polowała mafia. Musieli go tu przywieść.
Ledwie skończył to mówić, kiedy obok pojawił się Ponterio w towarzystwie jakiegoś doktora, który patrzył na wszystko takim wzrokiem, jakby było mu wszystko jedno, a całe to zamieszanie przeszkodziło mu w pasjonującym rozwiązywaniu starych krzyżówek. Medyk przedstawił się jako Mario Riccio i poprosił Cesare do małej sali zabiegowej. Ciemnowłosemu mężczyźnie nie pozostało nic innego, jak pójść za nim potulnie niczym dziecko. Zdążył jedynie posłać swoim kolegą znaczące spojrzenie, by dowiedzieli się, co z pozostałymi rannymi i tym kolesiem.

Lekarz był albo totalnie zmęczony, albo totalnym konowałem. Opatrywanie rany szło mu gorzej niż dziecku, który opiekuje się swoim misiem. Kula drasnęła ramię, paskudnie rozszarpując skórę i naruszając strukturę mięsni, choć na szczęście w nieznacznym zakresie, dlatego zranienie wymagało porządnego wyczyszczenia i szycia.
Z początku Archiaco przyglądał poczynaniom Mario Riccio bez mrugnięcie okiem, nie kwestionując jego kompetencji. Tamten niedbale przemył ranę... czymkolwiek, a do tego brutalnie ściskał ramię policjanta, jakby ten chciał mu uciec. Cholera, nie piszczał na każde zranienie, ale nie był z kamienia, a ból naprawdę dawał mu się we znaki.
Wreszcie wyszedł z sali zabiegowej, jako tako opatrzony, ale czuł się fatalnie. Ramię bolało, głowa pękała, spierzchnięte usta i do tego to miejsce. Nie zastanawiając się ani minuty dłużej, postanowił opuścić szpital. Przy drzwiach dogonili go chłopaki.
- I jak ramię? – zapytał Emilio.
- W porządku – Archiaco nie chciało się rozwodzić na ten temat, więc uciął temat, dając tym samym znak, że nie ma ochoty rozmawiać. – Jak nasi?
- Wyliżą się – otrzymał odpowiedź. Wszyscy wsiedli do samochodu.
- A tamten mężczyzna?
- W szpitalu go nie ma.
Spojrzeli po sobie. Co u licha? To znaczy, gdzie zawieźli świadka, skoro był ranny? Do jakiejś pieprzonej, prywatnej kliniki? A policjantów do zwykłego szpitala? Kto to był do diabła?
- Rana ci krwawi – odezwał się nieoczekiwanie Emilio, wskazując na koszule, na której pojawiły się czerwone plamki. – Przepraszam, siostro! – wrzasnął na cały głos i gdyby mógł, obudziłby nim nawet truposza.

Podeszła do nich tęga kobieta z taką miną, jakby właśnie ktoś podał jej młode, podtopione kociaki z zaropiałymi oczkami. Na jej twarzy malowało się obrzydzenie z jakimś cieniem zainteresowania i zero troski.
- Czy panowie nie wiedzą, że szpital to nie dworzec? Proszę tu nie krzyczeć.
- A czy siostra nie wie, że to nie rzeźnia tylko szpital? Ktoś tu przepraszam, bardzo spartolił robotę – pokazał na Cesare, a ten z kolei sugestywnie uniósł ramie. Rękaw niebieskiej koszuli szybko przybrał kolor pięknego jasnego fioletu.
Pielęgniarka skrzywiła się nieznacznie i skinęła na Archiaco.
- Pan pójdzie ze mną.
- Poczekajcie na mnie przy wejściu – Cesare zdążył jeszcze odpowiedzieć, nim kobieta zapytała go nazwisko. Kiedy usłyszała, kogo właśnie prowadzi jej mina jeszcze bardziej zrzedła. Pięknie, jeszcze tego brakowało, żeby mieszkańcy miasta dowiedzieli się, jak szpital zajmuje się obywatelami, w dodatku policją, która generalnie była tutaj lubiana. Zresztą oddziałowa sama miała bratanka – glinę.

Cesare tak naprawdę nie leżał, tylko siedział na kozetce i choć nie czuł się najlepiej, nie zamierzał się nad sobą rozczulać. Kiedy tak tęga pielęgniarka podeszła z czymś, po czym miał poczuć się niby lepiej, przyjrzał się jej uważnie bez cienia sympatii w oczach. Przez tych konowałów, którzy leczą w szpitalach, okazało się, że to co zrobił jakiś tam lekarz, teraz musiały poprawiać siostry. Nie – świat po prostu wariował.

Poza tym trochę zaskoczyła go ta ilość morfiny. Owszem – ramię rwało bólem jak diabli, ale nie potrzebował być otępiały i senny. Miał masę spraw do zrobienia, a poza tym nie chciał czekać z raportem, póki jeszcze wszystko pozostawało w jego głowie na świeżo.
Tęga kobieta zdziwiła się więc, kiedy Archiaco grzecznie, ale stanowczo odmówił przyjęcia zastrzyku.
- Tyle albo wcale panie inspektorze – zakomenderowała.
- W takim razie wcale.
Pielęgniarka uniosła wysoko jedną brew i w milczeniu przyglądała się mężczyźnie. W końcu cmoknęła niezadowolona i nabrała dużo mniejszą dawkę.

Cesare posłusznie wykonał polecenie oddziałowej, choć słowo „pupeczka” nieco go poirytowało. Tak zwracać się do niego miała prawo tylko jego matka. Jakieś dobre ćwierć wieku temu. W ogóle te kobiety sprawiały wrażenie, jakby właśnie doskonale się bawiły.
Mężczyzna odwrócił twarz i już zupełnie nie patrzył na to, co kobiety robiły. Myślami był przy wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu minut. Dopiero kiedy druga, dużo młodsza siostra stanęła obok niego, spojrzał na nią, a potem na swoje ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianna Malapare

avatar

Wiek : 31
Zawód : wolontariuszka (nieoficjalnie kontrahent i lekarz agentów)
Pochodzenie : Rzym, Włochy
Liczba postów : 78

PisanieTemat: Re: Szpitalny Oddział Ratunkowy   Sro Gru 01, 2010 3:20 pm

Aria przyjrzała się szybko inspektorowi. Właściwie nie wiedziała, kogo się spodziewała. Zaniepokoił ją fakt, że mężczyzna przyjął mniejszą dawkę leku. Miała nadzieje, że nie będzie próbował ją zapamiętac. Jak sie wytłumaczy później? Nie była nawet tu zatrudniona a przebywałą w szpitalu tylko jako wolontariuszka. Poprawiła maseczkę chirurgiczną, tak aby zakrywałą większy kawałek jej twarzy. Wracając jednak do jej pacjenta był poważny i zniechęcony. Nie dziwiła mu sie, został niezbyt dobrze potraktowany. Miał też uznanie w jej oczach. Rzadko kto nie krzyczał kiedy pani Langhi wbijała igłyę w mięsień pośladkowy. Może igła była nowa i na jej końcówce nie zrobił się haczyk? Dość częsty problem przy wielorazowych produktach. Aria marzyła, aby kiedyś wprowadzono jednorazowego użytku. Zwłaszcza rękawiczki. Wieczorne mycie a później pudrowanie ich talkiem w nocy było dość uciążliwe. Wracając jednak do opatrunku założonego przez internistę, kazała panu Archiacu oprzeć rękę o blat. Dla swojej i jego wygody.

Zmarszczyła lekko brwi. Pocisk przebił ramię na wylot. Rana oczywiscie należała do typu tych pierwotnie zakażonych. Głównie przez kawałki ubrań, które dostały się wgłąb, kiedy pocisk przechodził przez ramię. Brakł było widocznych odłamków pocisku. Oczywiście nadawała się tylko do prostego opatrzenia, z którym dałby sobie radę byle asystent.

Aria zawsze powstrzymywała się z komentowaniem czegoś przy pacjentach, ale westchnęła cicho, kiedy osłoniła opatrunek na ramieniumężczyzny. Co innego oddziałowa obok niej.

- Ktoś bardzo pana nie lubi - zahuczała.

Partacka robota. Rana wlotowa, miała niewielką średnicę. Brzegi jednak były osmolone i oparzone z wbitymi drobinami spalonego prochu. To samo dotyczyło kanału po pocisku oraz strony wylotowej. Ta ostatnia miała dużą średnica z poszarpanymi krawędziami, nawet teraz znaczącą podkrwawiała. Co gorsze lekarz nie użył żadnych szwów a do środka kanalu po pocisku wepchnął gazę. Dobrze, ze złapała ją pani Langhi, policjant długo nie mógłby wrócić do czynnej służby. Borykałby się najpierw z długim zakażeniem okolicznych mięśni. Następnie uogólnioną infekcją a jeśliby to przeżył latami próbowałby się wykurować z przewlekłego zapalenia kości.

Przypomniała sobie swojego pierwszego pacjenta. Rany wlotowe są czasami ciężkie do znalezienia. Jeden z agentów przyprowadził swojego kompana, wprost pod jej drzwi. Wpierw zaczęła zajmować się widocznymi obrażeniami kolana, ale w końcu jej uwagę zwrócił krwisty kaszel. Kazało jej to szybko szukać innej zasadniczej rany. Oczywiście przeżył, ale i tak musiał trafić do szpitala. W podobny sposób w jaki trafi Bartolomeo miała nadzieję.

- Skalpel, ósemka. Przepłuczemy najpierw, Nie tym, daj dwu procentowe – kazała przytomnie, kiedy peanem wyciągnęła przesiąknięte krwią materiały. – Nie otwieraj imadła, ale naciągnij mi na J’otkę nici. Wiesz...

- Tak, tak, wiem. Na jałowo i nasączone.

- Bardzo boli? Może dać jednak tą dodatkową dawkę? - zapytała z lekką troską w głosie. Powtórne oczyszczenie zranienia będzie bolało. Bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pajacyk.pl
Cesare Archiaco

avatar

Wiek : 40
Zawód : Inspektor policji
Pochodzenie : Anchor City
Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Szpitalny Oddział Ratunkowy   Sro Gru 01, 2010 4:23 pm

Odwrócił głowę, kiedy kobieta zaczęła zdejmować opatrunek, ale nie uszło jego uwadze, że poprawiła maseczkę na twarzy. Zupełnie jakby nie chciała, by ktokolwiek ujrzał jej twarz. A była rzeczywiście ładna, jeśli można to ocenić jedynie po oczach i raczej jasnych włosach, które wieńczył standardowy, pielęgniarski czepek.

Nie, nie zamierzał obserwować poczynań siostry, aż tak nie zamierzał się katować. Utkwił spojrzenie swoich, jasnych niebieskich oczy w jednym punkcie na ścianie i cierpliwie czekał aż pielęgniarka wykona szereg tych dziwnych zabiegów. Co chwila słyszał jej delikatny głos, kiedy wydawała polecenia drugiej kobiecie, która dla niego już chyba do końca życia będzie nosiła nazwę „pani – pupeczki”.
Niemal nie parsknął śmiechem, ale zaraz syknął cicho i spojrzał na kobietę, która właśnie szykowała się do czyszczenia rany. Na jej pytanie czy chciałby dodatkową dawkę środka uśmierzającego ból, pokręcił głową. Już i tak czuł się nieco odrętwiały.
- Trochę bólu jeszcze nikomu nie zaszkodziło – odezwał się w końcu, uśmiechając się przy tym nieznacznie, ledwie jednym kącikiem ust. – Przynajmniej człowiek wie, że żyje.
Czego nie można powiedzieć, o mafiosie, który w niego strzelał.

Nagle Cesare zmarszczył brwi. Właśnie! Jego broń! Przy okazji szarpnął niepotrzebnie ramieniem i młoda pielęgniarka posłała mu karcące spojrzenie.
- Przepraszam – mruknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arianna Malapare

avatar

Wiek : 31
Zawód : wolontariuszka (nieoficjalnie kontrahent i lekarz agentów)
Pochodzenie : Rzym, Włochy
Liczba postów : 78

PisanieTemat: Re: Szpitalny Oddział Ratunkowy   Sro Gru 01, 2010 6:19 pm

Aria skończyła karcić inspektora wzrokiem, kiedy tak niespodziewanie się ruszył. Nawet jeszcze nie zdążyła go dotknąć. Podczas całego zabiegu, który na szczęście nie trwał tak długo, mężczyzna spisywał się dzielnie. Nie uciekła ani nawet ją nie pobił.

- Niech pan zaciśnie żeby – powiedziała w końcu. – Zaczynam.

Tak jak niecałą godzinę temu oczyściła ranę aż do żywej tkanki, szczęśliwie nie musiała używać skalpela i wycinać, co niektóre partii mięśni. Postrzał nie był poważny. Zastanowiła się czy bezpiecznie będzie zamknąć ją na głucho, bała sie wystąpienia zakażenia. Idealnym rozwiązaniem byłoby tylko założenie opatrunku i odpowiednie zabandażowanie. W tym wypadku, jednak wymagało się od pacjenta, aby spędził parę dni nie wykonując żadnych prac. Z własnego doświadczenia wiedziała, że przedstawiciele władz raczej nie słuchali porad ani tym bardziej się nie oszczędzali. Aria podejrzewała, że z takim typem człowieka właśnie miała do czynienia. Ostatecznie używając igły zakrzywionej niczym litera J- tzw. Jotka, założyła szew pierwotny odroczony, którego wiąże się dopiero po upływie 4 a 5 dni. Założyła opatrunek i obandażowała ramie, ale niezbyt mocno. Tymczasem oddziałowa przygotowała chustę do unieruchomienia.

- Panie Archiaco. Bardzo ważne. Nie zamoczyć opatrunku, oszczędnie z ręką, pojawiać się codziennie u pani Langhi – oddziałowa wyszczerzyła zęby w uśmiechu sprzątając po zabiegu - na zmianie opatrunku. Siostra oceni miejsce gojenia i w razie czego doktor zawiąże szwy całkowite. Może tedy nie będzie blizny i rana będzie mniej bolała.

Aria jeszcze raz podeszła za parawan po wcześniej przygotowane buteleczki z balsamem do smarowania ran i wręczyła jeden z nich mężczyźnie.

- Idź, już. Zajmę się tym urwisem – poleciła pani Langhi puszczając jej oczko. Aria kiwnęła głową i życząc zdrowia szybko zmieniła fartuch i wyszła z pomieszczenia. Wcześniej oczywiście do torby lekarskiej włożyła rzeczy po, które właściwie przyszła. Chyłkiem skierowała się do piwnicy, a stamtąd do samochodu ojca Matteo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pajacyk.pl
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szpitalny Oddział Ratunkowy   

Powrót do góry Go down
 
Szpitalny Oddział Ratunkowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Obrzeża miasta :: Szpital-
Skocz do: