Lata 30 XX wieku, Włochy... Rozwój kina, motoryzacji i mody. Wybuch kobiecego seksapilu... A to wszystko w otoczce akcji rodem z Ojca Chrzestnego... Zapraszamy do rejestracji!
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Night Club

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Oliver Bung
Admin
avatar

Wiek : 31
Zawód : Malarz
Pochodzenie : Sallvy, Włochy
Liczba postów : 168

PisanieTemat: Night Club   Sob Lis 06, 2010 11:10 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sincityworld.forumpolish.com
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Pon Lis 08, 2010 10:49 pm

// Początek

Głośna muzyka niosła się po ciemnych uliczkach miasta, przez okna i drzwi sączyła się czerwona poświata. Night Club zwany niekiedy Czerwonym Flamingiem pękał w szwach kiedy weszła do niego elegancka kobieta w okularach przeciwsłonecznych w kształcie serduszek. Na jej ustach widniał drwiący uśmieszek kiedy rozglądała się po sali.
Kilka twarzy było znajomych, mafiozi grali w pokera w swoim kącie sali, na scenie tańczyło parę dziewczyn od matrony z Old Town Girls...
Czerwony Flaming łączył ludzi na jedną noc, co każdy piątek. Podeszła do baru i zamówiła wiśniowa nalewkę z wódką. Gdy zamówienie zostało zrealizowane udała się do swojego stałego miejsca. Stolik znajdował się w takim miejscu gdzie miało się widok na całą salę i na wszystkich. Miała zlokalizować osobę Alberta Vespuccii i dokonać dokładnego przesłuchania w celu pozyskania cennych informacji dla wywiadu. Po raz pierwszy zajmować się miała mafią. Przedtem głównie "proszono" ją o badanie dilerki na ulicach Sin City, o ujęcie Gavriła Priapczyka niedoszłego terrorysty, przyjaciela jednego z najważniejszych polityków i wielu innych podobnych spraw. Czy Irmelin wie coś o mafii? Oczywiście. Po mimo braku doświadczeń w praktyce jest przekonana o swoim powodzeniu w tej akcji. Jako urodziwa kobieta o drobnej figurze i blond włosach będzie miała powodzenie u "grubych ryb". Czy Irmelin obawia się o swoje życie? Uważa, że nie ma nic do stracenia. Popijając swojego drinka rozglądała się po sali. Na zdjęcie Vespucciego spojrzała tylko jeden raz. Wysoki, dobrze zbudowany, ciemna karnacja, ciemne oczy- rodowity Włoch.
Kobieciarz, hazardzista i alkoholik. Jednym słowem nie będzie trudno wybawić ptaszka na zewnątrz i przenieść w odpowiednie miejsce, gdzie Muertos podda go intensywnym torturom. Sama rozkosz. Idealnym takim miejscem są rozległe piwnice kamienicy w której mieszka. Większość sąsiadów to głusi emeryci nawet niewiedzący jaką mają aktywną sąsiadkę. Zaczęła stukać długimi czerwonymi paznokciami o lat stolika. Za dwie godziny musiała wyprowadzić Marlow'a. Trochę się martwiła, tak martwiła czy biedny Marlow ma wystarczająco dużo wody i jedzenia w misce...Uspokoiła się widząc swój obiekt. Założyła odpowiednią maskę i zaczęła wzrokiem śledzić Włocha. W minutę obskoczyły go półnagie kobiety. Wystarczyło ocenić sytuację i rozpocząć akcję...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Night Club   Sro Lis 10, 2010 8:36 pm

To było jak drugi dom. Szara codzienność. Czerwone światło oplatające półnagie ciała kilku tancerek, sylwetki mafijnych szych i nie zdających sobie zazwyczaj sprawy z tego co zachodzi za ich plecami zwykłych imprezowiczów. Idealne miejsce do załatwiania wszelkich brudnych interesów. Głośna muzyka trance’owe mająca wspaniałe działania uniesienia duchowego grająca na tyle głośno, by zakłócić nawet odgłos pół głośnego wystrzału. Tłumy ludzi zajmujące się wyłącznie sobą, nie zwracających uwagi na stoliki mafijne. Grupa dłużonych ćpunów wiecznie wykorzystywana jako alibi.
Idealny lokal.
Wszedł do klubu ruszając prosto do wyznaczonego punktu. Potrącając przy okazji mocno ramieniem kilku klubowiczów, szedł z kamienną twarzą, zaciskając w krwistych wargach krzywo skręconego papierosa. Rękę, w której trzymał czarną walizkę, trzymał za sobą, jak gdyby nie chciał, by coś jej się stało.
Zauważając wreszcie jednego z przedstawicieli mafii otoczonego grupą napalonych ( na kasę ) dwudziestek, ruszył w jego kierunku, uśmiechając się krzywo. Mocnym, zdecydowanym ruchem ręki odsunął od jego ramienia dziewczyny, które obrzucając Alana zirytowanym, częściowo też przestraszonym spojrzeniem, odeszły.
- Alan… - mężczyzna wyciągnął rękę w kierunku Vince’a. Alan uśmiechnął się jedynie jeszcze krzywiej, wręczając mu walizkę do ręki.
- Dbaj o to Vespuccii. – Posłał mu porozumiewawcze spojrzenie czarnych oczu, po czym oddalił się w kierunku baru, pozostawiając za sobą mężczyznę i grupę piszczących dziewczyn.
Oparł łokcie o ladę skupiając wzrok na jednym punkcie. Szybko jednak odwrócił się w kierunku barmana, składając zamówienie. Wymamrotał coś pod nosem i zmarszczył brwi. Ponownie przeniósł wzrok na punkt, w który przed chwila patrzył. No proszę…
Kiedy tylko dostał swoją whiskey, chwycił ją w dłoń i ruszył w kierunku stolika, przy którym siedziała drobna, blond włosa postać. Te same, charakterystyczne okulary, czerwone, pełne usta, jasna skóra. Ta sama wspaniała pani „detektyw”. Postawił szklankę na stoliku i usiadł obok dziewczyny.
- Kopę lat. – Uniósł brew, patrząc na nią z lekkim, krzywym uśmiechem na twarzy.


Ostatnio zmieniony przez Alan Vince dnia Czw Lis 11, 2010 4:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Sro Lis 10, 2010 8:51 pm

Zaczynało się dziać. Jej Włoch przestał się miziać z chudą szkapą o iście końskiej twarzy i zwrócił swoją uwagę na mężczyznę...z walizką. No cóż, Irmelin też zaczęła się przyglądać za swoich serduszkowych okularach. Ten ruch ciała...znajomy...
Transakcja...
Dziewczęta ponownie doskoczyły do Vespucciego i zaczęły go obmacywać. Ze wzajemnością. Pokręciła głową z politowaniem.
Już za niedługo będzie miała swojego mafiozo na własność przywiązanego do krzesła. Nie spuszczała wzroku z przyszłej ofiary, gdy ktoś postawił szklankę na jej stoliku, powiedział "Kopę lat" i usiadł tuż obok.
Fałszywy uśmiech zanikał z każdą sekundą, gdy uświadomiła sobie kogo ma przed sobą .
- O, domokrążca. - skwitowała uśmiechając się kwaśno i powróciła wzrokiem do Vespucciego.
Nie może go spuścić z wzroku. Właściwie wskazana była tylko obserwacja ale Irmelin była w gorącej wodzie kąpana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 4:23 pm

- Domokrążca… Można i tak. – Zatopił szkarłatne usta w alkoholu. Siedział chwilę patrząc na nią w milczeniu. Tego spodziewał się po tylu pięknych latach zapomnienia? Właściwie to w ogóle niczego się nie spodziewał. Nie spodziewał się, ze kiedykolwiek jeszcze spotka w tak miłych okolicznościach pannę Muertos. Śledził wzrokiem każdy jej ruch, przyglądając się szyderczości i skupieniu na twarzy.
- Nie wierze… -Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech rozbawienia.
- Chcesz dorwać Vespuccii’ego, prawda? – Prychnął wesoło, rozsiadając się bardzo wygodnie na krześle. Jeszcze przed chwilą śledził każdy punkt, w który mogły patrzyć błękitne oczy spod czarnych szkieł okularów. Teraz zatopił wzrok w alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 5:01 pm

Sięgnęła po swoją szklankę z wiśniową nalewką.
- Z wiarą to do kościoła - odpowiedziała by zaraz po tym zanurzyć wargi w czerwonym napoju. - I nie rozumiem Twojego określenia "dorwać".- odstawiła szklankę patrząc na niechcianego towarzysza.- Może samotnej kobiecie spodobał się ten przystojny dżentelmen ?- przekrzywiła nieco głowę. - Widzę, że masz się lepiej od ostatniego naszego spotkania. Wyższe sfery?
Właściwie po powrocie do Wywiadu mogłaby z łatwością niemowlaka dostać teczkę Vince'a i przejrzeć jego papiery. Może to zrobi? Zapewne znajdą się tam jakieś pikantne szczególiki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 5:14 pm

Uśmiech na jego twarzy przybrał paskudny wyraz. To takie intrygujące…
- Nie rozśmieszaj mnie. – Spojrzał na jej twarz ze szczerym zwątpieniem.
- Ułatwię ci zadanie. Ten „przystojny dżentelmen” nawet nie ma pojęcia, do kogo trafi ta walizka. – Z góry założył, ze skoro wpatrywała się w Vespucciiego, to nie mogła przeoczyć transakcji. Poza tym… co jak co, ale dziewczyna taka jak Irmenlin ma bardziej wygórowane gusta.… Jakiś wyjątek od reguły? Raczej wątpił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 5:21 pm

- Jak zwykle Vince stałeś się zbędnym dodatkiem do wydarzeń w których mam niebywałą przyjemność należeć. Walizka mało mnie interesuje. Być może dostaniesz ją z powrotem jeszcze dziś.- zdjęła okulary i spojrzała na mężczyznę - Chyba to nie pokrzyżuje Twoich planów i nikt nie będzie Cię za to prześladował? Byłoby mi tak przykro...- udawana przykrość wyszła jej bardzo dobrze. Zimne szaroniebieskie oczy wbite były w twarz Alana, analizując zmiany dokonane przez trzy lata "rozłąki". Jak to miło brzmi. Rozłąka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 5:30 pm

- Zbędnym, ale bardzo przyjemnym, prawda? – Uniósł jedną brew napawając się spojrzeniem nieczułych, lodowych oczu. Równie pustych, przegnanych z emocji jak jego czarne tęczówki.
- Raczej nie. Wątpię nawet, że zdążysz odzyskać ją na czas. W każdym razie nie próbowałbym na twoim miejscu… - Uśmiechnął się dosyć diabolicznie, ponownie przenosząc wzrok na szklankę z alkoholem. Zatopił w niej usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 5:43 pm

- W tym momencie obrażasz mnie jako kobietę. - odparła z uśmiechem godnym twórcy cynizmu. - Czegoś mi brakuje od tych małych dziwek które naskakują Vespucciemu jakby był bogiem?- zapytała patrząc na wesołą gromadkę. Plan wyprowadzenia tego młokosa był bardzo prosty. Czy jakikolwiek kobieciarz nie dałby się skusić na małe sam na sam z kimś kto szepcze obietnice wprost do ucha? Sztukę flirtu i innych blabla opanowała bardzo dobrze. Teraz miała to wykorzystać. Potem będzie hihi-haha i pobudka w zimnej piwnicy.
Irmelin przeszedł dreszcz. Nie mogła się doczekać tego wszystkiego jak małe dziecko świętego Mikołaja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 5:58 pm

- Sama to powiedziałaś. – Podobno droczenie się z diabłem to najprzyjemniejsza zabawa. Zależało jej na tym zadaniu, nawet bardzo. Ciekawy był wiec cholernie, jak zareaguje, gdy dowie się o tym, co nieuniknione. Ostawił szklankę na stół stoicko spokojnym ruchem i oparł się wygodnie na krześle.
- Nie wątpię w twój zabójczy seksapil. Nie wątpię też w moje zabójcze materiały wybuchowe. – Skwitował, a na jego twarz wkroczył złośliwy uśmieszek. Milczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 6:07 pm

Zamarła na małą sekundkę po czym odwróciła się całą sobą w stronę Vince'a.
- Blefujesz - skwitowała z lekką złością - Zawsze to robiłeś i będziesz robił. Niby po jakie licho w tej walizce miałyby się znaleźć materiały wybuchowe? Jak mnie pamięć nie myli jesteś żałosnym dilerem. Chyba, że zmieniłeś profesje i zacząłeś współpracować z kundlami. To akurat by mnie nie zdziwiło. - kolejny miły uśmiech i po raz kolejny sięgnęła po szklankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 6:18 pm


Spojrzał na nią z zażenowaniem. Faktycznie był bardzo żałosny. Może nawet na tyle żałosny, by jednak pozwolić dziewczynie wykonać swoją misję i przekonać się dosłownie na własnej skórze, co jest w walizce? Bo właściwie przez ten syk tracił już ochotę na whiskey, a to było dosyć bolesne.
- Za dużo gadasz. – Skwitował po pięknym wykładzie dziewczyny.
- W każdym razie, potraktuj więc moje słowa jako blef. Zobaczymy cos się stanie… - Był zadowolony mogąc postawić Irmelin przed trudnym wyborem. Bo przecież mogła wykonać swoje zadanie i pozbyć się walizki. Tylko jak? Zdaje się, ze nie zna kombinacji szyfru. Cóż… może też wybrać drugą opcje, jak wycofanie się, ale przecież takie kobiety nigdy się nie poddają. Robi się coraz ciekawiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 6:32 pm

- Jakoś nie widzę, żeby Vespucci był przyklejony do tej walizki. - zauważyła - Tak szybko nie może zginąć.- uśmiechnęła się dziwnie usatysfakcjonowana do Vince'a.
No cóż. W ślicznej główce narodził się niewybredny plan.
- Masz zegarek? - zapytała kończąc drinka i zakładając okulary.
Czas działać i móc się napawać zwycięstwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 7:04 pm


- Myślisz, że to na niego? Szkoda tak wybornych środków. – Parsknął i przewrócił oczami. Zdając sobie sprawę, ze pozwala sobie na zbyt dużo, zasznurował usta. Po pierwsze- Irmelin pracowała w wywiadzie. Po drugie – to w końcu kobieta. Nic wiec już nie mówił. Uniósł leniwie lewą rękę, by podciągając do góry rękaw luźnego, szarego swetra. Kiedy jednak wyczuł zegarek na nadgarstku zatrzymał się na chwilę, opuścił ręce.
- Co za ironia. Dziś akurat nie. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 7:15 pm

- Żałuj Vince. - psiknęła się perfumami, które schowała do małej torebeczki po czym ruszyła w stronę swojego celu. Z zimnej kobieciny zamieniła się w nieco nieśmiałą dziewczynę której można postawić drinka by potem przejść do innych o wiele ciekawszych form znajomości. Półnagie dziewczęta z oburzeniem odsunęły się od Włocha widząc jego leniwy gest. Odsyłał je jak niepotrzebne służki. Irmelin zgrywała niewinną dziewicę skarżącą się na niekulturalnych mężczyzn w clubie. Wskazała na stolik gdzie tkwił jeszcze Vince i szepnęła coś Vespucciemu na ucho. Patrzył na dilera marszcząc coraz bardziej czoło słysząc słowa kobiety.
- Zrobiło się tu trochę duszno...nie sądzisz? - zapytała korzystając z ramienia mężczyzny. - Może wyjdziemy na chwilę?
Wszystko szło po myśli Irmelin.
Chodźże idioto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan Vince

avatar

Wiek : 34
Zawód : diler
Pochodzenie : Irlandia
Liczba postów : 51

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 7:32 pm

Uśmiechnął się krzywo. Patrzył na Irmelin, zdawało by się zupełnie inną. Trzy lata, ponad trzy lata pracy w wywiadzie. Jesteś niezmienna Irmelin.
Odsłonił prawy nadgarstek bladej, chudej ręki. Powolnie przesuwająca się wskazówka tak słodko odmierzająca upływający, jakże cenny czas.
- Nie zostało ci dużo czasu. Szkoda. – To nie było trudne, choć pozostawiało jakiś żal. Żal? Nigdy nie uwzględniała go w swoich planach. Prędzej pomyłka.
Przeciągnął się wygodnie na krześle, zawieszając wzrok na jednej ze wspaniale wygimnastykowanych tancerek. Uśmiechnął się niewyraźnie, po czym wstał, narzucił czarny płaszcz i wyszedł, mamrocząc coś pod nosem o blefie i zaskoczeniu Irmelin. W końcu to był tylko blef. Bardzo wiarygodny blef.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irmelin Muertos

avatar

Wiek : 30
Zawód : Agentka
Pochodzenie : Chile
Liczba postów : 57

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Lis 11, 2010 7:41 pm

Czy on musi ciągnąć tą walizkę ze sobą? pomyślała zdegustowana gdy wychodzili.
Zaraz się jej pozbędzie.
- Pojedziemy moim autem - poinformowała słodkim głosem. Jeszcze więcej słodyczy a zwymiotuje.
- Masz samochód?- zdziwił się ale dużo czasu na to nie miał. Zniecierpliwiona zastosowała ulubiony cios "składanego krzesła". Szpilki i pierścionki na coś się przydają. Dzięki temu, że zaparkowała w mało zatłoczonym miejscu nie miała świadków. Odłożyła walizkę pod ścianę jakiegoś budynku i "wrzuciła" nieprzytomnego Włocha do swojego garbuska. Teraz rozpoczynała się najciekawsza część przedstawienia.


http://z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hendrickje van der Helst

avatar

Wiek : 37
Pochodzenie : Haga
Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Night Club   Nie Lis 14, 2010 1:19 am

Hendrickje przyszła tu, by na chwilę zapomnieć o wcześniejszej rozmowie i też po to, by przestać myśleć, co te wiadomości przyniosą. To była jej wielka wada - zbytnie zamartwianie się o przyszłość. A może zwyczajnie, nienawidziła uczucia porażki?
Pomyśli o tym jutro; dzisiaj zniknie w oparach alkoholu, papierosów, muzyki i zmysłowości, jakie gęsto otaczały "Czerwonego Flaminga".

Zajęła sobie miejsce blisko sceny, na której od pewnego czasu rozgrywał się jakiś występ ślicznej, młodej tancerki, o wygimnastykowanym ciele. Hendrickje zamówiła sobie staroświecki absynt, który powoli wychodził z mody, poprzez rozprzestrzenianie się coraz szybciej i szybciej tańszych alkoholi, a tak samo mocnych. Nie miała teraz ochoty na wino. Rozejrzała się wkoło; była jedną z niewielu kobiet, które obserwowały występ. Zdecydowaną większość stanowili mężczyźni i niemal wszyscy znani jej byli, jeśli nie blisko, to z widzenia. Nie, wcale się jej to nie podobało.

Sącząc absynt i paląc papierosa, którego włożyła w cieniutką lufkę, czarno lakierowaną, Hendrickje czekała, aż występ się skończy. Na scenie pojawiła się inna tancerka, Hendrickje dobrze ją znała. Młoda Giada, bardzo ładna brunetka, o czarnych oczach niczym rajska hurysa i bladej cerze. Cieszyła się sympatią klientów tegoż przybytku, którzy jej pojawienie się powitali bardzo gorąco. Hendrickje uśmiechnęła się sama do siebie, domówiła następną kolejkę alkoholu. Tak, miała olbrzymią ochotę napić się tutaj, może i to nie przystało, ale nie obchodziło jej to.
Robiła dużo rzeczy, których nie przystało robić.

Była po dwóch absyntach i dwóch mocnych winach; czy to było kategorycznie dużo? Ktoś jej kiedyś powtarzał, że po nadmiernej ilości absyntu przydarzają się halucynacje, ale ona sama jeszcze tego nie doświadczyła. I całe szczęście; wcale nie chciała tego doświadczać. Lubiła dokładnie wiedzieć, co istnieje, a co nie.
- Witam - usłyszała obok siebie damski głos. Giada przysiadła na oparciu tego dużego fotela, który zajmowała Hendrickje i ubrana była jedynie w dosyć kusą sukienkę, która raczej przypominała halkę czy coś w tym rodzaju, aniżeli sukienkę. - Miło tu znowu panią widzieć. Dawno mnie pani nie odwiedzała.
Hendrickje uśmiechnęła się cynicznie i powiodła wzrokiem po zgrabnej figurze dziewczyny.
- Byłam... Wyjeżdżałam. - mruknęła. - Wróciłam zupełnie niedawno, ale musiałam przypomnieć sobie, jak tańczysz, jak wyglądasz.
Giada roześmiała się perliście i pochyliła się lekko.
- Piła pani - powiedziała. Woń perfum, jakich używała, zawsze działał na każdego, ale tym razem Hendrickje wydał się jeszcze bardziej zmysłowy, niż zwykle.
- Trochę.
Giada położyła dłoń na ramieniu Hendrickje i uśmiechnęła się, mrugając lekko.
- Powrócimy do tego "przypominania", kiedy będzie pani w innym stanie - oznajmiła, na poły swobodnie, na poły stanowczo. - Dobrze pani o tym wie.
Hendrickje musnęła ustami dłoń dziewczyny i powstała chwiejnie, lecz nie pozwoliła sobie pomóc.
- Powrócimy, powrócimy - przyznała z uśmiechem. - Niedługo.

Po kilkunastu minutach, dała wsadzić się do przywołanej taksówki i zawieść do swego mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Berenice Forgione

avatar

Wiek : 35
Zawód : Właścicielka restauracji Eterna Seduttrice
Pochodzenie : Mediolan
Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Night Club   Pon Lis 15, 2010 9:18 pm

W klubie, jak zwykle zresztą, było tłumnie, duszno i głośno. Muzyka rozbrzmiewała z taką siłą, jakby chciała zagłuszyć wszystkie ludzkie wyrzuty sumienia, które sie tutaj spotkały.
Berenice, która nie przyszła po raz pierwszy w to miejsce, została powitana tak lekkim skinieniem głowy przez stojących nieopodal ochroniarzy, że żadna postronna osoba nie byłaby w stanie tego zauważyć. Zresztą, ci wszyscy opiekunowie, czuwający nad spokojem w klubie, też niczym szczególnym się nie wyróżniali i gdyby kobieta nie widziała ich wcześniej, nie zaprzątałby sobie nimi głowy.

- Pani Forgione, proszę tędy – podszedł do niej ciemnowłosy i wysoki mężczyzna, który umiejętnie torował im drogę, choć w sumie nie było to potrzebne. Wszyscy wiedzieli, że to człowiek Quattrone i rozchodzili się na boki.
I rzeczywiście, po chwili znaleźli się przy stoliku, który zajmował sam bos mafii, popijając nic innego, jak... kawę. Widać, nie gustował w napojach wyskokowych, a może po prostu lubił robić coś innego niż pozostali goście. Skoro oni sączyli alkohol w różnej postaci, on wybrał espresso. I to wieczorem!

- Berenice, jakże się cieszę, że przyjęłaś moje zaproszenie. Czego się napijesz?
Skoro użył jej imienia, należało się spodziewać, że miał do niej sprawę nieco cięższego kalibru. Kobieta usiadła na przeciw Quattrone i zdobyła się na jakiś milszy wyraz twarzy, choć każdy układ z mafią kosztował ją wiele nerwów.
Zdecydowała się na białe wino Orvieto Classico i kiedy usłużny sługus Quattrone postawił kieliszek tuż przed nią, zdobyła się nawet na ciche słowa podziękowania. Nie czuła się tu dobrze, w miejscu, gdzie spotykały się wszystkie ważniejsze persony przestępczego świadka, ale nie mogła odmówić, a nawet zaproponować spotkania w innym miejscu. To jej rozmówca dyktował warunki.

Przez chwilę oboje milczeli, ale w końcu to Quattrone odezwał się pierwszy. Może nie miał na tyle czasu, by odgrywać uprzejmości, które w jego wydaniu i tak nie wiele znaczyły.
- Berenice, mam pewną prośbę. Powiedzmy, że w ten sposób zapomnimy o tych dwóch autkach, które ostatnio znalazły się w twoim posiadaniu.
- Powiedzmy? – spojrzała na niego spod rzęs, a potem nieśpiesznie odwróciła wzrok. Udawała nagle zainteresowaną jakąś skąpą ubraną tancerką, ale tak naprawdę czekała na kolejne słowa, które miały paść z ust mężczyzny.
- Masz moje słowo. Zapomnimy – cmoknął niezadowolony i nagle zamknął drobną dłoń Berenice w swoim żelaznym uścisku. - Popatrz na mnie – zażądał – nie lubię robić interesów z ludźmi, którzy odwracają wzrok.
Przez piękną kobiecą twarz przeszedł jakiś nieokreślony grymas i Berenice odwróciła głowę ku Quattrone.
- Znacznie lepiej. W Eterna odbędzie się spotkanie dwóch panów z Reggio di Calabra – Bruzzini i DeCicco. Masz się dowiedzieć, o czym dokładnie będą rozmawiać. Nic więcej.
- Kiedy?
Puścił jej dłoń i rozłożył nieznacznie ręce.
- W mieście są od dwóch dni. Nie mam pojęcia o terminie spotkania.
- Skąd wiadomo, że przyjdą do mojej restauracji? – Berenice wydęła usta i postukała czerwonym paznokciem w kieliszek. Nie wypiła nawet odrobiny wina.
- Moja droga, zadbałem o to, by polecono im najlepsze miejsce w Anchor City. Bądź więc taka dobra i zrób wszystko, by rozwiązały im się języki. A wiem, ze to potrafisz, jak mało która kobieta w tym mieście.
- To wszystko?
Quattrone zaśmiał się głośno, jakby właśnie usłyszał naprawdę coś zabawnego.
- Oczywiście – wzruszył ramionami, ale kiedy kobieta chciała wstać, wskazał dyskretnym gestem, by pozostała na swoim miejscu. – Zostań jeszcze Berenice, co prawda ja nie mogę ci dziś towarzyszyć, ale ty masz stolik dla siebie, a mój rachunek jest dla ciebie otwarty.

Mężczyzna podniósł się z krzesła i nawet nie spojrzawszy na kobietę, opuścił klub, a Berenice została całkiem sama i dopiero wtedy przywołała kelnera.
- Proszę drugi kieliszek wina, a ten można zabrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Joplin

avatar

Wiek : 36
Zawód : Detektyw
Pochodzenie : Wielka Brytania
Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Night Club   Sob Gru 04, 2010 11:26 pm

Średniego wzrostu mężczyzna ubrany w ciemny płaszcz i podobnego koloru kapelusz pchnął drzwi klubu. Zrobił kilka kroków i uniósł lekko głowę rozglądając się po wnętrzu lokalu. Był w tym miejscu pierwszy raz i tak jak przypuszczał - było to miejsce do spędzania czasu przez ludzi bogatych i wpływowych. Słowem - tętniące przestępczym życiem.
Charles spuścił wzrok i wyciągnął z kieszeni jesiennego płaszcza paczkę papierosów. Zapalił jednego, zaciągnął się i ruszył wgłąb budynku.

Już przy wejściu do night clubu zauważył kilku "ochroniarzy".
Czyżby Czerwony Flaming nie był tylko zwykłym klubem ze striptizem?
W takim razie to miejsce będzie przez niego najczęściej odwiedzanym...

Charles ruszył dalej wchodząc na salę wypełnioną gośćmi zabawnymi przez tancerki burleski. Swoją drogą one też nie wyglądał najgorzej. jednak, nie po to tu teraz przyszedł...
Mężczyzna zajął miejsce przy jednym ze stolików i zamówił zwykłe piwo. Nie przepadał za alkoholem i kiedy miał pić wybierał lekkie trunki o intensywnym smaku zabijającym posmak etanolu.
Tak więc paląc papierosa, popijając piwo Charles Joplin przyglądał się uczestnikom co nocnych igraszek Czerwonego Flaminga.

Mężczyźni i kobiety, którzy przyszli tutaj dzisiejszego wieczoru poubierani byli w wizytowe, często wieczorowe stroje. Większość z nich trzymało głowę wysoko a mówiąc patrzyli na rozmówce z wyższością...
Politycy? Urzędnicy? Sławy? Mafia?
Ktokolwiek by to nie był, na pewno był ważny w tym mieście.

Charles zaciągnął się papierosem i wyciągnął z kieszeni coś jeszcze. Gruby, nieduży notes do którego przyczepiony był długopis. Może uda mu się wyłapać kilka nazwisk, może nawet adresy... Był nowy w mieście i musiał rozeznać się kto z kim i dlaczego.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quattrone

avatar

Wiek : 42
Zawód : brak; powszechnie wiadomo, że człowiek mafii
Pochodzenie : miasteczko blisko Anchor City
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Night Club   Nie Gru 05, 2010 11:50 am

Do Czerwonego Flaminga powinien przyjść o wiele wcześniej, ale musiał na spokojnie pomyśleć, jak najlepiej przedstawić Bartellettiemu całą sprawę. Oczywiście zamierzał wszystko powiedzieć, co jednak nie zmieniało faktu, że nie lubił rozmów przeprowadzanych na odczepnego i bez przygotowania.

Jak zwykle najpierw przywitał się, co z niektórym osobami i zamienił z nimi kilka słów, zwłaszcza, że interesowała go kwestia strzelaniny sprzed kilu dni. Na pewno nie była w nią zamieszana primaria famiglia, bo zasięgnął tu i tam języka. Żaden z ich soldati nie brał w niej udziału. Skoro kapitanowie byli przekonani o karności swoich ludzi, Quattrone nie potrzebował w to wątpić.
Po kilku minutach tych niezobowiązujących pogaduszek, skierował się prosto do biura Bartellettiego, gdzie spotkał tego samego gościa, któremu ostatnim razem zademonstrował siłę swoje umiejętności bokserskich; od tej pory panowała między nimi zgodność godna pensjonarskich dziewuszek.

- U szefa jest pani van der Helst – poinformowano go, więc przystanął nieco niezdecydowany.
Po chwili Quattrone odpiął guziki od marynarki i nieznacznym ruchem poprawił pistolet.
- W takim razie czekam przy barze. Jak szef zostanie sam, daj mi nać, ok?
- Zawiadomić, że przyszedłeś?
Mężczyzna zastanowił się przez ułamek sekundy, a potem przytaknął i skierował się w stronę baru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Joplin

avatar

Wiek : 36
Zawód : Detektyw
Pochodzenie : Wielka Brytania
Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Night Club   Czw Gru 09, 2010 11:30 pm

Charles rozglądał się po lokalu, ale robił to na tyle dyskretnie, że nikomu nie rzucił się w oczy. Lata praktyki i ćwiczeń...
Czasem, kiedy ktoś powiedział coś głośniej Joplin zaczynał przysłuchiwać się całej rozmowie. Zdążył nawet wyłapać kilka nazwisk mówionych całkiem cicho.
Czytanie z ust?
Dla tego mężczyzny było to codziennością.

Wreszcie oczy Charlesa spoczęły na dobrze zbudowanym mężczyźnie, który wszedł spokojnie do pubu w samotności. Zamienił kilka słów z jakimś, chyba pracownikiem lokalu, potem usiadł przy barze.
Skupmy się jednak na samej rozmowie.
U szefa jest pani van der Helst...
Nazwiska Joplin nie zrozumiał dokładnie, wydało mu się jakieś niemieckie bądź austriackie...
U szefa...
Szefa lokalu, w sensie właściciela czy może...
Dlaczego więc nie po nazwisku?
No nic, trzeba będzie to sprawdzić.

Charles spakował swoje manatki do kieszeni płaszcza i opuścił lokal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natalie Humbreis

avatar

Wiek : 30
Zawód : Aktorka
Pochodzenie : Włochy
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Night Club   Sro Sty 19, 2011 12:28 am

Nie mogła usiedzieć w hotelu. Może to nadchodzący wieczór nie dawał jej spokoju, a może było to zwykłe zniecierpliwienie czekaniem na jakiekolwiek wieści.
Natalie wyszła więc do miasta, którego nie znała. Nie wiedziała gdzie idzie, dokąd zmierza. Może nawet po drodze minie swoją kuzynkę nie poznając jej w cale?
To wszystko było jakieś... naiwne i dziecinne. Ta cała jej ucieczka w nieznane, do jakiejś nigdy nie widzianej kuzynki. I po co jej to było?

Dziewczyna trafiła na postój taksówek.
I co teraz? Wsiąść, jechać? Tylko dokąd?
Poprawiła płaszcz zapinając go pod samą szyję. Wychodząc śpieszyła się, nie miała czasu zadbać o swój wygląd. Dopiero kiedy wsiadła do samochodu poprawiła swoje włosy upinając je w mało finezyjnego koka, którego przykryła czarnym, damskim kapeluszem.

Dogadała się jakoś z taksówkarzem. Zapytała o miejsce gdzie można posiedzieć w tłumie nie będąc zaczepianym. Kiedy mężczyzna spojrzał w przednie lusterko zrozumiał, że nie może jej zawieść gdzieś na obrzeża miasta do tych ponurych slamsów. Wybrał Rosso fiammante i nie trudno się temu dziwić.
ten klub odwiedzali najbogatsi, którzy uważali się za wielkich i wpływowych ludzi, do tego dżentelmenów. Nie rzuciliby się więc z łapami na kobietę, jedynie zdjęliby z głowy melonik i ukłonili nisko przedstawiając się melodyjnie. Powiesz takiemu "spadaj" i już więcej go nie zobaczysz. Nie to co w podmiejskich pubach.

Natalie weszła do night clubu a uśmiech sam pojawił się na jej twarzy. Pierwszy uśmiech od kilku dni.
Nie zajęła jednak żadnego ze stolików, ale usiadła przy barze. Mogła stąd poobserwować różnych ludzi, poznać w ten sposób kawałek miasta, jego część w postaci nowobogackich dorobkiewiczów czy prawdziwej klasy biznesmenów.
Kiedy barman zwrócił się w jej kierunku zamówiła dżin z tonikiem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oliver Bung
Admin
avatar

Wiek : 31
Zawód : Malarz
Pochodzenie : Sallvy, Włochy
Liczba postów : 168

PisanieTemat: Re: Night Club   Nie Sty 23, 2011 12:36 pm

Oliver wreszcie mógł wyjść z domu. Wreszcie mógł pozbyć się kilku obrazów namalowanych dla Malaporte i wreszcie mógł wydać zarobione pieniądze. Tak, jakoś nigdy nie chciały się go trzymać. Oliver należał do tych ludzi, którzy wydawali wszystko to, co zarobili. I nie przeszkadzało mu, że później kilka tygodni będzie musiał żyć oszczędnie ledwo wiążąc koniec z końcem.

Tak więc uradowany ze swojej wypłaty, niosąc ją dumnie w kieszeni płaszcza, dotarł do miejsca, w którym to zazwyczaj przepuszczał wszytskie swoje pieniądze. Bo cóż innego mogłoby być natchnieniem artysty niż piękne kobiety, narkotyczna muzyka i dobry alkohol?

Oliver wszedł do Czerwonego Flaminga z uśmiechem na ustach. Rozejrzał się po lokalu. Nigdzie nie dostrzegł swojej siostry. Może zmieniła już pracę?
Za nią nigdy nie nadążysz...

Zajął miejsce przy barze, tuż obok jakiejś kobiety. Kobiety... Tak, przychodziły tu kobiety, to było oczywiste. Zwłaszcza te bogate, posiadający jakiś wyższy status w mieście. Przychodziły tu w prostych celach - w tych samych co mężczyźni.
- Witam - uśmiechnął się wesoło do nieznanej blondynki.
Kim była? Dlaczego tu przyszła?
Nie, to go nie ciekawiło ani trochę.

Zamówił u barmana szkocką .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sincityworld.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Night Club   

Powrót do góry Go down
 
Night Club
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Raseri Night
» Klub Nocny - Night Crow
» Comhlan i "Book of Kells"
» Host Club
» Exclusive Gentlemen's Club "Joie de Vivre"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Anchor City :: Obrzeża miasta :: Rosso fiammante-
Skocz do: